– Odpowiedzialność za wymieranie ponosi też nastawiony na pozyskiwanie drewna model gospodarki leśnej, który tworzy mało zróżnicowane siedliska – dodaje prof. Głowaciński. Kolejnym procesem, który przyśpiesza zanikanie gatunków wyspecjalizowanych, jest fragmentacja siedlisk. Podzielone obszarami zaanektowanymi przez człowieka stają się czymś na kształt wysepek.
Doktor Chylarecki zwraca też uwagę na zanik terenów zalewowych. To tu gnieździły się liczne gatunki ptaków, ale obszary podmokłe zmeliorowano, zbudowano wały i zbiorniki przeciwpowodziowe, które nie dopuszczają do tworzenia się wiosennych rozlewisk. Koryta rzek są nagminnie prostowane i betonowane, co przyśpiesza przepływ wody i sprawia, że okoliczne obszary „nie zdążają” jej pobrać. Na to wszystko nakłada się jeszcze globalne ocieplenie. Zimy są często bezśnieżne i wiosną nie ma co się topić, a powodzie jeśli występują, to częściej latem, po wielkich deszczach.
Prof. Zbigniew Głowaciński ma jednak i dobrą wiadomość: – Proces wymierania gatunków w Polsce został spowolniony. Kilkadziesiąt lat temu bobry można było w Polsce spotkać tylko w jednym dopływie Czarnej Hańczy na Suwalszczyźnie. Dzięki ogólnokrajowej akcji ratowania tych zwierząt dziś są w niemal każdym cieku wodnym. W latach 70. na skraju wymarcia znajdował się też nasz herbowy ptak – bielik. Żyło ich ledwie 50 par. Ostatnio co prawda znów grozi im niebezpieczeństwo – w postaci trutek na lisy – ale miejmy nadzieję, że tym razem w porę uda się je zażegnać.
Coraz lepiej radzą sobie wilki, a zagrożone wymarciem wydry rozmnożyły się bez pomocy człowieka. A skoro udało się uratować gatunki, których los wydawał się przesądzony, to może da się przywrócić naszej planecie i te, które (również za naszą sprawą) wymarły? W 2008 r. sensacją stało się „ożywienie” genu wymarłego wilka tasmańskiego z Australii. Fragment DNA wydobyto z ciała martwego zwierzęcia i przeniesiono do komórki myszy. I tam zadziałał!
Także legenda z pomnika w Jaktorowie ma szansę na powrót. W 2006 r. powstała Polska Fundacja Odtworzenia Tura. Pracuje dla niej m.in. prof. Jacek Modliński z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN. – Izolujemy fragmenty DNA z zachowanych kości tura. Potem będziemy je zapewne wprowadzać do komórek krów i sprawdzać, jak funkcjonują. Zadanie jest przy tym trudniejsze niż w przypadku mamuta, choć tury znikły ledwie 500 lat temu. Szczątki przodków słonia są świetnie zakonserwowane, niczym mrożonka. Zachowały się tkanki miękkie, a nawet plemniki. Tymczasem po turze zostały wyłącznie kości, rogi i parę włosów. – Bardzo chcielibyśmy wskrzesić tura – wzdycha prof. Modliński – ale nie sądzę, by udało się to za mojego życia.
John Alroy z University of California, który w sierpniu zeszłego roku w piśmie Proceedings of National Academy of Sciences opublikował swoją analizę tempa zanikania i tworzenia się gatunków w ciągu ostatnich 500 mln lat, twierdzi, że gdybyśmy się zdali wyłącznie na naturalne procesy, to odrodzenie się życia po obecnym kataklizmie zajęłoby przynajmniej 10 mln lat. Z punktu widzenia naszego gatunku, który chodzi po Ziemi od 200 tys. lat, to perspektywa nie do przyjęcia. Jeśli tak świetnie poradziliśmy sobie z przyśpieszeniem wymierania gatunków, to może równie dobrze wyjdzie nam z ich odtwarzaniem?
Polska Czerwona Księga
|

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...
Ewolucja jest fascynującym zjawiskiem, które towarzyszy Życiu od początku. Jednak trudno się pogodzić z faktem, że człowiek ma tak ogromny wpływ na wymieranie zwierząt. Przerażające jest to, że ludzie przypisują sobie prawo do wszystkiego co jest na naszej Planecie.
wszystko przez głupotę i brak szacunku dla natury
Po co tworzyć sztuczne gatunki - bo przecież ten sztucznie "wyprodukowany" tur, lew workowaty, mamut czy dinozaur - nie wiele będzie miał wspólnego z naturalnie występującym gatunkiem. Powinniśmy przede wszystkim zadbać o te, które jeszcze są i można je uratować.
a teraz wasiory do obory !!!!!!
Jak powiadają indianie, że człowiek uświadomi sobie co zrobił dopiero wtedy, gdy niebędzie już miał co do zjedzenia. Kiedy wyginie ostania ryba i uschnie ostatnie źdźbło trawy.
nieco pokrzepiające..
trzeba dbać o to co nam zostało
wreszcie coś pozytywnego się dzieje w przyrodzie :)
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.