Być może Tybetańczykom łatwiej byłoby upominać się o swoje, gdyby nie swoista schizofrenia państw zachodnich, które od lat politycznie potępiają Chiny, ale gospodarczo je wspierają?
Poza apelami, demonstracjami pod ambasadami ChRL i nawoływaniem do bojkotu chińskich towarów i olimpiady Zachód zrobił dla Tybetańczyków niewiele, a w wielu przypadkach im zaszkodził, zamiast pomóc. Chińczycy to inteligentne, dumne, a zarazem pragmatyczne społeczeństwo. Pamiętajmy, że chińska państwowość ma ponad trzy i półtysiącletnią tradycję. To jest cały czas ta sama cywilizacja, ta sama mentalność, te same kanony, dla Europejczyka czasem niepojęte. W wielu krajach ukazywano ten konflikt w sposób czarno-biały. Połajanki zachodnich polityków pod adresem przywódców Chin i rządzących Tybetem odniosły skutek odwrotny do zamierzonego. Myślę, że „nasi” nie zdawali sobie sprawy, że to, co w zachodniej kulturze jest zwykłą wymianą – owszem, nie zawsze pochlebnych – zdań, dla Azjatów oznacza utratę twarzy. A to dla Chińczyka coś najgorszego. Szczególnie wrażliwi są na to politycy. Dla nich utrata twarzy zgodnie z dawną, ale dalej aktualną tradycją, oznacza utratę „mandatu niebios” do sprawowania władzy. Sprawie tybetańskiej nie pomogły też protesty przeciwko olimpiadzie, która dla Chińczyków ze względów prestiżowych i ambicjonalnych była szalenie ważna.
To jak z nimi skutecznie rozmawiać?
Trzeba podejść do sprawy w sposób miękki (tzn. bez narażania ich na utratę twarzy), a zarazem pragmatyczny – pokazując, że na niekorzystnej polityce w Tybecie trąca nie tylko w oczach Zachodu, ale również własnego społeczeństwa, i to trąca ekonomicznie. Moim zdaniem wtedy z pewnością zmienią politykę. Zwłaszcza jeśli będą przekonani, że to ich własna, autonomiczna decyzja podjęta bez jakichkolwiek zewnętrznych nacisków. Tej sztuki Zachód musi się nauczyć.
Obecne władze Chin raczej odrzucają dialog o Tybecie…
Po śmierci Mao Zedonga nawet najwyżsi przedstawiciele władz chińskich publicznie przyznawali, że w Tybecie popełniono wiele bledów. Sytuacja polityczna i ekonomiczna Tybetańczyków zaczęła się wyraźnie poprawiać. Trwało to do września 1987 roku, kiedy w Lhasie podczas pokojowej demonstracji polała się krew. Po tych wydarzeniach gubernatorem Tybetu (sekretarzem Komitetu KPCh Tybetańskiego Regionu Autonomicznego) został Hu Jintao, obecny przywódca ChRL. Za jego rządów na Dachu Świata więzienia i obozy pracy znów się zapełniły. W drugiej połowie lat 90. Tybetańczykom trochę „poluzowano śrubę”, ale wiosna 2008 r. odstąpiono od tej polityki... Mimo wszystko wierze, że gdy nastąpi kolejna zmiana u steru władzy, to nowi decydenci dojdą do wniosku, że opłaca się dać Tybetańczykom więcej wolności, czyli prawdziwą autonomie w obrębie ChRL.
Czy my możemy pomóc Tybetowi?
Popierajmy Dalajlame. Od 1987 r. nie wspomina on o niepodległości Tybetu, ale o respektowaniu 17-punktowego Traktatu o Pokojowym Wyzwoleniu Tybetu – dokumentu z 1951 r. mówiącego m.in. o autonomii religijnej i kulturalnej. Władze chińskie same narzuciły ten pakt Tybetowi, ale nigdy nie wprowadziły go w pełni w życie. A szkoda, bo dałby on Tybetańczykom autonomie, o która walczą. Sądzę, że w krótkim czasie byłoby na Dachu Świata znacznie lepiej i spokojniej.
Czy ma pan świadomość, że tam przenosi się oś świata?
Nie świadomość tylko pewność. Chiny i Indie to dwa coraz nowocześniejsze społeczeństwa. Młodzież obu krajów ma nieprawdopodobny pęd do nauki. Oni się nie uczą, oni walczą o wiedze! Maja gigantyczny rynek wewnętrzny i potężne nadwyżki dewizowe, nie mówiąc już o taniej, wykształconej i niezwykle sprawnej sile roboczej. Grozi nam, że staniemy się prowincją nowoczesnych i dynamicznych ośrodków Azji.
Czy ma pan jeszcze jakieś „pozatybetańskie” zainteresowania?
Interesują mnie relacje miedzy kulturami, ich wzajemne oddziaływania, zapożyczenia itp. Uważam, że dochodzące do głosu nurty nacjonalistyczne i postawy ksenofobiczne, zamykanie się na inne wielkie kultury, np. na islam, do niczego dobrego nie prowadzi. Kultury i cywilizacje rozwijają się tylko wtedy, kiedy są otwarte i potrafią czerpać z innych poglądów, sposobów rozumienia świata, filozofii – to je wzbogaca. Inaczej wszystko się zasklepia, zaskorupia i zamiera.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...

Cały kraj to niezwykle barwna mozaika, gdzie zachwycą nas ni...

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świ...

Polska to kraj ukrytych skarbów. Magia ich tajemnicy przycią...

Choć serce cierpi na wiele dolegliwości – zastawki bywają ni...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.