Kobiecy makijaż nigdy nie jest tak imponujący i wyrafinowany jak męski. Panie ozdabiają się geometrycznymi wzorami i tatuażami. Ich układ odzwierciedla osobowość i służy identyfikacji. Antropolodzy na podstawie wieloletnich badań stwierdzili, że Wodaabe nie dostrzegają indywidualnych rysów twarzy, tak jak np. mieszkańcy Europy. Proszeni o narysowanie autoportretu, przedstawiają mapę swoich tatuaży, określających ich jako odrębne jednostki. Nad czołem kobiety zwykle noszą imponujący kok. Charakterystyczne elementy stroju i ozdób są częścią wspólnego kanonu, który odróżnia Wodaabe od innych, będąc źródłem ich dumy, ale też wystawiając na pośmiewisko osiadłych sąsiadów. Pobożni rolnicy z plemienia Hausa czy handlarze Djerma ze stolicy Nigru śmieją się, że taka fryzura nie pozwala im na właściwą modlitwę, podczas której należy z pokorą dotknąć ziemi czołem. Wszyscy jednak wiedzą że islam Wodaabe jest bardzo powierzchowny, że oni tę religię wyznają tylko po to, by inni dali im spokój.
Ulubionym tematem żartów Hausa czy Djerma, ceniących solidną masę ciała, jest też wątła budowa Wodaabe. Ci prowadzący koczowniczy tryb życia ludzie są szczupli i zwykle dobrze umięśnieni, lecz ich osiadli sąsiedzi dowcipkują, że nie da się spać ze szkieletem i nie zostać pokłutym przez kości. Jakich jednak komentarzy oczekiwać od miłośników szerokich bioder, status społeczny mierzących ilością zgromadzonego w ciele tłuszczu?
Na wygląd Wodaabe niewątpliwie ma wpływ dieta. Jak przystało na pasterzy, jedzą głównie mleko, sery i masło oraz proso, które dostają od rolników w zamian za produkty zwierzęce. Zboże z mlekiem (tworzące coś zbliżonego
do owsianki) stanowi ich podstawowe pożywienie. Mięso jest rarytasem konsumowanym z okazji świąt i wizyty wyjątkowego przybysza – gościnność to także jeden z najważniejszych elementów kodeksu Wodaabe.
To właśnie gościnność i kultura Wodaa-be, a nie plemion Hausa czy Bambara, przyciągają mieszkańców zamożnej Europy. Na święto Gerewol, odbywające się razem z wielkim zjazdem nomadów La Cure Salée w Ingal, ok. 700 km na północ od Niamey, zawsze przybywają też biali goście, którzy z dachów swoich samochodów terenowych obserwują barwne widowisko. A Wodaabe konsekwentnie stawiają opór kulturze Zachodu. Jednak nawet tutaj nowoczesny świat doprowadził do przerwania ciągłości tradycji. Już drugi rok z rzędu w regionie, w którym odbywa się największe święto Gerewol, toczy się wojna domowa. Patriotyczne hasła i etniczne waśnie przeplatają się z zakusami na znajdujące się
tu jedne z największych na świecie złóż uranu. Nie wiadomo nawet, czy tegoroczny Gerewol dojdzie do skutku.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.