Dla żadnej kobiety nie umiał poświęcić swojej pasji i ciekawości świata. Z dziewczyną, która jak on fotografowała wojny, dzielił tryb życia i zawód. Nawet zwariował na jej punkcie, co przy jego opanowaniu wydaje się właściwie niemożliwe. A jednak. Przyjechał za nią do Moskwy. Tu jednak okazało się, że Heidi wyjechała do Duszanbe. Gdy dotarł do Duszanbe, dowiedział się, że poleciała do Moskwy. Tam z kolei usłyszał, że wyruszyła do Taszkientu. Z Taszkientu autobusem pojechał do Duszanbe, gdzie miała być na pewno, ale akurat wróciła już do Moskwy. Przez dwa dni pokonał 12 tys. kilometrów w pogoni za miłością. Kiedy ją odnalazł, Moskwa wrzała. Razem fotografowali upadek ZSRR. Tyle że gdy padły pierwsze strzały, zaczął szukać ukochanej w tłumie. Gdy ją znalazł, okazało się, że była po prostu w pracy i robiła zdjęcia. To był zbyt niebezpieczny związek. Kobieta, praca i linia frontu. Opuścił miłość, został z pracą. Swą przyszłą żonę poznał dzień przed puczem w Moskwie. Kiedy wyjeżdżał, powiedziała mu, że jest stuknięty, ale zdecydowali się na małżeństwo. To był cichy ślub na Mauritiusie, bez przyjaciół, znajomych. – Na oficjalną ceremonię jestem zbyt nieśmiały, bałbym się – mówi Andrews i nie ma w tym krzty kokieterii.
Trójkątny układ z pracą wkrótce się rozpadł. Wszystkie kobiety w jego życiu dość szybko dochodzą do wniosku, że ciężko jest żyć z człowiekiem, który rano idzie do pracy, a wraca po trzech tygodniach z wojny. Propozycje, by zajął się fotografią mody, zwykle zwiastują koniec związku. Ojcostwo też nie mieści się w świecie, po którym Andrews chodzi w kamizelce kuloodpornej i hełmie. A może boi się, że przestanie być takim, jakiego siebie zna i akceptuje? Że straciłby to, co ma na pewno – miłość do pracy? Dlatego samotny wilk prowadzi samotne życie. Magda Białecka twierdzi, że właśnie dzięki temu, ile widział w życiu, potrafi się nim cieszyć. Kiedy pytam: – Jak się nim cieszy? – po namyśle odpowiada: – Po cichu.
Piotr Andrews zanurza się w ciszę, jaką dają mu morskie głębiny. Tam fotografuje tylko dla własnej przyjemności, ale też dąży do przeżyć ekstremalnych – nurkuje technicznie, dużo głębiej niż nurkowie rekreacyjni. Twierdzi, że chce dłużej być pod wodą, ale on po prostu lubi czasem robić coś innego. Kiedy w 2003 r. przygotowywał zdjęcia do wystawy podsumowującej dwanaście lat jego pracy w Reuterze, pojechał do Londynu, by pokazać swój wybór przełożonym. Początkowa sielska atmosfera zmieniała się w miarę wyświetlania kolejnych slajdów. Gdy Andrews skończył pokaz, zapadła cisza, która trwała w nieskończoność. W końcu szef fotografów z niedowierzaniem zapytał: – To myśmy ci to wszystko zrobili?

Przepis na udaną zabawę w stolicy Katalonii? Nie ma takiego ...

Pierwsze przejście z południa na północ Australii to najbard...

Wakacyjna ziemia obiecana warta jest oczywiście każdych pien...

Po wizycie w sułtanacie Brunei, malutkim państewku na Borneo...
świetny artykuł. wciągający do tego stopnia, że podczas czytania otaczający świat nie istnieje... za pewne jest to zasługa nie tylko umiejętności autora, ale przede wszystkim ciekawego życia bohatera...
Bardzo dobry artykuł. Czyta się jednym tchem. Napisany prostym i zrozumiałym językiem. Trochę bliżej można poznać fotografów wojennych. Podziwiam i szanuję ich pracę. Sam pewnie nie zdecydowałbym się na takie zajęcie.
miałam okazje poznać tego niesamowitego człowieka, ten artykuł to kwintesencja Piotra, dziekuje...
Cudowny człowiek, piękne fotografie
Wspaniały artykuł o wspaniałym człowieku.
Prześwietny, na prawdę doskonały artykuł!!!
wspaniały artykuł cud miód
Nieszablonowy artykuł, więcej takich
Współpracuje z nami od kilku lat, pisze reportaże również dla innych tytułów, a na stałe związana jest z Agencją Reutersa.
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.