Sekrety snu

13 sierpień 2010
Sekrety snuSiedmiomiesięczny Miles Juste z Miami na Florydzie, fot. Maggie Steber

Przesypiamy średnio jedną trzecią życia. A przynajmniej powinniśmy, bo epidemia bezsenności staje się zdrowotną plagą XXI wieku.

Cheryl, 29-letnia sierżant armii amerykańskiej z St. Louis, prowadzi treningi walki wręcz. Jej specjalizacją jest brazylijska odmiana jiu-jitsu i jako jedna z niewielu kobiet ma z niej certyfikat poziomu 2. Aby go zdobyć, trzeba bardzo dużo trenować, m.in. umieć poradzić sobie z dwoma napastnikami naraz i po walce „być tym jedynym pozostałym przy życiu”, jak mawia Cheryl.
Jednak już niedługo sierżant Dinges będzie musiała stawić czoło znacznie trudniejszemu wyzwaniu – należy bowiem do rodziny, w której z pokolenia na pokolenie przechodzi gen choroby zwanej śmiertelną bezsennością rodzinną (FFI). Podstawowym jej objawem jest właśnie niemożność zaśnięcia. Początkowo zanika zdolność do ucinania sobie drzemki, później coraz trudniej jest przesypiać całe noce, aż w końcu przychodzi stan, w którym w ogóle nie można zasnąć. Choroba zazwyczaj ujawnia się po 50. roku życia, nasila mniej więcej przez rok i, zgodnie z nazwą, kończy się śmiercią. Dinges odmawia wykonania testu na obecność genu. – Obawiam się, że gdybym dowiedziała się, że go mam, dopadłyby mnie rezygnacja i przygnębienie – mówi.
FFI to straszna choroba, a do tego naukowcy wciąż niewiele wiedzą o jej przyczynach i przebiegu. Dopiero po kilku latach badań odkryli np., że w rozwoju bezsenności rodzinnej dużą rolę odgrywają białka zwane prionami. Gdy zmienią one kształt, niszczą wzgórze, a właśnie uszkodzenie tej części mózgu zaburza proces snu. Nie wiadomo jednak, dlaczego do tego dochodzi ani jak powstrzymać chorobę. Zanim rozpoczęto badania nad FFI, większość naukowców nie miała nawet pojęcia o związkach wzgórza ze snem, głównie dlatego, że śmiertelna bezsenność rodzinna jest niezmiernie rzadka. Na całym świecie zdiagnozowano zaledwie 40 rodzin, w których występuje ta mutacja. Pod jednym względem choroba przypomina jednak setki mniej groźnych odmian bezsenności, na które w dzisiejszych czasach cierpią miliony ludzi – u wszystkich przyczyny występowania pozostają owiane tajemnicą.
To, że nie wiemy, dlaczego nie możemy spać, wynika po części z tego, że choć po nieprzespanej nocy dotkliwie odczuwamy jego brak, w zasadzie nie wiadomo, do czego w ogóle człowiekowi potrzebny jest sen. Walcząc z sennością, stoimy na z góry przegranej pozycji. Zdołaliśmy ustalić, że po 7–9 godzinach od zaśnięcia większość z nas jest gotowa do przejścia w świat jawy. Po kolejnych 15 czy 17 godzinach znowu zapadamy w objęcia Morfeusza. Przed 50 laty zauważono, że czas snu składa się z faz snu wolnofalowego, inaczej zwanego głębokim (nREM), przeplatanych fazami REM, czyli „szybkich ruchów gałek ocznych”. W trakcie tych drugich pojawiają się marzenia senne, a mózg jest tak samo aktywny jak wtedy, gdy nie śpimy. Tylko zależne od naszej woli (na jawie) mięśnie pozostają w stanie pełnego relaksu. Wiemy także, że mniej lub więcej śpią wszystkie ssaki i ptaki. Gdy delfin śpi, połowa jego mózgu zawsze pozostaje aktywna, aby zachował zdolność reakcji i nie utopił się w wodzie. Z kolei kaczki krzyżówki zwykle śpią jedna przy drugiej. „Skrajne” ptaki mają otwarte jedno oko – to, które jest bliżej potencjalnego zagrożenia – by móc czuwać i ostrzegać przed nadejściem drapieżnika. Oznacza to, że połowa mózgu cały czas jest aktywna. Od czasu do czasu nawet kaczka musi jednak zasnąć „na całego”, żeby zregenerować siły. Ryby, płazy i owady również w jakiś sposób odpoczywają.
Po co? Przecież leżąc w bezruchu i bez świadomości, stajemy się łatwym łupem dla drapieżników. Co zyskujemy w zamian za tak znaczne ryzyko? – Jeśli sen nie spełnia kluczowej roli dla funkcjonowania organizmu, to można go określić mianem największego błędu ewolucji – powiedział kiedyś badacz Allan Rechtschaffen. Dominująca teoria zakłada, że sen jest potrzebny mózgowi. Podpowiada to zdrowy rozsądek – kto z nas nie czuje się lepiej po dobrze przespanej nocy? Naukowcom to jednak nie wystarcza, muszą mieć niezbite dowody. W jaki sposób sen wpływa na pracę mózgu? Odpowiedź bywa różna w zależności od tego, o jakim rodzaju snu mowa. Niedawno zespół badaczy z Uniwersytetu Harvarda pod przewodnictwem Roberta Stickgolda przeprowadził w grupie studentów serię testów umiejętności. Po pierwszym etapie pozwolono im się zdrzemnąć, a następnie badanie kontynuowano. Okazało się, że ci, którzy podczas snu weszli w fazę REM, osiągnęli lepsze wyniki w rozpoznawaniu wzorców, np. gramatycznych, podczas gdy ci, który zapadli w sen głęboki, byli lepsi w zapamiętywaniu. Inni badacze doszli do wniosku, że śpiący mózg powtarza ostatnie schematy aktywacji neuronów, jakie miały miejsce na jawie. Tak jakby próbował zapisać w pamięci długoterminowej to, co robił przed zaśnięciem.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Samobójstwo - ucieczka przed światem czy wołanie o pomoc?

    Samobójstwo - ucieczka przed światem czy wołanie o pomoc?

    Rozmowa z Brunonem Hołystem - polskim prawnik, prof. zw. dr hab. nauk prawnych o specjalności kryminalistyka, kryminologia, profilaktyka społeczna, suicydologia, wiktymologia i terroryzm. Redaktorem drugiego wydania Wielkiej Encyklopedii Prawa, autorem m.in. podręczników akademickich: "Kryminalistyka" i "Suicydologia".

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-11-07 12:38

    1/3 życia, a tyle można by wtedy zrobić

Autor

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się