Lasy wśród fal

14 marzec 2009


W Bangladeszu nigdy o roli namorzynów nie zapomniano; państwo to przywiązuje wielką wagę do zdolności tej formacji roślinnej do stabilizowania brzegów i zatrzymywania osadów. Bangladesz jest krajem nizinnym, o długiej, nieosłoniętej linii brzegowej, ponadto borykającym się z ogromną gęstością zaludnienia (875 osób na km2). Sadzenie lasów namorzynowych w deltach rzecznych przyczynia się do zatrzymywania osadów niesionych przez rzeki z Himalajów i doprowadziło do odłożenia się w Zatoce Bengalskiej 125 tys. ha nowego lądu. Nasadzenia są młode, ale namorzyny rosły tu z dawien dawna – odkąd Ganges, Brahmaputra i Meghna toczyły swe wody ku zatoce. Ogromny kompleks lasów pływowych nosi nazwę Sundarban (po bengalsku „piękny las”) – i jest największym nieprzerwanym obszarem namorzynów na świecie.

Najbogatsze fragmenty tego lasu tworzy kilkanaście gatunków roślin, od krzewiastych niskich palm nipa po wysokopienne drzewa sundri (Heritiera fomes), dorastające do 18 m. Grząskie błoto pod drzewami najeżone jest sterczącymi korzeniami oddechowymi. Wystają na 30 cm do góry niczym jelenie rogi, a rosną tak gęsto, że trudno postawić na ziemi stopę. Nieco wyżej znajdziemy lasy częściowo zrzucające liście w porze suchej; w miesiącach poprzedzających monsun mienią się czerwienią. W półmroku przemyka jeleń aksis i staje jak wryty, gdy stado małp podnosi alarm. Wysoko wśród konarów stuka dzięcioł, a po suchej ściółce z szelestem przebiegają kraby. Motyl Euoplea crameri, czarny w białe cętki, odpoczywa na gałązce, rozchylając i składając skrzydła jak modlitewnik.
Zapada zmierzch, rozlega się nawoływanie lelków, potem robi się cicho. Noc to pora tygrysa. Lasy namorzynowe są ostatnim matecznikiem tygrysa bengalskiego; jedynym jego nadmorskim siedliskiem. Tradycja zabrania wypowiadania imienia tygrysa – bagh. Ludzie nazywają go więc mamu, wujaszek. Wujek tygrys, władca Sundarbanu.
Pół miliona Bengalczyków rocznie ryzykuje, że narazi się mamu, i odwiedza Sundarban, by zbierać jego płody. To rybacy, drwale, zbieracze liści palmowych i trzciny na  strzechy, bartnicy. Mieszkają w lesie parę tygodni, żywiąc się tym, co znajdą, i za swoją pracę zarabiają parę taka. Spiżarnia Sundarbanu ma dla nich ryby i inne morskie płody, owoce, zioła, herbatę, cukier, surowce do warzenia piwa i skręcania papierosów.
W tropikach całego świata jest tak samo: lasy mangrowe to dla biedoty mieszkającej na wybrzeżach sklepy spożywcze, składy drewna na budulec i opał oraz apteki. A mimo to niszczy się je bez przerwy.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-02-07 16:48

    Ciekawie napisane...Z pewnością przyda się taka wiedza! :)) Z pewnością można śmiało z tej wiedzy korzystać :)) Oj, tak...pozdrawiam Całe grupy podróżników:) pozdrawiam!

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • pysiu1981
  • bozwie
  • kajmanesku
  • sanderson
  • nafisss
  • Jadwiga
  • milrohir2
  • nita
  • nusia
  • monika p

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się