Mężne serce sikorki

21 kwiecień 2010


Czytałam, że robi się próby z podczepianiem niektórym ptakom nadajników GPS. To pozwoliłoby śledzić los ptaka niemal on-line.

To nie jest już futurologia, ale rzeczywistość. Ptakom są nakładane specjalne nadajniki, które pozwalają obserwować ich przemieszczenia z dokładnością do kilkudziesięciu metrów co kilkadziesiąt minut. Jest tylko jeden problem – taka technika jest możliwa do zastosowania wyłącznie w stosunku do dużych gatunków. Chodzi o ciężar. Elektronika może już w zasadzie nie ważyć nic, ale nie da się tak zmniejszyć baterii, żeby nie stanowiła problemu dla ptaka ważącego kilka, kilkanaście gramów. Natomiast wyniki uzyskane dla większych ptaków są absolutnie fascynujące! Poznajemy dokładną trasę, miejsca i czas odpoczynku, teren zimowania. Widzimy, jak ptaki popełniają błędy, błądzą, starają się odnaleźć właściwą drogę. Czytałem o orliku, który poleciał do Afryki i tam nagle przestał się ruszać. Wydawało się oczywiste, że ptak zginął, a nadajnik leży na sawannie i będzie dalej „pikał” aż do wyczerpania baterii. Nagle na wiosnę orlik „ożył” i wrócił do Europy. Okazało się, że całą zimę przesiedział na jednej akacji i polował tylko na zdobycz, która pojawiała się w zasięgu ataku. Następnej zimy wrócił na to samo drzewo. To się nazywa domator!

Jaki był dla pana najbardziej zdumiewający ptasi rekord wędrówki?

Wędrówki kolibrów między obiema Amerykami. Proszę sobie wyobrazić ptaszka niewiele większego od trzmiela, który przemierza tysiące kilometrów, przekracza pustynie i wysokie góry. Żeby pokonać te trudności, musi zabierać ze sobą tak duże zapasy paliwa, że w ogóle nie powinien wystartować. Taka podróż przez lata wydawała się niezgodna ze znanymi nam zasadami fizyki – teoretycznie niemożliwa. Teraz dopracowaliśmy się lepszych teorii, więc kolibry zaczęły latać zgodnie z prawami fizyki (śmiech). Ale „na chłopski rozum” to dalej wydaje się niemożliwe.

Ma pan czasem ochotę polecieć gdzieś z ptakami?

Nie tylko mam ochotę, ale latam. No, może nie tyle z ptakami, ile za nimi. W sumie ponad pół roku spędziłem, badając przeloty w Egipcie, wiele miesięcy w Turcji, Jordanii, Rosji, Bułgarii czy Etiopii. Zdarzyło mi się być prowadzonym pod odbezpieczonym karabinem i osadzonym w areszcie, to znaczy na szmacie pod palmą. Kiedyś w czasie obserwacji zaatakowała mnie grupa rozwścieczonych hipopotamów, a bezcenne notatki naukowe musiałem chronić przed kradzieżą... ze strony pawianów. Ale to są opowieści na zupełnie inną rozmowę.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-04-27 22:58

    Świetny artykuł. Sam uwielbiam oglądać sikory i je fotografować. Nie łapie i nie obrączkuje ale podziwiam takich ludzi jak Pan za wkład w tę działkę i miłość do stworzeń takich jak ptaki.

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się