Sekrety snu

13 sierpień 2010



W zeszłym roku odwiedziłem Centrum Medycyny Snu w Stanford. Otwarta w 1970 r. klinika była pierwszym ośrodkiem zajmującym się problemem bezsenności i do dziś pozostaje jednym z najważniejszych. Przyjmuje rocznie ponad 10 tys. pacjentów i przeprowadza ponad   3 tys. całonocnych badań snu. Pacjenci rozlokowani w 18 pokojach wyglądali na zadowolonych z opieki, łóżka wydawały się miękkie i wygodne. Sprzęt monitorujący ukryty był w meblach. W stanfordzkiej klinice rozpoznanie stawia się głównie na podstawie polisomnogramu – zapisu snu. Jego głównym elementem jest encefalograf (EEG), wychwytujący aktywność elektryczną mózgu śpiącego pacjenta. Gdy zapadamy w sen, mózg zwalnia, uspokaja się, a obraz jego pracy zmienia się z serii krótkich, zębatych fal na dłuższe, bardziej obłe, trochę tak, jak zmienia się rytm fal morza w miarę jak oddalamy się od brzegu. Okresowo ten powolny rytm przerywa epizod wzmożonej aktywności typowej dla fazy REM. To właśnie w tej fazie śnimy, choć nie wiadomo dlaczego.
Podczas gdy EEG zapisuje ten rytm, mierzona jest też temperatura ciała pacjenta, aktywność mięśni, ruchy gałek ocznych, tętno i oddech. Zebrane dane zostają poddane analizie w celu wykrycia nieprawidłowości snu oraz częstych wybudzeń. Jeżeli badany cierpi na narkolepsję, w polisomnogramie widać, że z czuwania natychmiast przechodzi w sen REM, bez żadnych pośrednich etapów. W śmiertelnej bezsenności rodzinnej chory nie jest w stanie przejść poza początkowe fazy snu; jego temperatura ciała na przemian rośnie i spada.
FFI czy narkolepsji nie da się zdiagnozować bez pomocy EEG i innych urządzeń monitorujących. Clete Kushida, dyrektor kliniki, powiedział mi jednak, że u większości pacjentów potrafi rozpoznać problem już podczas rozmowy wstępnej. Jednym wciąż zamykają się oczy, a drudzy, choć opowiadają o wycieńczeniu spowodowanym brakiem snu, nie przysypiają. Ci pierwsi zwykle cierpią na zespół bezdechu śródsennego. Ci drudzy – „prawdziwą” bezsenność.
U chorych z bezdechem relaksacja mięśni, jaka następuje podczas snu, powoduje zwiotczenie ścian gardła i przełyku, co blokuje przepływ powietrza w drogach oddechowych. Gdy mózg orientuje się, że nie otrzymuje tlenu, wysyła ciału sygnał, by się obudziło. Osoba budzi się, bierze głęboki oddech, mózg dostaje porcję tlenu i sen powraca – do kolejnego bezdechu.   Jedna pozornie przespana noc chorego na bezdech to tak naprawdę setka minidrzemek. Bezdech śródsenny to najczęstsza dolegliwość pacjentów klinik zajmujących się leczeniem bezsenności. John Winkelman z Ośrodka Zdrowia Snu w szpitalu Brigham potwierdza, że u dwóch trzecich diagnozowanych tam pacjentów rozpoznaje się właśnie tę przypadłość.
Bezdech to poważny problem, który zwiększa ryzyko zawału serca i udaru. Tyle że ta choroba tylko pośrednio związana jest ze snem. Osoby chore na bezsenność właściwą – czyli, jak mówią specjaliści, psychofizjologiczną – albo nie mogą w ogóle zasnąć, albo ciągle się budzą bez konkretnej przyczyny. Wstają niewypoczęci. Kładą się spać, a w ich mózgach kłębią się myśli. Ta grupa stanowi około 25 proc. wszystkich pacjentów ośrodków snu. Jednak gdy bezdech można leczyć, np. za pomocą tzw. CPAP – urządzenia, które pod zwiększonym ciśnieniem wprowadza powietrze do gardła śpiącego, tak by nie doszło do zapadania się tchawicy, klasyczna bezsenność tak łatwo nie poddaje się lekarzom. Obecnie na uniwersytecie w Pittsburghu bada się np. skuteczność akupunktury – od dawna stosowanej w medycynie Wschodu w terapii zaburzeń snu.
W typowym przypadku bezsenność leczy się dwuetapowo. Najpierw pacjent otrzymuje tabletki nasenne, z których większość wspomaga aktywność GABA – neuroprzekaźnika działającego hamująco na układ nerwowy. Mimo że współczesne tabletki są bezpieczniejsze niż kiedyś, mogą prowadzić do psychologicznego uzależnienia. Wiele zażywających je osób przyznaje, że sen po tabletce jest inny niż normalnie, i że gdy rano wstają, czują się jak na kacu. – Sen po tabletkach nasennych nie jest naturalny – potwierdza Charles Czeisler, dyrektor grupy  badawczej z Harvardu. – Poza tym na dłuższą metę mogą one nasilać problemy ze spaniem, wywołując tzw. bezsenność z odbicia. W drugim etapie chory przechodzi terapię poznawczo-behawioralną (CBT), gdzie pod okiem specjalisty uczy się postrzegać swój problem jako możliwy do opanowania, a nawet do pokonania. Otrzymuje też wskazówki dotyczące tzw. higieny snu. Sprowadza się ona do kilku wypróbowanych trików, jak dokładne zaciemnienie sypialni, kładzenie się spać dopiero gdy ogarnia nas senność, unikanie przed snem wysiłku fizycznego. Badania wykazały, że na dłuższą metę taka terapia jest skuteczniejsza niż tabletki.
Winkelman uważa, że terapia poznawczo-behawioralna jednym chorym pomaga bardziej, a innym wcale. Między niezmiernie rzadką śmiertelną bezsennością rodzinną a popularnym bezdechem śródsennym mieści się prawie 90 rozpoznanych i sklasyfikowanych zaburzeń snu. Niektórzy z cierpiących na bezsenność skarżą się na zespół niespokojnych nóg – dotkliwe cierpnięcie i „mrówki” odczuwane w nogach uniemożliwiające zaśnięcie i spokojny sen. Innym dokucza dolegliwość zwana zespołem okresowych ruchów kończyn (PLMD), objawiająca się niezależnym od woli (a dotkliwym dla dzielącego posłanie z chorym) kopaniem podczas spoczynku. Narkoleptycy często odczuwają zarówno trudności w zasypianiu, jak i w wytrwaniu w stanie czuwania. Są osoby, u których kłopoty ze snem spowodowane są depresją i ludzie, którzy wpadają w depresję, bo nie mogą zasnąć. Jeszcze inni nie śpią w związku z otępieniem starczym czy chorobą Alzheimera.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Samobójstwo - ucieczka przed światem czy wołanie o pomoc?

    Samobójstwo - ucieczka przed światem czy wołanie o pomoc?

    Rozmowa z Brunonem Hołystem - polskim prawnik, prof. zw. dr hab. nauk prawnych o specjalności kryminalistyka, kryminologia, profilaktyka społeczna, suicydologia, wiktymologia i terroryzm. Redaktorem drugiego wydania Wielkiej Encyklopedii Prawa, autorem m.in. podręczników akademickich: "Kryminalistyka" i "Suicydologia".

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-11-07 12:38

    1/3 życia, a tyle można by wtedy zrobić

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się