Niewiele czasu zostało na poznanie polarnego świata i jego mieszkańców. Przeobraża się bowiem tak szybko, że naukowcy z trudem nadążają z opisem i wyjaśnianiem tamtejszych unikalnych zjawisk.
Z wody koloru kawy z mlekiem wyłonił się czarny garb. Po chwili dało się słyszeć głębokie sapnięcie i w powietrze – na wysokość kilku metrów – wystrzeliły dwie strugi pyłu wodnego, tworząc literę V. Na pokładzie Oceanii, statku badawczego Instytutu Oceanologii PAN z Sopotu, stojącej na kotwicy tuż przy portowym nabrzeżu osady Longyearbyen na Spitsbergenie poszły w ruch aparaty fotograficzne i kamery.
Taka okazja nie zdarza się często. Przy burcie wynurzył się przecież jeden z najrzadszych ssaków Europy – 15-metrowy wal grenlandzki.
Przyszłość tych olbrzymów jest coraz bardziej zagrożona – twierdzą naukowcy, którzy badają zmiany, jakie wnosi do Arktyki globalne ocieplenie. Z pokładu Oceanii oraz z polskiej stacji polarnej na Spitsbergenie, która znajduje się na brzegu fiordu Hornsund, uczeni chcą przeprowadzić inwentaryzację tutejszej różnorodności biologicznej – spis wszystkich organizmów od bakterii do wielorybów. To pozwoli na odkrycie wywołanych przez ocieplenie zmian w całej przyrodzie – zarówno w skali mikro, jak i makro.
Już wcześniej wiedziano, że to nie zimno, lecz długi okres głodu jest największym wyzwaniem dla mieszkańców polarnego fiordu. Fauna morska bez problemów radzi sobie z niską temperaturą, która spada zimą do –1,9OC (słona woda zamarza w temperaturze niższej niż słodka). Ale jak przetrwać 9 miesięcy, w czasie których nie zachodzi produkcja planktonu roślinnego i cały ekosystem cierpi na brak pokarmu? Najlepszą strategią jest maksymalnie szybki wzrost w czasie polarnego lata i magazynowanie zasobów wysokoenergetycznego tłuszczu, który pozwoli przeżyć resztę roku. Wyciągane na pokład Oceanii w sierpniu kilkumilimetrowe polarne skorupiaki widłonogie z rodzaju Calanus wyglądają jak miniaturowe tankowce wypełnione tłuszczem gotowe do wielomiesięcznego postu na głębokości kilkuset metrów. Znalezienie w sieciach tych obfitych kąsków świadczy, że lokalny ekosystem wciąż pracuje według polarnego schematu. Jednak kilka mil morskich dalej tłuste arktyczne widłonogi znikają i na ich miejsce pojawia się gatunek mniejszy, chudszy i szybciej rosnący. To mieszkaniec strefy, która wraz z globalnym ociepleniem przesuwa się coraz bardziej na północ. Zdążył już zdominować sporą część łowisk najliczniejszego ptaka morskiego Arktyki – planktonożernego alczyka (Alle alle). Wartość energetyczna nowej zdobyczy jest trzykrotnie mniejsza niż typowo polarnych widłonogów. To z tego powodu alczyki głodują. Żeby przeżyć, muszą latać coraz dalej w poszukiwaniu zimnej wody.

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...

Czy Mieszko I był duńskim wodzem o imieniu Dago? Big Cats I...
Łazienki królewskie ww Warszawie bardziej podobają mi się.
ciekawy artykulik, pozdrawiam
prof. Węsławski zna się na rzeczyi potrafi zarówno ciekawie pisać jak i opowiadać o wyprawach Oceanii.
Dobrze się czyta. Ciekawy tekst.
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.