Szczyty możliwości

31 marzec 2009
Szczyty możliwościZdjęcie: istockphoto.com

Z himalaistą o górach rozmawia się trudno. To jego terytorium. Każdym pytaniem narusza się prywatność, której być może broni niechęć przed przywoływaniem tragicznych wspomnień, a może obawa przed patosem i banałem, albo zwykły brak przyjemności w opowiadaniu o sobie obcym.

Bywa też, że wielcy himalaiści, nagabywani przez dziennikarzy i swoich fanów, muszą powracać do tych zdarzeń już tyle razy, że trudno im wyzbyć się rutyny: wszedłem, zszedłem, udało się, przeżyłem, rozdział zamknięty. Ale jak już zaczną opowiadać, jak odkopią w pamięci dawne emocje, wszystko powraca w nich na nowo.
Na zimową wyprawę w Himalaje nie wybierają się turyści. Idą tam ludzie zaprawieni we wspinaczce, odporni psychicznie i wydolni fizycznie. Jak Krzysztof Wielicki, który jako piąty człowiek na świecie zdobył wszystkie ośmiotysięczniki (w tym trzy zimą). Przeżył w górach wiele trudnych chwil, oswoił się z  sytuacjami niezwykłymi dla przeciętnego człowieka. Stały się dla niego tak oczywiste, że prawdopodobnie nawet wspominanie o nich wydaje mu się niestosowne.
Tymczasem zimą wysoko w górach warunki są skrajnie ciężkie. Wielicki przyznaje, że wieje tam silny wiatr, który w sezonie od końca grudnia do początku marca osiąga prędkość 200 km/godz. Ale warto zdać sobie sprawę, że to przecież prawdziwy huragan, który na nizinach zdziera dachy z domów i wyrywa drzewa z korzeniami. Uczestnicy wyprawy mogą się przed nim schronić tylko w namiocie.
Alpinista mówi też o nieludzko niskich temperaturach, lecz dopytywany odpowiada z wyczuwalnym zniecierpliwieniem – „no co, mam powiedzieć, że jak sikałem, to zamarzał mi mocz?” (Temperatury nocą spadają poniżej –40 OC). I nie wspomina już, że na wysokości 7 000 m nawet oddychanie jest wysiłkiem, ponieważ ciśnienie jest bardzo niskie i brakuje tlenu. Pewnie dobrze zna uczucie, gdy krew staje się gęsta jak miód i krąży z trudem, ciało się buntuje, bolą głowa i brzuch, ale na ten temat też milczy. Podobnie jak o tym, że aklimatyzacja do tych warunków trwa kilka tygodni. Są one jednak tak niefizjologiczne, że organizm nigdy się do końca do nich nie przyzwyczaja. Gdyby jednego dnia przenieść kogoś np. z Mazowsza na szczyt Mount Everestu, z niedostatku tlenu nie przeżyłby trzech minut.
Powoli zaczyna za to opowiadać, że wysoko w górach uciążliwe jest nawet gotowanie posiłków: podgrzewana woda paruje i na ścianach namiotu osadza się szadź, która pod wpływem uderzeń szalejącego wiatru spada potem na śpiwory i kombinezony puchowe. Odzież wilgotnieje, przestaje trzymać ciepło. Śpiwory po dwóch–trzech nocach nie nadają się do użycia, trzeba je znieść do bazy, gdzie zresztą też bardzo trudno je wysuszyć. I wspomina pierwszą i póki co jedyną zimową wyprawę na Mount Everest.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-06-14 13:14

    "Zwycięstwo i tragedia". to idealne podsumowanie historii zdobywców ośmiotysięczników. Zazdroszczę im takiego życia i takiej śmierci, bo jeśli żyć, to w górach i jeśli umierać, to też w nich. Najważniejszym jest zawsze robić, to co się kocha, a wszystko inne ułoży się po naszej myśli.

  • Do moderacji
    2010-05-29 02:05

    Fajny artykulik, a przede wszystkim fragmenty pamiętnika Krzysia...

  • Do moderacji
    2009-11-09 15:22

    super historia

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • Murphy
  • lukaszem
  • pierzgal
  • roxa1
  • busiek
  • karolina23
  • bartekj
  • mikotik
  • krzysztofs
  • siwydym
  • Ukko
  • Bog_danek
  • monika p

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się