Rejs na Cyklady

10 kwiecień 2009
Rejs na CykladyZdjęcie: Shutterstock

Te wyspy przemierzyłem wzdłuż i wszerz, zarówno prywatnie, podczas wakacji, jak i zawodowo.

Jestem skipperem, czyli prowadzę jachty jako kapitan, zabierając na pokład osoby, które nigdy nie żeglowały, ale również zaprawionych w bojach z morską falą, pragnących poznać nowe akweny. Oto jedna z moich ulubionych tras, którą odbyłem z 6-osobową załogą. Nie obyło się bez przygód...

Lądujemy na międzynarodowym lotnisku im. Elefteriosa Venizelosa w miejscowości Spata, 30 km od Aten, otwartego przed olimpiadą w 2004 r. Jego budowniczowie, aby stawić czoło temu największemu w dziejach współczesnej Grecji przedsięwzięciu, musieli przesunąć XV-wieczny kościół Piotra i Pawła oraz zamknąć prawie 20 prywatnych radiostacji, aby nie zakłócały działania urządzeń nawigacyjnych.

Przedzieramy się przez tłumy pasażerów – jak dobrze, że jesteśmy już w UE, bo zamiast stania w kolejkach tylko machamy celnikom przed oczami paszportami i wkrótce stąpamy po greckiej ziemi. Pakujemy się do dwóch taksówek – jest nas, wraz ze mną, siedem osób – i ruszamy do Mariny Kalamaki, która położona jest w dzielnicy Alimos, gdzie ateńczycy spędzają weekend na plaży albo uprawiają sporty wodne. W Marinie czarteruje się jachty różnej wielkości i standardu w zależności od zasobów finansowych. Większość to jednostki między 34 a 52 stopy (1 stopa=0,3 m). Wybieram Oceanic 37,3 stopy firmy Beneteau. Wnętrze jest eleganckie, wyłożone jasnym drewnem. Ma trzy kabiny 2-osobowe, kuchenkę z pełnym wyposażeniem, mesę, łazienkę z prysznicem i osobną toaletą. Są też: GPS, UKF, mierniki prędkości i głębokości, wskaźnik siły i prędkości wiatru, autopilot oraz CD-player i radio.

Ściskam dłoń szefowi firmy czarterowej, Alexisowi i w ten symboliczny sposób pieczętujemy odbiór jednostki. Jeszcze tylko zakup prowiantu i możemy ruszać. Zgodnie z wypracowaną przeze mnie wieloletnią praktyką śniadania robić będziemy na jachcie, przy czym codziennie kto inny odegra rolę kucharza, a na obiado-kolacje zamierzamy schodzić na ląd, aby rozkoszować się tutejszymi frykasami w przeuroczych portowych tawernach. Nocą bowiem na ogół się nie żegluje.

Po wyjściu z Kalamaki odwiedzamy pobliską Eginę, wyspę, która w starożytności była groźnym rywalem Aten. Dziś jest to weekendowa mekka mieszkańców stolicy, a w przytulnym porciku z zabudową w stylu weneckim można zaopatrzyć się zarówno owoce morza, jak i zwykłe owoce i warzywa. Skuszeni świeżymi frutti di mare kupujemy sporą ich porcję, bo Marek zwany Marco z racji miłości do słonecznej Italii obiecuje nam przyrządzić pastę. Następnego dnia ruszamy na południe, aby po intensywnej żegludze dotrzeć do Milos, ongiś miejsca kultu bogini Wenus (Afrodyty). Jej słynny posąg znaleziony na wyspie podziwiałem kilka lat wcześniej w paryskim Luwrze. Cumujemy w Adamas, głównym porcie i po zjedzonym na pokładzie spaghetti z owocami morza wykonaniu Marco, schodzimy na ląd na łyk ouzo, wódki anyżowej. I tu zaskoczenie, bo dostajemy... po dwie szklaneczki na głowę. Okazuje się, że w drugiej jest woda do rozcieńczenia tego tak mocnego, bo aż 48-procentowego alkoholu.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-06-11 01:22

    trochę dziwne, że żaglówką przy dużej fali z kiepską załogą z tak daleka wróciłeś do aten i że tak szybko dopłynęliśćie do santoryn, ja byłam w zeszłym roku na rejsie po cykladach i na santuryn to się płynie dobry tydzień jak nie lepiej ;>

  • Do moderacji
    2009-04-23 11:09

    Sam kiedyś miałem okazję uczestniczyć w podobnym rejsie i muszę przyznać że jest to świetny sposób na podróże. Z jednej strony bliskość natury a z drugiej można zwiedzić bardzo ciekawe miejsca. Serdecznie polecam.

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • joan

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się