Niezwykły stan Liuby wydał się jeszcze bardziej zdumiewający w maju 2008 r., kiedy Fisher i Buigues wybrali się nad rzekę Juribej. Nieco w górę biegu od piaszczystej łachy, na której znaleziono mamuciątko, wznosiło się wysokie urwisko, bezustannie podmywane przez rzekę. Bloki wiecznej zmarzliny, niektóre wielkości domów, wisiały na krawędzi skarpy. Być może Liuba właśnie w takim bloku, który wpadł do wody podczas poprzedniej odwilży, spłynęła w dół i spoczęła na łasze, gdy wezbrana roztopami rzeka na krótko osiągnęła ten poziom. Był tylko jeden problem: synowie Jurija Chudiego znaleźli ją w maju 2007 r., przed wiosenną odwilżą. Jeśli więc nie wstała z martwych i nie pomaszerowała samodzielnie na łachę, można to było wyjaśnić tylko tak, że ciało wyrwało się z wiecznej zmarzliny i spoczęło na płyciźnie niemal rok wcześniej, podczas wiosennych roztopów w czerwcu 2006 r. Dla Fishera, stojącego w tym miejscu w dwa lata później, to wyjaśnienie było zupełnie nie do przyjęcia. – Musiałaby przez cały ten czas leżeć na brzegu rzeki – powiedział do Buiguesa – w tym i w lecie, wystawiona na słońce. Dlaczego nie zgniła ani nie padła łupem padlinożerców? Fisher i Buigues zrobili wszystko co mogli, aby zrozumieć okoliczności śmierci cielęcia i tajemnicy jego stanu zachowania. Dalszych odpowiedzi musiała dostarczyć sama Liuba.
Czwartego czerwca 2008 r. w laboratorium genetycznym w Petersburgu Fisher, Buigues, Suzuki, Aleksiej Tichonow i inni badacze odziani w kombinezony z Tyveku i maski rozpoczęli naukowy maraton – trzy dni testów i zabiegów chirurgicznych na ciele Liuby. Podczas gdy samiczka leżała na podświetlanym pleksiglasowym stole pośrodku sali, Suzuki wprowadził do jej brzucha endoskop, aby zbadać pustą przestrzeń, którą ujawniono w tomografii. Inni naukowcy pobierali próbki tłuszczu z garbu na karku, szukali roztoczy w uszach i sierści mamuciątka, pobrali fragmenty jelit z brzucha, aby sprawdzić, co jadła. Wreszcie, trzeciego dnia, Fisher rozciął pyszczek Liuby i wyjął mleczny kieł oraz cztery zęby przedtrzonowe.
Początkowo badacze utrzymywali zwłoki w stanie zamrożonym, obkładając je plastikowymi rurkami z suchym lodem. Później, aby ułatwić bardziej inwazyjne procedury, pozwolili im powoli rozmarzać. Kiedy temperatura ciała wzrosła, Fisher poczuł dziwny, kwaskowaty zapach, który wydał mu się znajomy, choć nie potrafił określić skąd.
– Tak jak wszyscy, przeżywałem nadmiar wrażeń – wspomina. – Musieliśmy zrobić tak wiele, mając tak mało czasu. Odnotowałem to po prostu w pamięci i kontynuowałem pracę. Badacz zauważył też, że zębów mamuciątka nie mocowała w zębodołach znajdowana tam zazwyczaj tkanka łączna, a jego mięśnie oddzieliły się od kości w miejscach, gdzie u normalnego okazu byłyby mocno przyczepione. – To mnie powaliło – mówi. – Wciąż chodziło mi po głowie: Co się tutaj dzieje? Co to oznacza? Ale nie miałem wiele czasu na zastanowienie. Zacienienia widoczne w tomografii okazały się jasnoniebieskimi kryształkami wiwianitu, powstałego prawdopodobnie z fosforanu, który został wypłukany z kości. W jamie gębowej i gardle Fisher zobaczył gęstą mieszaninę gliny i piasku, co potwierdzało jego wysnutą na podstawie tomografii hipotezę, że samiczka udusiła się, zapewne mułem. Prawdę mówiąc, osad w trąbie Liuby był ubity tak mocno, że naukowiec uznał to za możliwe wyjaśnienie wgłębienia w jej pysku. Jeśli rozpaczliwie próbowała nabrać powietrza, to być może u podstawy jej trąby powstała częściowa próżnia, która rozpłaszczyła tkanki miękkie o kości czoła.
