Król Wilk

9 listopad 2009


Zdaniem tych badaczy szczeniaki zabierane są na polowanie głównie po to, by – podpatrując starszych – nauczyły się samodzielnie zdobywać pokarm. Zapewne tak jest i w polskich watahach, choć w naszych warunkach badania są trudniejsze niż np. na słynnej Isle Royale na Jeziorze Górnym na pograniczu USA i Kanady, gdzie drapieżniki z konieczności poruszają się po bardzo ograniczonym obszarze i łatwo je obserwować m.in. z helikoptera czy po prostu przez lornetkę. Pewnie dlatego o wiele więcej prac dotyczących wilczych zachowań pochodzi nie z obszarów o najliczniejszej wilczej populacji, ale z tych stosunkowo otwartych. U nas ideałem pozostaje telemetria, czyli śledzenie osobników z założonym nadajnikiem, ale najczęściej (z powodu niższych kosztów) stosuje się analizę tropów albo odchodów. Na ich podstawie można próbować policzyć watahy, określić stan zdrowia i pokrewieństwo osobników czy skład ich diety, ale to wszystko dowody pośrednie. Podglądanie wilka „on-line” wymaga zaś nie lada sprytu, bo z reguły są to zwierzęta wyjątkowo względem ludzi nietowarzyskie. Nie bez powodu.

W XX w. wilki tępiono bezwzględnie. W USA w latach 70. zasięg gatunku skurczył się do 4 proc. pierwotnego areału. W Polsce w 1973 r., po 20 latach eksterminacji, odnotowano zaledwie 105 drapieżników, a i ta liczba mogła być zawyżona. Owszem, i w Europie, i w Ameryce wilki nie stronią od polowań na nieodpowiednio chronione zwierzęta gospodarskie, a w kilku miejscach królowie lasów dosłownie zeszli „na psy” i pożywienia szukają na śmietnikach. W końcu są wszechstronnymi i elastycznymi myśliwymi. Ale nie taka dieta jest im najbliższa. Poczesne miejsce w wilczym menu zajmują duże zwierzęta roślinożerne. W Polsce – jelenie, sarny czy dziki, rzadziej łosie, sporadycznie żubry. Jeśli nadarzy się okazja, złowią też bobra, zająca, lisa, jenota, borsuka, psa, a nawet kota.

Przyroda pozbawiona dużych drapieżników zaczęła się rozregulowywać. Wprawdzie człowiek ochoczo zastąpił króla lasów w polowaniach na sarny, dziki, jelenie czy łosie, ale w przeciwieństwie do wilków ludzie najchętniej zabijają duże i silne osobniki w kwiecie wieku.

Im lepsze trofeum – tym większa chwała. To zaś prowadzi do pogorszenia struktury populacji ofiar. Wilki tymczasem je wzmacniają, bo w starciu z nimi przeżywają najszybsze, najinteligentniejsze i najbardziej wytrzymałe zwierzęta. Ludzie zimą dokarmiają roślinożerców, by mieć na co polować. Wilki ograniczają liczebność kopytnych. Dlatego po zniknięciu królów lasu w wielu rejonach świata ponad miarę rozmnożyły się jelenie, łosie czy mulaki. Wyjadały roślinność, szczególnie młode drzewa, przez co utrudniały odnawianie się lasów. W amerykańskim Parku Narodowym Yellowstone, gdzie przeprowadzono najbardziej gruntowne badania, pozbawieni presji wilków roślinożercy doszczętnie wyniszczyli zadrzewienia nad rzeką Lamar. Ptaki nie miały gdzie się gnieździć, bobry nie miały z czego budować tam, nasiliła się erozja i rozmywanie brzegów.

W latach 90. XX w. w końcu zrozumiano, jak bardzo wilki potrzebne są w ekosystemie. Na powrót wprowadzono je do parku Yellowstone. Dzięki temu nad rzekę Lamar powróciły zarośla, a wraz z nimi ptaki i bobry. W Polsce w 1998 r. wilki wpisano na listę gatunków chronionych, zaś od 2000 r. rozpoczęto ich monitoring. Rok później doliczono się 560 osobników, ostatnio już 700. Drapieżniki powróciły do zachodniej Polski. Zasiedliły m.in. Bory Dolnośląskie. Mają tam do dyspozycji 1 200 km2 lasów, mnóstwo jeleni, saren i dzików. Jak na tak dobre warunki liczba wilków i tak jest niewielka – z powodu kłusownictwa i rosnącej izolacji spowodowanej rozbudową sieci dróg.

Tropy osobnika, którego namierzyła dr Nowak, nie doprowadziły nas do jego grupy rodzinnej. Zapewne wypuścił się na samotne polowanie. Więcej informacji dostarczyły świeże odchody znalezione przez Roberta Mysłajka. Niedaleko nich udało się dostrzec tropy innych członków watahy. Wilki nie uciekły zatem z Borów, lecz przeniosły się dalej na południowy wschód. – Nie mamy jednak pewności, czy przeżyły ich szczenięta – martwi się dr Nowak. – Jeśli nie, następną szansę na potomstwo wataha ta będzie miała w maju przyszłego roku. No, chyba że znowu zniweczy ją jakiś rajd.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-07-20 19:18

    Ciekawie przedstawione :)

  • Do moderacji
    2010-07-27 09:18

    Ciekawy artykuł. Wilki to fascynujące, wspaniałe zwierzęta.

  • Do moderacji
    2010-05-23 16:31

    To dobrze, że ludzie zaczynają rozumieć swoje błędy i pozwalają żyć tym wspaniałym drapieżnikom. Zdrowy, kompletny łańcuch bez nadmiernej ingerencji człowieka - dobrze pomarzyć...

  • Do moderacji
    2010-02-21 15:33

    ciekawy artykuł

  • Do moderacji
    2010-01-22 14:43

    Świetny artykuł.

  • Do moderacji
    2010-01-17 16:16

    ...dbajmy o nas samych, bo ... gdy zniszczymy środowisko - zniszczymy i siebie...

  • Do moderacji
    2009-12-06 14:12

    Nie mam nic przeciwko rajdom, sama bardzo lubię takie imprezy ale miejsce powinno być przez organizatorów rozsądniej wybierane. Może gdyby zmienić trasę i poprowadzić ją skrajem lasu z dala od ich legowisk zwierzęta by nie ucierpiały. Niestety tu trzeba dobrych chęci i planów zadbania o przyrodę, nie rozjeżdżania wszystkiego w koło a nie jedynie nastawienia na uciechę człowieka...

  • Do moderacji
    2009-11-18 13:50

    ten artykul jest genialny

Autor

Ostatnio czytali

  • JoJo99
  • pierzgal
  • prox81
  • pcogito
  • owink
  • yonkers
  • zakopiec
  • milrohir2
  • Eathan
  • Klesz
  • rescue
  • Yashal
  • artur1994
  • bajsza
  • _MONTANA_
  • mradek
  • ewand
  • beatac.
  • Dagus
  • jelinek
  • ilonka1106
  • petro4
  • monika p
  • mefume
  • macias
  • Bekas
  • krzychoo

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się