Świat nabiera kolorów (1921–1956)Zdjęcie: Joseph Rock

„Tylko nieliczni ludzie w ciągu swego życia wykorzystali niemal wszystkie swoje siły. Istnieją głębokie rezerwy siły, które pozostają niewykorzystane.” - Richard By

W pierwszym dziesięcioleciu XX w. coraz więcej ludzi podróżowało do odległych krajów świata. Samochody, samoloty, statki i rowery ułatwiły podróże. Odkrywcy i poszukiwacze przygód zapełniali pierwsze strony gazet, a po powrocie do kraju witały ich pochody z serpentynami i konfetti. Na wydawanych dla kolekcjonerów zdjęciach znanych postaci, obok graczy baseballa znaleźli się także Robert E. Peary i Ernest Shackleton, a każdemu pojawieniu się takich gwiazd jak Charles Lindbergh i Amelia Earhart towarzyszyły gorące owacje.

Mimo porywającego tempa odkryć z lat 20. aż 65% Amerykanów nadal mieszkało w regionach rolniczych, więc dla członków Towarzystwa Magazyn National Geographic był oknem na świat. Gdy tylko pozwoliła na to nowa technika fotograficzna – znacznie wcześniej niż to się stało w innych czasopismach – Gilbert Grosvenor wprowadził na strony Magazynu kolor. Chciał przedstawiać rzeczywisty świat – umożliwić czytelnikom poznanie go takiego, jakim jest, a przecież świat jest kolorowy, a nie czarno-biały.

W 1910 r. National Geographic zamieścił na 24 stronach fotografie z Korei i Japonii wykonane przez bogatego dżentelmena, zapalonego podróżnika Williama Wisnera Chapina. Fotografie były kolorowane – pastelowe barwy nadał im ręcznie japoński artysta. Później Magazyn publikował jeszcze inne kolorowane fotografie. W tym czasie na całym świecie chemicy nie szczędzili wysiłku, by opracować technologię prawdziwej fotografii barwnej. W 1907 r. bracia Lumi_re we Francji wynaleźli autochrom – pierwszy, dający się stosować na skalę przemysłową proces otrzymywania fotografii barwnej polegający na powlekaniu szklanych płyt ziarnami zabarwionej skrobi ziemniaczanej. Pierwsza kolorowa fotografia, jaka ukazała się w Magazynie – w numerze z lipca 1914 r. – została wykonana techniką autochromu

Autochrom był jednak metodą drogą i trudną. Fotografowie musieli podróżować z wielką ilością sprzętu i lotnymi chemikaliami. Otrzymanie każdego zdjęcia było niemal równie pracochłonne, jak namalowanie obrazu olejnego. W 1915 r. Magazyn zatrudnił Franklina Fishera, który zorganizował pierwsze w amerykańskim świecie wydawniczym laboratorium fotografii barwnej. Dobrany przez niego zespół artystów-techników zaczął po raz pierwszy systematycznie przedstawiać świat w kolorach. Fotografowie National Geographic obrabiali płyty autochromowe w terenie, pakowali je w wyściełane skrzynie i wysyłali do Ameryki drogą morską. Wielu współpracujących z pismem fotografów w ciągu swej wieloletniej, wspaniałej kariery zawodowej nigdy nie widziało siedziby Magazynu w Waszyngtonie.

W 1924 r. Fisher dostał pierwszego pomocnika administracyjnego – został nim Melville Bell Grosvenor, syn szefa, absolwent Akademii Marynarki USA, właśnie zwolniony z rocznej służby. W ciągu następnych 4 lat wszystkie zdjęcia, jakie ukazały się w Magazynie, zostały wybrane przez Fishera i młodego Grosvenora. Był to okres, w którym do historii fotografii trafiały nawet prozaiczne prace. Historia Magazynu lśni od „pierwszych lub jedynych osiągnięć”, np. „pierwszej fotografii życia na Arktyce w barwach naturalnych”, „pierwszej kolorowej fotografii wykonanej z samolotu” czy „jedynych kolorowych fotografii z koronacji etiopskiego cesarza Haile Selassiego”.

Jedna z tych „pierwszych” fotografii była rzeczywiście pionierskim osiągnięciem. W przezroczystej wodzie laguny Dry Tortugas na Florydzie, Charles Martin, kierownik laboratorium fotograficznego Magazynu, i ichtiolog W. H. Longley zrobili pierwsze barwne zdjęcie pod wodą. Martin skonstruował wielką lampę błyskową zsynchronizowaną z aparatem fotograficznym zamkniętym w szczelnej obudowie z mosiądzu. Longley, w ogromnym hełmie połączonym ze sprężarką za pomocą węża, trzymał aparat wycelowany na piotrosza (ryba), a na powierzchni Martin obsługiwał wielką lampę, do której załadował tyle sproszkowanego magnezu (magnezji), że całe urządzenie zostało zniszczone. Magnez wybuchł z ogłuszającym hukiem i oślepiającym błyskiem, a Lindley został poważnie poparzony. Ich zdjęcia ukazały się w styczniu 1927 roku.

W 1926 r. liczba członków przekroczyła milion. National Geographic organizowało „ekspedycje fotograficzne” na Karaiby, do Ameryki Południowej, zachodniej Europy, na Bałkany i do Azji. Odkrywcami zostawali zawodowi dziennikarze i fotografowie, a rzetelna i wnikliwa dokumentacja nadawała tym wyprawom charakter naukowy.

Zdjęcie na s. 38. W 1926 r. wybuch magnezji (powyżej) oświetlił wody Dry Tortugas i umożliwił wykonanie pierwszych w historii zdjęć podwodnego świata (po prawej). Wykonanie jednego zdjęcia wymagało zastosowania 0,45 kg magnezji. Ichtiolog, W. H. Longley, który razem z Charlesem Martinem, kierownikiem laboratorium Towarzystwa, przygotowywał całe to przedsięwzięcie, został przy okazji poważnie poparzony.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Ostatnio czytali

  • pysiu1981
  • ew24
  • zupa
  • Garys
  • werrrka
  • kazcio
  • brklnbns
  • Seneka
  • roxa1
  • Phiotro
  • niesiaxd
  • maccarrena
  • mark61
  • anusiapc
  • Azuredragon
  • Vigoniusz
  • ktuszyn
  • mathous
  • natallina
  • bjon
  • Anka29
  • rasta_rox
  • biber
  • lapan
  • Miropj
  • Jagodzianka
  • Waldasso

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się