Płazy w tarapatach

7 styczeń 2010
Płazy w tarapatachZdjęcie: Joel Sartore

Stoimy w obliczu masowego wymierania płazów. Egzotyczny grzyb staje się zagrożeniem dla stworzeń i tak już nękanych przez zanieczyszczenie środowiska, utratę siedlisk i zmiany klimatu. Prowadzone na wielką skalę badania i działania ochronne mogą jednak dać zagrożonym gatunkom szansę na przetrwanie.

Samiec mocno ściska partnerkę przednimi łapami. Samica leży pod nim w płytkim strumyku, rozpłaszczona, z pełnym skrzeku brzuchem. To rzadkie ropuchy z rodzaju Atelopus. Gatunek nie ma jeszcze nawet nazwy. Występuje na niewielkim obszarze między szczytami Andów a przylegającymi do nich nizinami dorzecza Amazonki. Samica wygląda jak świeżo malowana: na grzbiecie czarny deseń na żółtym tle, brzuch w kolorze krzyczącej czerwieni. Niestety, jest martwa.

U góry, nad krawędzią wąwozu, dudni spychacz. W pobliżu miasteczka Limón w południowo- wschodnim Ekwadorze trwa budowa drogi. Zepchnięta ze zbocza przez buldożer lawina kamieni, ziemi, gałęzi i gruzu zatarasowała płynący lasem strumień. Luis Coloma, 47-letni herpetolog, chodzi po chybotliwych kamieniach i ocenia rozmiar szkód. Zaabsorbowany, nawet nie podwinął nogawek jasnych spodni, które teraz są do kolan utytłane w błocie.

Żaby, ropuchy, salamandry, traszki i mało znane płazy beznogie – wszystkie należą do gromady Amphibia: zmiennocieplnych, pełzających, skaczących i ryjących w ziemi stworzeń znanych z baśni, biblijnych plag, przysłów i opowieści o wiedźmach. W średniowiecznej Europie żaby uważano za wcielenie zła. U starożytnych Egipcjan symbolizowały życie i płodność. Dla dzieci od wieków stanowią śliskie wprowadzenie do świata przyrody. Natomiast dla naukowców płazy są gromadą, która przez ponad 300 mln lat wyewoluowała w ponad 6 tys. gatunków.

Płazy należą do zwierząt najbardziej dotkniętych współczesnymi niesprzyjającymi przyrodzie zmianami. Ponad połowa gatunków tej gromady jest zagrożona wyginięciem. Setki zmierzają ku zagładzie, dziesiątki już zniknęły. Wymieranie jest szybkie i powszechne. Ma złożone przyczyny – spychacz w jarze koło Limón to tylko jedno z niebezpieczeństw.

Pojawił się jednak promyk nadziei. Podejmowane obecnie wysiłki pozwolą ochronić część zwierząt przed zabójczą falą wymierania. Poza tym naukowcom (przynajmniej w warunkach laboratoryjnych) udaje się już leczyć grzybicę, która sieje spustoszenie wśród płazich populacji.

Coloma i jego współpracownik Santiago Ron uruchomili przy muzeum zoologicznym Ekwadorskiego Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego w Quito ośrodek hodowli płazów. Przyznają, że to kropla w morzu potrzeb, ale chcą uratować przynajmniej nieliczne okazy. Na razie w ośrodku utrzymywanych jest 16 gatunków, choć płazia fauna Ekwadoru liczy ich 470, a do tego wiele jeszcze zapewne pozostaje nieodkrytych. Mimo intensywnego wycinania krajowych lasów co roku badacze znajdują nowe. W pracowni Colomy czeka ich na przypisanie do właściwych naukowych „przegródek” około 60.

Coloma i Ron oprócz inicjatywy wykupu terenów pod ochronę płazich siedlisk mają też nadzieję na powiększenie ośrodka hodowlanego tak, by pomieścił dodatkowe sto gatunków. Tymczasem liczba płazów w naturze bardzo szybko spada. W miejscach, gdzie kiedyś pracujący w terenie badacze musieli uważać, by nie nadepnąć na którąś z migrujących masowo żab, dzisiaj cieszą się, jeśli naliczą tuzin osobników. – Zamieniamy się w paleontologów, opisujemy zwierzęta, które już wymarły – mówi Ron. W ich pracowni w Quito dowodów na wymieranie jest pod dostatkiem. Coloma bierze z gabloty szklany pojemnik, w którym pływają dwa zakonserwowane w alkoholu eksponaty. – Ten gatunek wymarł na moich oczach – mówi. Nie widzę, jaką ma minę, bo patrzy na mnie przez zniekształcające szkło słoja.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-01-27 23:44

    ...całe szczęście, że zdajemy sobie sprawę z zagrożenia i staramy się ratować m.in i te śliczne małe żabki :)

  • Do moderacji
    2010-01-09 13:35

    Jeszcze nie w ząb nie rozumiemy natury, a już w swojej arogancji człowiek uparł się by walczyć z jej przejawami. O ile jeszcze ograniczenie wpływu ludzi na tereny tak naprawdę do niczego nam nie potrzebne, ma sens, o tyle zwalczanie naturalnych procesów sensu już nie ma.

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • andrzej
  • JoJo99
  • magg44
  • Ola Sieczka
  • werrrka
  • jan13
  • kobalto
  • Kaktusica
  • jarson
  • pcogito
  • owink
  • joisanna
  • Jadwiga
  • milrohir2
  • przypadek
  • maciejmakro
  • Tom77
  • Fuinorn
  • krzyhar
  • sabciam
  • ewand
  • sahielos
  • woj50
  • Rafik
  • jelinek
  • Parnassus

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się