RPA. W kraju Zulusów

29 czerwiec 2009
RPA. W kraju ZulusówZdjęcie: istockphoto.com

Historia i przyroda czyni z RPA prawdziwy subkontynent, oddzielony od Afryki zwrotnikowej, niczym oceanem, tysiącami kilometrów pustyni Kalahari.

Jeśli zaczniemy naszą podróż po RPA w Johannesburgu, to najpierw znajdziemy się na terenie wielkiego, nowoczesnego, międzynarodowego lotniska, a potem  skomplikowanej sieci autostrad, estakad i wiaduktów, wśród reklam gigantów światowego handlu i przemysłu, a na nieodległym horyzoncie rysować się będą sylwetki wielkich budowli jednej z metropolii współczesnego świata.
Nie poczujemy dotknięcia parnego i gorącego powietrza, którego przywykliśmy oczekiwać, lądując w którejś ze stolic afrykańskich. I może nie uświadomimy sobie od razu, że wdychając powietrze, nie znajdziemy w nim śladu tak charakterystycznego dla Afryki zapachu: mieszaniny butwiejącej tropikalnej roślinności i spalenizny. Normalnie, nie otwierając nawet oczu, gdy tylko opuścimy klimatyzowane wnętrze samolotu, autobusu czy budynku lotniska, pierwsze kilka oddechów, ciepła wilgotność i jeszcze docierające do uszu dźwięki (brzęczenie milionów owadów, głosy ptaków, ostra, ogłuszająca muzyka dochodząca z jakiegoś baru albo po prostu z radia w każdym samochodzie), normalnie wszystko to da nam nieomylną pewność, że jesteśmy w Afryce. W Johannesburgu tak nie jest: gdy tam lądowałem po zazwyczaj niezbyt dobrze przespanej nocy w samolocie, co jakiś czas musiałem świadomym wysiłkiem upewniać się, że jednak nie znalazłem się przez jakiś dziwny, niezamierzony zbieg okoliczności w którymś z miast południa Stanów Zjednoczonych albo Australii.
Jeśli zaczniemy tę podróż w Durbanie, to wrażenie będzie zupełnie inne: nie będzie wątpliwości, że jesteśmy blisko zwrotnika, blisko gorącego oceanu, w łagodnej wilgoci tropików. Miasto jest wyraźnie mniejsze, choć rozległe, nie jest tak arogancko współczesne, a ogromny port zachowuje pamięć czasów, gdy w XIX wieku stawał się jednym z najważniejszych portów Oceanu Indyjskiego. Niezbyt daleko od lotniska, wśród gęstwiny drzew, możemy zobaczyć papugę, a jeśli okna pokoju, w którym mieszkamy, wychodzić będą na ocean, może się okazać, że to, co wyskakuje z wody, a potem znów do niej wpada, to delfiny. Na plaży są znaki ostrzegające przed kąpielą w miejscach, w których wody przybrzeżne nie są należycie odgrodzone od pełnej toni przez specjalne systemy sieci: niebezpieczeństwo rekinów jest realne i powszechne. Zaczynając podróż od Durbanu, ani przez moment nie będziemy mieli wątpliwości, że rozpoczyna się egzotyczna wyprawa. Ale czy na pewno afrykańska? Czy może nie jesteśmy na drugim brzegu oceanu i nie znaleźliśmy się w Indiach?

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-11-03 18:24

    Cześc, WYbieram sie do RPA za 2 tyg ( w pol listopada). Będę podróżować po wybrzezy płd-wschodnim ( Durban, St Lucia, Hluhluwa, Park Krugera, Suazi). Proszę o info jakiej pogody sie spodziewać ( podobno jest sporo deszczu). POzdro

  • Do moderacji
    2009-09-02 22:41

    Bardzo ciekawa relacja. Przyjemnie było podróżować i wspominać... pozdrawiam

  • Do moderacji
    2009-08-11 09:22

    Moich też ;)

  • Do moderacji
    2009-07-06 09:06

    RPA to kolejny kraj moich marzeń

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • Phiotro
  • Andrej23
  • papi25
  • sedienta

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się