Podaj swoją pozycję!

24 styczeń 2012


GPS MA WIELE TWARZY

I to też trzeba wiedzieć! Nawigacje samochodowe wyglądają jak prostopadłościenne pudełka, ale ich odpowiedniki rowerowe (Garmin Edge 800), dla wodniaków (tzw. plotery ułatwiające przeniesienie  pozycji  z  mapy  elektronicznej na papierową), wędkarzy (Garmin Echo 550C – GPS z echosondą pokazującą, co pływa w wodzie), motocyklistów, piechurów (Magellan eXplorist) czy pilotów bardzo się różnią. Do najdziwniejszych należą zegarki nawigacyjne (np. fiński Suunto X10; prócz wysokościomierza, barometru i kompasu ma prosty odbiornik GPS, który pozwala – bez użycia mapy –  odnaleźć  właściwy  kierunek  np. w dżungli), „dżipiesowa” odzież dla narciarzy (przydaje się, gdy jej właściciel zgubi się w górach albo utknie przysypany lawiną; Szwedzi chcą za jej pomocą kontrolować pozycję swoich... dzieci) oraz gogle „satelitarne” Recon Zeal Optic Transcend (dzięki nim freeriderzy mogą odszukać drogę pośród nieopisanych w atlasach stoków narciarskich).

Za oceanem można kupić bardzo ciekawe urządzenie DeLorme InRe-ach, które prócz podawania pozycji i wyświetlania mapy umożliwia wysłanie sygnału SOS oraz – po sparowaniu z telefonem komórkowym działającym w systemie Android lub gadżetem DeLorme Earthmate PN-60 – może się połączyć i podawać pozycję na Facebooku czy Twitterze. Ten „kombajn nawigokomunikacyjny ” (nazwa wyłącznie na potrzeby tego tekstu; takie urządzenia nie mają jeszcze nazwy-odpowiednika w języku polskim) umie wysłać SMS-a, nawet gdy w pobliżu nie ma przekaźników, a właściciel InReacha znajduje się poza tzw. polem komórki. Ponadto umożliwia innym śledzenie naszego śladu na Google Maps. Amerykański gigant Garmin proponuje do takich celów jeszcze inne rozwiązanie: wzmocniony, odporny na kurz i wilgoć odbiornik GPS połączony z radiotelefonem. Garmin Rino spodoba się myśliwym, wędkarzom i tym wszystkim, którzy poruszają się z dala od cywilizacji.

TEREN WOJSKOWY? NIE DLA KOMPUTERA!

Świat już dawno stał się globalną wioską i to nie tylko dlatego, że w jego najdalsze  zakątki  możemy  dotrzeć w kilkadziesiąt godzin! Dzięki GPS-owi, ogólnodostępnym mapom satelitarnym, nie ma już na Matce Ziemi miejsc, które dadzą się ukryć przed oczami ciekawskich. Nie ma sensu wywieszać tablic z napisami „zakaz fotografowania” (nawiasem mówiąc, w Polsce od dawna już nie obowiązują), bo wszystko i tak można obejrzeć – oczywiście z perspektywy orbity – w pierwszym lepszym komputerze. Strefy uznane za strategiczne i tajne bywają czasami słabszej jakości, by nie dało się na nich rozpoznać szczegółów, ale do większości sekretnych zakamarków można zaglądać bez ograniczeń. Z GPS-em pod ręką, który pozwala namierzyć ich dokładną pozycję, ukrywanie się przed innymi po prostu traci sens.

JAK TO DZIAŁA

System GPS tworzą 24 satelity. Żeby określić fi nalną pozycję wraz z wysokością nad poziomem morza, urządzenie musi dysponować danymi z czterech satelitów. W praktyce wystarczy „odpalić” GPS, by po krótkim czasie odnaleźć miejsce, w którym właśnie się znajdujemy. Pozycja jest podawana w stopniach szerokości i długości geografi cznej lub – najczęściej – odzwierciedlana na specjalnej mapie.

Czy GPS zadziała na podziemnym parkingu lub w tunelu? Jeśli urządzenie włączymy wcześniej i na dodatek ma ono wysoką częstotliwość odświeżania pozycji oraz dobrze dobraną mapę elektroniczną, która „poinformuje”, że na pewnym odcinku nie będzie zasięgu – tak. Dlaczego? Bo nawigacja w jakimś stopniu „zapamięta” ruch i – jeśli oczywiście przestrzeń bez dostępu sygnału nie będzie na tyle długa, żeby GPS się zgubił – pokaże nasz ślad. Naukowcy pracują nad usunięciem tej niedogodności. Efekty już są: aparat fotografi czny Casio Exilim EX-H20G, który ma wbudowany odbiornik GPS, określa pozycję zdjęć „nawet w jaskini”.

Nawigacja w oparciu o satelity nie jest pomysłem nowym. Pierwsze udane próby takiego systemu przeprowadzono na początku lat 70. XX w. System GPS-Navstar został stworzony na potrzeby armii USA. Do dziś zresztą jego funkcjonowanie wciąż kontroluje amerykański departament obrony. Co to oznacza w praktyce? Nic lub... no właśnie. Jeśli zaszłaby taka potrzeba, wojskowi mogliby nawigację zablokować lub wręcz wyłączyć. Problem jest oczywiście czysto hipotetyczny, ale takiej możliwości nie da się wykluczyć. Trzeba pamiętać, że przed kilkoma laty sygnał GSP był sztucznie zaburzany, żeby wykluczyć możliwość wykorzystania go przez terrorystów w charakterze czułego namiernika np. rakiet. Mamy też dowody, że sygnał GPS można skutecznie zakłócić. Taki przypadek zanotowano w Korei Południowej. Agresywni sąsiedzi z północy w marcu tego roku testowali na swoim poligonie nowe urządzenia, które miały „ogłupiać” pociski sterowane przez GPS. Prawdopodobnie coś poszło nie tak i ustawiono zbyt mocny sygnał zagłuszający, bo w okolicach Seulu oszalały nie tylko nawigacje w telefonach i samochodach, ale też przestały działać telefony komórkowe.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-01-26 10:31

    Z zainteresowanie przeczytałem krótki przegląd GPS\' ów. Intuicyjnie szukałem trzeciej strony, brakuje mi jakiegoś zakończenia, podsumowania. Ze wstępu zapamiętałem podpowiedź, że jak padną baterie, to koniec. Dodatkowo przekonała mnie ona do stałego nawyku; na szybie auta GPS ale w bagażniku (licho nie śpi) atlas, wydanie papierowe. To samo w terenie, gdy pieszo; przy sobie GARMIN, w plecaku papierowa mapa.

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się