Tajlandia-magia północy

17 marzec 2009
Tajlandia-magia północyZdjęcie: Agencja Forum

Północ Tajlandii to kraina magiczna, ale mało znana. Od czego zacząć opis jej bogactwa? Może od tego, co najbardziej sympatyczne, a jednocześnie najściślej związane z dziejami i kulturą Tajlandii, a przedtem Syjamu.

Słoń był przez wieki godłem Syjamu i miał honorowe miejsce na państwowej fladze. Były to czasy, gdy liczbę udomowionych olbrzymów – służących jako czołg na wojnie i jako traktor w lesie albo na polu – oceniano na 100 tysięcy. Dziś nadal można zobaczyć słonia właściwie wszędzie – na ulubionych przez turystów plażach południa i na zatłoczonych samochodami ulicach Bangkoku. Ale wyrębu lasów i ściągania pni z górskich dolin siłą tresowanych słoni już dawno zakazano, więc jeśli słoń jeszcze gdzieś pracuje w lesie, to nielegalnie. Tajlandia woli sprowadzać drewno od uboższych sąsiadów, niż dewastować lasy w swoich górach. Dzisiaj święte dla
Tajów olbrzymy służą do pokazywania cudzoziemcom, wożenia turystów na  grzbiecie i zbierania w ten sposób pieniędzy. Tylko w wielkich dżunglach północy i północnego wschodu można jeszcze spotkać je w stanie dzikim; tylko w tej części Tajlandii miejscowi ludzie nie wyobrażają sobie życia bez słoni, dlatego po wioskach – tam, gdzie w innych krajach buduje się garaż na samochód – tutaj wciąż stoi wysoka na dwa piętra wiata dla słoni. Sporo kosztuje utrzymanie olbrzyma, który zżera codziennie 200 kilogramów roślin i nie przynosi większego zarobku, więc liczba udomowionych słoni spadła poniżej 4000, ale wciąż Tajlandia dorównuje pod tym względem o wiele większym Indiom.
Prawdziwą światową stolicą słoni jest miasteczko Surin – stolica najbiedniejszej prowincji Tajlandii, położonej na południowym wschodzie równiny Korat, niedaleko granicy z Kambodżą. Tylko tutaj, co roku w trzeci weekend listopada, na miejscowym stadionie 400 tresowanych olbrzymów popisuje się zręcznością. Tylko tutaj inscenizuje się bitwy z Khmerami, w których szalę zwycięstwa przechylały oddziały bojowych słoni. Tylko tu wreszcie na słoniach jeździ się błotnistymi dróżkami po zakupy lub z wizytą, a trzymanie w „słoniowym garażu” półciężarówki lub traktora uchodzi za nietakt.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • tami
  • sanderson
  • mosquito

Czytali także

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się