Mimikra sztuka oszukiwania

25 wrzesień 2009


Bywa, że mimikra jest majstersztykiem przewrotności. Niedawno w czasopiśmie naukowym Proceedings of the National Academy of Sciences ukazał się artykuł, w którym Leslie Saul-Gershenz i Jocelyn Millar opisują fortel, jaki stosują oleice (Meloe franciscanus) zamieszkujące pustynie USA. Samice tych chrząszczy składają jaja wśród traw, gdzie żerują pszczoły. Larwy wylęgają się równocześnie. Tysiąc albo i więcej takich noworodków zbija się w jajowaty kłąb, tworząc coś w rodzaju jednego organizmu. Na źdźble trawy z daleka wygląda on jak pszczoła samotnica. Mało tego – po „zakotwiczeniu” kolonia zaczyna rozsiewać substancję do złudzenia przypominającą feromony wydzielane przez samice pszczół. Nie trzeba długo czekać, by na źdźble wylądował truteń spragniony amorów. Wtedy larwy rzucają się na niego i uczepiają odwłoka. Kiedy rozczarowany samiec wyrusza na poszukiwanie lepszej partnerki, wiezie już na sobie gromadę pasażerów na gapę. W trakcie zbliżenia z prawdziwą samicą przekaże jej swoje brzemię. Na odwłoku kolejnego przewoźnika autostopowicze dotrą do celu: obficie zaopatrzonego w pokarm gniazda pszczoły samotnicy. Tam wysiądą i będą się raczyć do woli nektarem, pyłkiem – a przede wszystkim jajami gospodyni.

Nawet najbardziej wyrafinowane pomysły mistyfikatorów świata przyrody są przykładem działania doboru naturalnego: nieustannych zmagań między rodzicami płodzącymi kolejne zastępy potomstwa a przypadkiem i okrutną zaciekłością przyrody w eliminowaniu słabości, co sprawia, że z tego potomstwa szansy na rozród dożywają tylko niedobitki. Jeśli choć mgliste podobieństwo do ptasiego łajna o włos zwiększa tę szansę, osobniki bardziej podobne do guana pozostawią więcej potomstwa, a ono ma spore szanse, by odziedziczyć po rodzicach cechę podobieństwa do ptasiej kupy. A jeśli w następnym pokoleniu zdarzy się ktoś, komu jeszcze lepiej uda się wyglądać jak ekskrementy, to po setkach pokoleń cecha rozprzestrzeni się na całą populację i stanie się charakterystyczna dla gatunku.

Ale mimikra nie musi być elegancka. Często pokazuje też, jak bałaganiarska jest ewolucja, ile w niej prowizorki i improwizacji. I tak na przykład Ximena Nelson i Robert Jackson donoszą w piśmie Proceedings of the Royal Society o dylemacie samca pająka z rodziny skakunowatych, zwanego mrówczynką. Jak wiele skakunów, ten pająk w trakcie ewolucji upodobnił się do mrówki. Wykorzystuje w ten sposób respekt drapieżników przed tymi agresywnymi i uzbrojonymi społecznymi owadami. Samiec mrówczynki ma jednak problem z odgrywaniem swojej roli, bo rytuały godowe gatunku wymagają, aby miał wydłużone narządy gębowe, co niszczy podobieństwo do mrówki. Ewolucja wykombinowała więc takie rozwiązanie: samice tych skakunów wyglądają zupełnie tak jak mrówki, zaś samce – z ich powiększonymi szczękoczułkami – upodobniły się do mrówczej robotnicy niosącej coś w żuwaczkach. Pomysłowe, ale nie idealne. Wprawdzie udaje im się równie skutecznie jak samicom wprowadzać w błąd drapieżniki, które unikają mrówek, ale to nie załatwia sprawy. Są stworzenia, które atakują właśnie mrówki obarczone ładunkiem – bo te mają ograniczoną swobodę ruchów i kontratak z ich strony jest mniej prawdopodobny. I samce pająków mrówczynek padają ofiarą właśnie takich agresorów.

Naukowców ciekawią zwłaszcza przykłady mimikry niedokładnej, gdy zwierzę przypomina naśladowany organizm tylko w niewielkim stopniu. W niektórych przypadkach takie zgrubne upodobnienie może oznaczać, że dana linia rodowa dopiero rozpoczyna ewolucyjną wędrówkę szlakiem mimikry i nie zdążyła jeszcze dopracować kamuflażu. Różnice między pierwowzorem a naśladowcą mogą jednak wynikać także stąd, że organizm naśladowany zmienia się, by się odróżnić od imitatorów. Przecież jeśli ktoś w toku ewolucji napracował się, by wytworzyć ostrzegawcze kolory obwieszczające, że jest niejadalny, to gdy pojawi się zbyt wiele jadalnych podróbek, barwy ostrzegawcze przestaną odgrywać swą ochronną rolę. Drapieżnikom zacznie się opłacać sprawdzić, czy to aby nie blef.

Mimikra to także doskonały sposób na przechwałki, naukę i zawieranie znajomości. Wśród ptaków śpiewających oraz u humbaków rywalizujące ze sobą samce ściągają jeden od drugiego pieśni godowe. Delfiny naśladują nadwodne skoki rywali. Papugi są mistrzami papugowania, a małpowanie to specjalność małp. Dlatego orangutany potrafią nauczyć się smażyć placki, a szympansy – polować za pomocą narzędzi. I dlatego my odpowiadamy komplementem na komplement, a uśmiechem na uśmiech.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-04-05 12:36

    Ciekawy Artykuł...nikt nie pobije przyrody:)

  • Do moderacji
    2010-07-05 19:51

    Artykuł jest ciekawy, a zdjęcie jest też dobrze zrobione....Pozdrawiam....

  • Do moderacji
    2010-07-05 19:44

    Artykuł jest ciekawy, a zdjęcie jest też dobrze zrobione....Pozdrawiam....

  • Do moderacji
    2010-02-18 16:09

    bardzo mnie zainteresował ten artykuł, naprawdę bardzo ciekawy i piękne zdjęcia,pozdrawiam

  • Do moderacji
    2009-11-08 11:52

    Bardzo fajny artykuł :) Do mimikry w Polsce można zaliczyć owada: Wtyk straszyk ze szczawiem, potrafi się niesamowicie do niego updobnić, że wygląda jak narośl : http://www.national-geographic.pl/foto/fotografia/dorosly-wtyk-straszyk-ver-1/

  • Do moderacji
    2009-09-25 16:56

    Bardzo interesujący artykuł z świata przyrody :) Pozdrawiam.

Autor

Ostatnio czytali

  • JoJo99
  • MarcinKoziol
  • Grajka
  • Ola Sieczka
  • Lulou
  • werrrka
  • jan13
  • pierzgal
  • Andrej23
  • Karol_ina
  • Inor
  • prox81
  • kredka
  • jck_jck
  • Witcher
  • doobii
  • Bartek
  • sKahllan
  • ElawNG
  • Romek
  • Kondzio
  • Jadwiga
  • Karen64
  • matasiak
  • AdamKrzoska
  • milrohir2
  • Cinek

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się