Od 4 tysięcy lat człowiek oswaja słonie indyjskie (Elephas maximus) i wykorzystuje jako zwierzęta pociągowe. Te majestatyczne kolosy (ponad 6 m długości i ok. 3 m wzrostu przy 5 tonach masy) potrafią przemierzać leśne ostępy z ważącym tonę pniem drzewa na ciosach i poganiaczem na grzbiecie.
Kiedyś występowały niemal w całej Azji, od wiecznie zielonych lasów deszczowych na nizinach aż po trawiaste równiny i puszcze rosnące ponad 3 000 m n.p.m. Dziś tereny, na których mogłyby spokojnie mieszkać i żerować, niebezpiecznie się kurczą. Trzeba bowiem pamiętać, że ci wielcy roślinożercy jedzą przez 16 godzin na dobę, a do wyżywienia słonia potrzeba ok. 150 kg paszy i prawie 100 litrów wody dziennie. Tępione za „napady” na pola uprawne, odławiane za młodu do pracy na plantacjach, przepędzane przez wycinające drzewa maszyny te największe lądowe ssaki trafiły na Czerwoną Listę gatunków zagrożonych wyginięciem.
I to mimo że ich populacja nie ucierpiała aż tak bardzo wskutek łowów na kość słoniową, jak to miało miejsce w wypadku ich afrykańskich kuzynów. Wszystko dlatego, że największe ciosy (siekacze) słoni indyjskich nie przekraczają 40 kg wagi (u afrykańskich mogą ważyć i 90 kg), a samice w ogóle nie mają „kłów” wartych zachodu kłusowników. Za to kiepsko rozmnażają się w niewoli, a na wolności rodzą słoniątko zaledwie raz na 4–5 lat.
Na legalnej aukcji w Namibii cena kości słoniowej była w tym roku niższa od oczekiwań i osiągnęła zaledwie 164 dolarów za kilogram, ale podobno wynikało to z niskiej jakości oferowanego surowca. Dwa lata temu w Chinach na czarnym rynku cena przekraczała 560 dolarów, jednak i tu zapewne spadła po informacji, że z rządowych magazynów „wyparowało” w tym roku 110 ton kości, która kosztowała życie 11 tys. zwierząt. Czy oznacza to, że słonie mogą poczuć się bezpieczniejsze? Raczej nie. Są duże i potrzebują dużego terytorium. A człowiek nie lubi takiej konkurencji.
Paweł i Bożena Młodkowscy podczas wędrówek po Nepalu podglądali szare kolosy. Niestety, mimo determinacji nie udało im się spotkać żadnego na wolności. Spędzili za to kilka dni w słoniowej wiosce. Zdjęcia dokumentujące los łagodnych olbrzymów przyniosły Pawłowi Grand Prix IV Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic.
Według niektórych źródeł kość słoni indyjskich nie jest tak ceniona i cenę kilograma szacowano niedawno na 72$ (szacowano, bo oficjalnie handel jest zakazany). W tym roku „Assam Times“ podawał jednak, że na miejscowym rynku trzeba za kg zapłacić 8-12 tys. rupii (160-240$), zaś za granicą cena indyjskiej kości słoniowej sięga 600-800$ za kg. To by oznaczało, że jest ona bardziej ceniona niż afrykańska.
W Nepalu niewielkie stada dzikich słoni pozostały już tylko w rezerwatach. Większość za cenę życia przeszła pod władzę człowieka.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...

Przejście Północno – Zachodnie. Opłynąć Amerykę Północną od ...

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świ...


Jeśli wybierasz się do Tajlandii zapoznaj się z przygotowany...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.