Żółty, czyli różowy…
Badania polskich archeologów ujawniają wyjątkowość wizerunków Hatszepsut. Konwencja obowiązująca w sztuce egipskiej nakazywała przedstawiać ciała mężczyzn w kolorze czerwonobrunatnym, zaś kobiet w żółtym. W świątyni w Deir el-Bahari mamy do czynienia z trzecią barwą. Dowiodła tego analiza polichromii. Dzięki nowatorskim metodom zastosowanym przez polskich konserwatorów możliwe było odsłonięcie malowideł pokrywających reliefy w Sali na Barkę i drugim pomieszczeniu sanktuarium, poprzednio (w czasach funkcjonowania koptyjskiego klasztoru) pokrytych grubą warstwą czarnej sadzy. Oczyszczenie ścian ujawniło fakt, że ciała wszystkich przedstawionych tam kobiet z rodziny królewskiej (Jahmes, Neferubiti i Neferura – matki, siostry i córki Hatszepsut) mają kolor różowy. Nie jest jasne, dlaczego właśnie taki i dlaczego w ogóle wyróżniano tak królowe i księżniczki. W tej samej konwencji pomalowano przedstawienia samej Hatszepsut. Jednak w jej przypadku po pewnym czasie przemalowano je na czerwono, co było logiczne, gdyż płaskorzeźby ukazywały ją jako męskiego faraona.
W służbie królowej najświętsze ze świętych” lub „najbardziej wyjątkowe z wyjątkowych (miejsc)” – tak można przetłumaczyć Dżeser-Dżeseru, nazwę budowli, którą w dolinie Deir el-Bahari wzniosła Hatszepsut.
Kompleks „rozpoczynał się” od dolnej świątyni położonej na granicy pól uprawnych. Wiodła od niej aleja procesyjna ponadkilometrowej długości, wzdłuż której stały sfinksy. Właściwa świątynia wzniesiona na skalistym zboczu doliny położona jest na trzech poziomach połączonych rampami. Wszystkie poziomy zdobią kolumnowe portyki. Ściany pokryto reliefami.
Badania archeologiczne i prace rekonstrukcyjne w Deir el-Bahari rozpoczęto jeszcze w XIX w.
W 1961 r. Kazimierz Michałowski kierujący Polską Stacją Archeologii Śródziemnomorskiej (obecnie Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW jego imienia) wybrał Świątynię Hatszepsut na miejsce prac nowej polskiej misji. Od 45 lat polscy egiptolodzy, architekci i konserwatorzy mozolnie rekonstruują pierwotny wygląd tej wyjątkowej budowli. Obecnie prace koncentrują się na najwyższym tarasie świątyni. Wciąż ujawniane są nowe fakty, diametralnie zmieniające naszą wiedzę o Hatszepsut. Najnowsze odkrycia dowiodły, że od początku istnienia świątyni w głównym sanktuarium istniała centralna nisza z naosem i posągiem Amona-Ra. Ujawniły także niezwykłą rolę księżniczki Neferura w ideologii władzy Hatszepsut. Perystylowy dziedziniec na najwyższym tarasie świątyni został udostępniony do zwiedzania 5 lat temu; w przyszłym sezonie zaplanowano otwarcie Zespołu Kultu Słonecznego. Będzie to dodatkowy magnes przyciągający do świątyni tysiące turystów. Ţadna szanująca się wycieczka nie może pominąć Deir el-Bahari, gdyż Świątynia Hatszepsut jest naprawdę miejscem magicznym, w pełni zasługującym na swą starożytną nazwę.
współpraca Joanna Lamparska

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...
Ja czekam na dalsze odkrycia polskiej ekipy archeologicznej:) bardzo ciekawy kawałek historii Egiptu:)
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.