Dla Fishera okoliczności śmierci Liuby były jasne. (Suzuki miał później zaproponować inną interpretację, dopatrując się więcej dowodów na utonięcie niż na uduszenie). Pod koniec autopsji, zszywając wraz z kolegami małe zwłoki, Fisher doznał objawienia co do owego dziwnego zapachu, który go wcześniej prześladował. Odprężając się po intensywnym wysiłku ostatnich trzech dni, przypomniał sobie wreszcie swój eksperyment z koniem pociągowym oraz woń wydzielaną przez kołyszące się na powierzchni sadzawki kawały mięsa, w naturalny sposób zamarynowane przez pałeczki kwasu mlekowego. Liuba pachniała tak samo. Nareszcie znakomity stan jej zachowania przestał być tajemnicą – została po śmierci dosłownie zamarynowana, co uchroniło jej ciało przed gniciem, kiedy tysiące lat później ponownie znalazła się na powierzchni. Kwas mlekowy wytwarzany przez drobnoustroje mógł też być przyczyną zniekształcenia kości i oddzielania się mięśni, co Fisher zauważył podczas autopsji, a być może, uwalniając fosforan z kości samiczki przyczynił się także do powstania kryształów wiwianitu.
Choć badania trwają nadal, samiczka zaczęła już zdradzać sekrety swego krótkiego życia, a także wskazówki co do losu całego gatunku. Była zdrowa i dobrze odżywiona, co znalazło odzwierciedlenie w jej zębach. Analiza dobrze zachowanego DNA ujawniła, że Liuba należała do odrębnej populacji Mammuthus primigenius, która wkrótce po śmierci samiczki została zastąpiona przez inną, przybyłą na Syberię z Ameryki Północnej. Zęby przedtrzonowe oraz cios Liuby wykazały, że samiczka przyszła na świat późną wiosną i w chwili śmierci miała zaledwie miesiąc. Ostatnie warstwy jej kła pasują do wzorca, który Dan Fisher wiąże z nagłym zgonem – szereg podobnych, dostatnich dni i… koniec.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...
Ciekawa historia. A ciekawość to 1szy stopień do wszelkiego zaangażowania w poszukiwania, rozwijania pasji, odkrywania tajemnic życia na Ziemi i poza nią. Interesujący artykuł o życiu, które nie cieszyło się długim istnieniem na Ziemi, ale w pamięci wielu ludzi pozostanie na wieki. W mojej także... Dziękuję
świetny artykuł, smutna historia ale wspaniałe odkrycie.
Świetny artykuł
czekałam z niecierpliwością na artykuł na ten temat gdzyż usłyszałam wiele sprzecznych wypowiedzi związanych z odtwarzaniem materiału genetycznego. Wydaje mni sie ze ma to wiele pozytywnych cech, jak i za równo negatywnych.
czekałam z niecierpliwością na artykuł na ten temat gdzyż usłyszałam wiele sprzecznych wypowiedzi związanych z odtwarzaniem materiału genetycznego. Wydaje mni sie ze ma to wiele pozytywnych cech, jak i za równo negatywnych.
kiedy dostałem ten nr NG do ręki wiedziałem że znów i to na plus będzie świetny ciekawy artykuł no i proszę jest - faktycznie smutna historia mamuciątka jednak takie są prawa natury i losu - dobrze sięstało że zostało to mamuciątko znalezione w takim stanie i co najważniejsze zabezpieczone przez odpowiednich ludzi teraz tylko czekać na różne wyniki badań które nam coś więcej powiedzą na ten temat
super artykół oby takich więcej!
To smutna a zarazem zadziawiająca historia,a co wiecej-prawdziwa Coś co sie wydarzyło przed paroma tysiącami lat....Az trudno uwierzyć ,że są rzeczy o których wcześniej nie słyszeliśmy ani nie widzieliśmy i pewnie jeszcze nie raz usłyszmy ...To wsaniale móc poznawać przeszłość i życia,które kiedyś miały miejsca.
Zadziwiające jak jeszcze mało wiemy o świecie który nas otacza, a co dopiero o tym który nas otaczał dziesiątki tysięcy lat temu lub jeszcze dalej wstecz, i to właśnie w tedy kiedy myślimy że wiemy już wszystko, to właśnie On ukazuje nam cząstkę prawdy o Sobie. Dlatego ta zabawa nigdy nam się nie znudzi ;)
Zadziwiające jak jeszcze mało wiemy o świecie który nas otacza, a co dopiero o tym który nas otaczał dziesiątki tysięcy lat temu lub jeszcze dalej wstecz, i to właśnie w tedy kiedy myślimy że wiemy już wszystko, to właśnie On ukazuje nam cząstkę prawdy o Sobie. Dlatego ta zabawa nigdy nam się nie znudzi ;)

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świ...

Gdy u ludów wschodnich odbywa się jaka uczta (...) przeraźli...

Wielki wędrowny kot przetrwa, jeśli działacze ochrony przyro...

Polska to kraj ukrytych skarbów. Magia ich tajemnicy przycią...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.