Kraina cieni

5 styczeń 2010
Kraina cieniZdjęcie: Ed Kashi

Syria próbuje oderwać się od swej ciemnej przeszłości i odegrać kluczową rolę na Bliskim Wschodzie.

W „Ojcu Chrzestnym” jest scena, w której młody Michael Corleone, mieszkający poza granicami kraju, dowiaduje się o nagłej śmierci starszego brata. W jednej chwili zdaje sobie sprawę, że to on musi przejąć stery mafijnego imperium. – Daj znać mojemu ojcu, żeby mnie zabrał do domu – mówi gospodarzowi Michael, godząc się z przeznaczeniem. – Powiedzcie mu, że chciałbym zostać jego synem – dodaje.

 

Jeżeli podobna sytuacja miała miejsce w życiu Baszara al-Assada, obecnego prezydenta Syrii, musiało to być 21 stycznia 1994 r. około godziny 7.00 rano, gdy w jego londyńskim mieszkaniu zadzwonił telefon. Baszar, wysoki, poważny okulista, lat 28, odbywał rezydenturę w szpitalu Western Eye Hospital. Wtedy to dowiedział się o śmierci brata Bazyla, który w mglisty poranek pędził mercedesem na lotnisko w Damaszku i rozbił się na rondzie. Charyzmatyczny Bazyl przygotowywany był do objęcia władzy po ojcu, prezydencie kraju. Przedwczesna śmierć brata oznaczała dla młodego lekarza konieczność powrotu do domu.

 

Sześć lat później, w czerwcu 2000 r., 69-letni prezydent Hafez al-Assad zmarł na serce. Tuż po pogrzebie Baszar po raz drugi w życiu odwiedził gabinet ojca. Pamiętał swą pierwszą wizytę, gdy jako siedmiolatek przybiegł tam podekscytowany lekcją francuskiego. W pamięci utkwiła mu duża butelka wody kolońskiej stojąca na szafce przy biurku. Ku zaskoczeniu Baszara stała tam nietknięta po 27 latach. Ten szczegół wiele mówi o rządzie Syrii, staroświeckiej dyktaturze, do której uzdrowienia nowy prezydent, mimo medycznego wykształcenia, nie był przygotowany.
– Ojciec nigdy nie rozmawiał ze mną o polityce – powiedział mi Baszar. – Nawet po powrocie do domu w 1994 r. cała moja wiedza o sposobach podejmowania decyzji przez ojca pochodziła z lektury jego notatek.

Młody przywódca szybko nauczył się, że inaczej niż w przypadku operacji okulistycznych, kierowanie krajem takim jak Syria wymaga przymykania oka na dwuznaczne sytuacje. Baszar, zapalony fotograf, porównał to do czarno-białej fotografii: – Nigdy nie ma czystej czerni i bieli, nic nie jest albo dobre, albo złe. Wszystko ma odcienie szarości – wyjaśniał.

Syria to kraj o wielowiekowej historii ukształtowanej przez handel (przez jej terytorium przechodził Jedwabny Szlak) i migracje ludności. Siedząc w zatłoczonej kawiarni w Damaszku, można podsłuchać 75-letniego bajarza, który wymachując laską, opowiada o krucjatach oraz imperium osmańskim w tak obrazowy sposób, jakby wspominał dzieciństwo. A potem, po przejściu kilkunastu metrów w stronę wspaniałego Meczetu Umajjadów z początku VIII w. n.e., spotkać chłopców grających przed jego bramą w piłkę nożną i niezwracających uwagi na strumień irańskich pielgrzymów udających się na wieczorne modlitwy ani na rodziny spacerujące z lodami w rękach. W Syrii można również pójść ze znajomymi do modnej kawiarni, a po wyjściu, w oczekiwaniu na nocny autobus, słyszeć przeraźliwe krzyki dochodzące z budynku, w którym mieści się komisariat policji dzielnicy Bab Tuma. Ludzie rzucają sobie znaczące spojrzenia, ale nikt nic nie powie. Ktoś mógłby podsłuchiwać.

Assad nie utrzymałby swojego reżimu przez 40 lat, grając fair. Przetrwał mimo trudnego sąsiedztwa Iraku, Izraela, Jordanii, Libanu i Turcji, dzięki sprytowi i umiejętności zyskania sympatii silniejszych państw, niegdyś Związku Radzieckiego, a obecnie Iranu. Będąc w stanie wojny z Izraelem nieprzerwanie od 1948 r., Syria wspiera islamskie ugrupowania Hezbollah i Hamas. Walczy o odzyskanie Wzgórz Golan, płaskowyżu zajętego przez Izrael w 1967 r. Stosunki, które nigdy nie były szczególnie serdeczne, zaostrzyły się po amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 r., gdy George Bush, odnosząc się do sprzeciwu Syrii wobec wojny i jej wsparcia dla irackich rebeliantów, zagroził obaleniem rządu w Damaszku, a młodego prezydenta nazwał księciem ciemności.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-01-07 13:48

    Byłem w Syrii i z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł. W moich oczach Syria jest bardzo zacofanym krajem. Kobiety jak w każdym kraju arabskim nie za wiele mają do powiedzenia. Jest potężna nienawiść do Izraela i jego sojuszników.W rozmowach na temat Izraela za każdym razem pojawiały się obelgi w stronę Izraela. Na pustyni co kilka kilometrów widać rozmieszczone stacje radiolokacyjne W Syrii Mają wspaniałe zabytki i zadziwiający "SUK" w Damaszku.Stary bazar ze wspaniałymi lodami i oczywiście z tandetami dla turystów.Znawcy mogą wyszukać wiele cennych przedmiotów ze świata arabskiego. Różnego rodzaju ozdoby są naprawdę misternie wykonane. Wspaniałością jest regionalna kuchnia. Stołowałem się w miejscach gdzie było jak najwięcej tubylców, wrażenia ze smaków niezapomniane. Ciężko jest nie wspomnieć o zapachach dochodzących ze straganów z przyprawami,, tego się nie zapomina. O historii i zabytkach nie będę się rozpisywał bo nie starczy miejsca, nadmienię tylko że cały zarys historyczny jak i zabytki są wspaniałe........ moim przewodnikiem po Syrii był inż który kończył w Polsce studia za czasów Gomułki. Wspaniały człowiek ( mówiący dobrze po Polsku-syryjczyk) choć poglądy miał iście z lat 60-70.Takie podejście do życia przez naszego przewodnika, dodawało ciekawego smaku w zderzeniu się z Polakami którzy w większości przypadków nie pamiętali Gomułki.........jako ciekawostkę dodam ,że w Syrii bardzo dużym powodzeniem cieszą się polskie kiełbasy (myśliwska) .Oczywiście wszytko pod stołem :) (chodzi o kiełbasę i nikt nic nie widział:)

  • Do moderacji
    2010-01-06 14:00

    Jeszcze długa droga przed Syrią. Artykuł bardzo ciekawy i rzucający odmienne światło na Syrię. Polecam.

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • Aneta
  • paweljg
  • pcogito
  • owink
  • Adam1
  • qlas
  • milrohir2
  • hazukashi
  • Eathan
  • marido
  • K_Turalczyk
  • droplet
  • mekmek
  • sahielos
  • ola27
  • Miguel
  • Rebecca
  • Adso_PL
  • mariuszfelix
  • viveme
  • Gretgart
  • Arthur
  • monika p
  • Pawelinia

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się