Tony Halik miał szczęście – poznał południowoamerykańskich Indian nieskażonych cywilizacją i jej wytworami. Żył wśród nich, a oni traktowali go jak swego. Mieczysław Antoni Sędzimir chciał zostać flisakiem. Ale życie miało dlań inne plany.
Był osobistym fotografem Perona i Evity, pił szampana z królową brytyjską, gościł w domu Fidela Castro. Należał do grupy Indian Iny. Pośmiertnie kultura ulicy wyróżniła go osobistym graffiti: „Tu byłem, Tony Halik”.
1955 Mato Grosso
Wyrosła przede mną wysoka sylwetka wojownika Kayapó... Wpatrywał się przez chwilę w moją twarz, jak gdyby nie wierzył własnym oczom, ale znaki i wojenne malowidła na mojej skórze pozbawiły go wątpliwości i z ponownym okrzykiem zamierzył się dzidą... W ostatniej chwili skoczyłem, odwołując się gorączkowo w pamięci do lekcji dżiu-dżitsu, jakie otrzymałem dawno temu, gdy byłem pilotem wojennym.
Walka między białym Indianinem z Polski a wojownikiem grupy Kayapó rozegrała się w 1955 r. nad przecinającą Wyżynę Brazylijską rzeką Araguaia. Z opresji uratował Halika Ozana, jego przyjaciel.


Indianie żyli wówczas w niezaburzonym jeszcze ekosystemie, ubierali się jak ich dziadowie, kultywowali pradawne zwyczaje. Nie mieli pojęcia, że porośnięta lasem ziemia, która służyła im za dom, tereny łowieckie i miejsce uprawy manioku może też być źródłem bogactwa. Ba, nie wiedzieli nawet, co to znaczy być bogatym. Nie mogli więc przyswoić sobie prawdy, że chciwość jest jednym z najsilniejszych motorów ludzkich działań. Ale niebawem przekonali się o tym na własnej skórze.
Bandeirantes – awanturnicy, bandyci, poszukiwacze złota i diamentów, łowcy niewolników i poganiacze bydła – od ponad dwustu lat torowali szlaki, którymi później kroczył Kościół, obiecujący po masakrach zbawienie. Na terenach, które zapewniały utrzymanie tysiącom Indian, biali zaczęli otwierać kolejne kopalnie – miejsca pracy dla biedoty z Europy i Ameryki. Wraz z nimi pojawiły się ciemne spelunki z alkoholem za półdarmo i tanie burdele. Nieodłącznymi towarzyszami osadników były syfilis i gruźlica.

Aby wykarmić rosnącą ludzką populację, musimy podwoić produk...

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...
Bardzo się wzruszyłem tym artykułem to co zobaczył i opisał Tony Halik to jak opis ostatniej wieczerzy i za jakiś czas to będzie jedyny dowód obecności innych.
Dobrze jest pamiętać, że to właśnie biały człowiek torując zbyt "szeroką" drogę przez selvę wprowadził cywilizację do prostych chałup tubylców. Nie powinniśmy mieć więc "żalu" do dzikich plemion- dlatego, że starają się w pewnej mierze gonić za cywilizacją- albowiem jak to zauważyła Elżbieta Dzikowska Halik, znana podróżniczka i żona Tonego Halika, nikt z nas z pewnością nie chciałby żyć bez udogodnień XXI wieku tylko po to aby biali mogli opowiadać w towarzystwie jak to byli wśród dzikich ludów. Moim zdaniem dalej powinniśmy być niezrażonymi "awanturnikami", lecz mądrzejszymi i nie powinniśmy ingerować w życie ludów Amazonii.
Artykuł dał mi na prawdę do myślenia. Od marca do lipca będę przemierzał regiony Mato Grosso, Pará, część Amazonas, postaram się opisać jaka jest obecna sytuacja lokalnych plemion indiańskich oraz afrykańskich (quilombolów). Niestety regiony te są coraz bardziej niebezpieczne ze względu na nasilający się konflikt społeczności indiańskich i społeczności pracujących przy wycince drewna lub wydobywaniu minerałów.
Współpracuje z nami od kilku lat, pisze reportaże również dla innych tytułów, a na stałe związana jest z Agencją Reutersa.


4 czerwca 1896 roku w nocy sąsiadów państwa Fordów w Detroit...

Najsłynniejszą ze swych podróży Tony Halik nazwał „180 tysię...

Wykopanie w śląskiej cegielni koło Lublińca fragmentów jego ...
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.