Raz w miesiącu na plaży Haad Rin Nok na tajskiej wyspie Koh Phangan bawi się żądny erotycznych przygód tłum, popijając alkohol podawany w wiaderkach.
Księżyc w pełni. Na znak DJ-a wszyscy wyciągają ręce do nieba. Full Moon Party, na które ściągają backpakersi z całego świata, kultywując tradycję rozpoczętą tu 25 lat wcześniej przez kilku hipisów, trwa w najlepsze. Gigantyczne głośniki na plaży dudnią basami w rytmie rave. Dziewczyny potrząsają biustami w skąpych bikini, a chłopaki – gołymi klatami pomalowanymi we fluorescencyjne esy-floresy przez uliczne „artystki”. Barmani serwują drinki w wiaderkach – takich jak do stawiania babek z piasku; jesteśmy przecież nad morzem. W jednym naczyniu kilka kolorowych słomek. Z każdym łykiem integracja tłumu jest coraz większa.
W sezonie przyjeżdża tu około 20 tys. imprezowiczów, poza nim – o połowę mniej. Ktoś podpala linę. Wygięte w tył dziewczyny przechodzą pod nią, ryzykując spalenie stanika.
Po chwili zamienia się ona w płonącą skakankę. Grupka rozbawionych Francuzów śmiało skacze na główkę przez ogniste obręcze, nie bojąc się skręcić karku. Tuż obok plażowy posterunek policji, która stara się pilnować, by nikt nie zażywał niczego niedozwolonego.
Noc się kończy. Część imprezowiczów zwala się bez sił na piach. Dla bardziej zmęczonych przygotowano specjalne strefy do spania. Tym, którzy jeszcze trzymają się na nogach, puszczają hamulce, figury na piaskowym parkiecie stają się coraz odważniejsze. Muzyka huczy niestrudzenie. Najwytrwalsi wytrzymają do rana. Świta. Na niebie pojawiają się czerwienie, pomarańcze i odcienie pasteli. Nie bez powodu Haad Rin Nok znaczy „plaża wschodzącego słońca”. Promienie padają na walające się butelki, sterty śmieci, zgubione japonki, czapki i okulary.
Przepłoszeni światłem, z przeróżnych zakamarków wychodzą parami albo pojedynczo imprezowicze, dla których sex on the beach przestał być tylko nazwą drinka. Wciąż spory tłum pląsa nieco tylko wolniej niż wieczorem. Około 9.00 słońce przegania z plaży najbardziej zatwardziałych tancerzy. Wieczorem zabawy ciąg dalszy, bo świętowanie pełni Księżyca często trwa trzy noce.
Jeśli komuś to nie wystarcza, może wybrać się na Black Moon Party (gdy Księżyc jest w nowiu) na plaży Baan Tai albo hucznie dwa razy w miesiącu świętować w dżungli Half Moon Party (Księżyc w kwadrach). Fazy Księżyca: www.fullmoonpartykohphangan.com

Do 27 marca 2012 r. możesz głosować za pomocą SMS na najwybi...

Reklamy ośrodków narciarskich przypominają czasem te proszkó...

Uwielbiam ekstremalną jazdę po płaskim. I mam swój własny st...

Miłośnik sztuki ordynat Zamoyski mieszka tu po sąsiedzku z L...

Bangkok zwabia co roku miliony turystów żądnych egzotycznych wrażeń. Nie chodzi jednak o zwiedzanie stolicy Tajlandii czy poznawanie tego kraju. Celem są Patpong albo leżące niedaleko Bangkoku miasto Pattaya. To miejsca, gdzie wszystko kręci się wokół seksu, rozkoszy i pieniędzy

Każdy hotel, fabryka, willa czy zwykła chata w Tajlandii musi mieć schronienie dla własnych duchów.

Jeśli ktoś mówi o wakacjach spędzonych nad morzem w Tajlandii, zwykle ma na myśli miejscowość Pattaya na wschód od Bangkoku, albo wyspę Phuket. To są także najpopularniejsze – jak to się w żargonie agencji turystycznych powiada – „destynacje” w tym egzotycznym dla nas kraju. No i jest jeszcze Cha Am na południe od Bangkoku.

W Tajlandii od razu rzuca się w oczy uśmiech i beztroska mieszkańców. Z uśmiechem witają cię w hotelu lub biurze, z uśmiechem targuje się bazarowy sprzedawca, uśmiecha się policjant, a nawet jeśli ktoś coś przeskrobie – też się śmieje. Bezustanny festiwal uśmiechu!

Północ Tajlandii to kraina magiczna, ale mało znana. Od czego zacząć opis jej bogactwa? Może od tego, co najbardziej sympatyczne, a jednocześnie najściślej związane z dziejami i kulturą Tajlandii, a przedtem Syjamu.

Tajowie zwykli porównywać zarys swego kraju do głowy słonia, zwierzęcia bardzo tu szanowanego, symbolu przyjaźni i dobroci. Jego trąbę stanowi tajlandzka część Półwyspu Malajskiego – region tropikalnych lasów, białych plaż, wapiennych klifów. Z kolei środkowa część potężnej głowy – oparta czołem o granicę z Birmą – jest żyzną równiną, poprzecinaną rzekami i siecią kanałów, ryżową spiżarnią Tajlandii.

Jeśli wybierasz się do Tajlandii zapoznaj się z przygotowanymi dla Was informacjami pratycznymi.
te imprezy sa super. ale skakanie przez plonące skakanki, obrecze itd. dla wielu pijanych wakacjowiczow koncza sie poparzeniami.. Tajowie mieszkajacy na wyspach uwielbiaja wszelkie pokazy z ogniem, daleko im jednak do perfekcji i czesto plonace kijki laduja w publicznosci.. to tez nie jest fajne. a wiec wszystko jak najbardziej tak - ale z glowa.
Ja tez tam chcę! Szkoda, że tak daleko no i bilety drogie... Zostało tylko pojechać palcem po mapie
Wspaniały artykuł**
Bardzo podobał mi się ten artykuł. No i sama chętnie bym się na taką imprezę wybrała:)
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.