Tradycyjne restauracje polecają far-i-kal – potrawkę jagnięcą przełożoną drobno pokrojoną kapustą – lub reinsdyrstek, różowy kotlet z renifera. Elgstek, smażone mięso łosia, podaje się z dżemem borówkowym i winnym sosem. Dodatkiem niemal do wszystkiego są ziemniaki – w Skandynawii potrawa właściwie ekskluzywna. Najczęściej sprowadzane z Francji, serwowane są nawet na śniadanie, obok kawy i chrupkich rogalików. Panuje powszechne przekonanie, że Norwegowie z chęcią jedliby ziemniaczki nawet do pizzy czy makaronu. Co ciekawe, na szwedzkim stole makaronu, często smażonego po chińsku, również nie brakuje.
Co prawda ani norweska, ani szwedzka kuchnia do szczególnie wyrafinowanych nie należą, niemniej jednak w niektórych miejscach za odpowiednią cenę można spróbować czegoś absolutnie wyjątkowego. Na przykład jeść z talerza, z którego mógł posilać się Günter Grass, pić z kieliszka używanego być może przez Wisławę Szymborską. Musimy tylko udać się do ekskluzywnej restauracji „Stadshus Källaren” w kompleksie sztokholmskiego ratusza. Tutejsi kucharze od 1934 roku przygotowują wyrafinowane menu dla noblistów i każdy może tu zamówić potrawy, które serwowano w trakcie bankietów z okazji rozdania Nagród Nobla.
– Mój ulubiony zestaw pochodzi z roku 2002 – opowiadał Chrisler Hult, menedżer restauracji. – Na przystawkę podaliśmy wtedy tartaletki z ćwikłą i kozim serem z marynowanymi kokilkami Saint Jacques i dublińskimi krewetkami z truflami w winegret. Danie główne składało się z dziczyzny z warzywami, ziemniakami, żurawinowym chutneyem i cynamonowym au jus. A na deser – gruszkowe terrine. Zestaw z 2002 roku jest najczęściej zamawiany, obok roku 2004. Szczególnie lubią go Japończycy, bo wtedy ich krajan otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii.
Noblowskie kolacje z ostatnich czterech lat można zamówić w każdej chwili. Starsze zestawy należy zgłosić tydzień wcześniej, głównie z powodu składników – nie zawsze dostępne są wszystkie wina i odpowiednie rodzaje szampana. Jeśli więc chcemy zjeść kolację z 1996 roku, kiedy literacką nagrodę Nobla dostała Wisława Szymborska (podawano wtedy m.in. homara, perliczkę, lody, Chateau Corbin Michotte 1993 i Saint Emilion Grand Cru), musimy zamówić ją wcześniej.
Taka kolacja kosztuje około 10 tys. koron od osoby, czyli ponad 4 tys zł. Posiłki spożywa się, oczywiście, na najprawdziwszej pozłacanej noblowskiej zastawie.
Nadszedł wreszcie czas na deser i sery. W Norwegii najpopularniejszy jest kozi geitost o dość specyficznym smaku i zapachu, znany również jako gudbrandsdalsost – od doliny Gudbrand, w której pierwotnie był produkowany. Jest to ser, dyplomatycznie mówiąc, kontrowersyjny w smaku, przypominający coś między karmelem a krówką. Również jego brązowy kolor nie wzbudza zaufania, podobnie jak maksymalna zawartość tłuszczu. Słodkawy smak geitostu sprawia, że chętnie robi się z niego słodkie fondue, zaś marynarze zabierają go w dalekie podróże. Geitost przysparza również wielu problemów koneserom win – największe autorytety w branży nie mogą wymyślić, co też powinno się pić do tego karmelowego smaku. Norwegowie jednak kochają swój narodowy ser, pochłaniając rocznie 10 tysięcy ton tego przysmaku.
Uwielbiają zresztą wszystko, co ma mleczną bazę. Ryżowe puddingi w różnych smakach i kolorach też łączy się z mlekiem, dodając cynamon. Najlepsze są jednak tilslřrte bondepiker, czyli „zawoalowane młode chłopki”. Chłopki to gotowane jabłka, woalki zaś – podsmażona na maśle posypka z cukru i tartej bułki. Wszystko w bitej śmietanie.
Tak oto szwedzki stół został zdobyty. Rozpoczyna się walka z dodatkowymi centymetrami w pasie. Nierówne to zmagania, choć Norwegowie uspokajają: kalorie są po to, żeby je jeść, a nie liczyć.
Rozkosze podniebienia
OWOCE MORZA TO WAŻNY SKłADNIK DIETY SKANDYNAWÓW
Ceny nie należą do najniższych, ale trudno odmówić sobie poznawania regionu za pomocą zmysłu tak ważnego jak smak. Oto przykłady popularnych skandynawskich dań rybnych:
- Kanapka z łososiem kosztuje 25 koron (ok. 12 zł), zaś pajda z wielorybem nie- wiele więcej, bo 30 koron.
- W smażalniach za trzy kawałki halibuta i frytki zapłacić trzeba około 90 koron, do tego woda mineralna za 30 koron, czyli w sumie około 15 zł.
- Dla porównania: pizza to wydatek rzędu 160 koron, zaś piwo – 80 koron.

Przepis na udaną zabawę w stolicy Katalonii? Nie ma takiego ...

Pierwsze przejście z południa na północ Australii to najbard...

Wakacyjna ziemia obiecana warta jest oczywiście każdych pien...

Po wizycie w sułtanacie Brunei, malutkim państewku na Borneo...
Niestrudzona tropicielka tajemnic Dolnego Śląska
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.