Jordania

25 marzec 2009
JordaniaZdjęcie: Agencja Forum

Biblia dolinę Jordanu nazywa ogrodem Boga, badacze Koranu zaś twierdzą, że tu właśnie – pomiędzy szmerem beżowych wód rzeki, ciszą pustyni i pełnym zgiełku morskim portem – leży opisany w świętej księdze islamu „początek wszystkiego”.

Karawana  idzie dalej

Ludzie, którzy docierali nad Jordan 10 tysięcy lat temu, zrywali z nomadycznym trybem życia. Ciepły klimat, rwąca woda, ryby i ptactwo kryjące się w cieniu drzew gwarantowały spokój i bezpieczeństwo. Żyzne, wilgotne  ziemie przynosiły bardzo obfite plony.

Pierwsze, gliniane domy wkrótce stały już w środku osady, potem w centrum miasta, a dziś tętni w tym miejscu niespokojne, bliskowschodnie życie. Kupcy – być może byli to pierwsi kupcy na świecie – zajęli się eksportem. Również dziś młode bakłażany nadziewane orzechami albo grillowane pomidory i cukinie, które kobiety w Jordanii, Kuwejciei Arabii Saudyjskiej posypują pachnącą kolendrą, pochodzą z upraw w dolinie Jordanu.
Dziś rzece grozi wyschnięcie. Poziom Morza Martwego, do którego wpadają coraz mniej obfite wody Jordanu, obniża się o kilka metrów rocznie. Morze pustynnieje, odkrywa swoje słone, kamieniste i błotniste dno. Za 50 lat zostaną po nim tylko stare mapy, biblijne zapisy o Słonym Morzu i Morzu Araba.
Poziom Morza Martwego jest o 405 metrów niższy od poziomu oceanu, co jego okolice czyni najniższym miejscem naszej planety. Ogromne parowanie sprawia, że woda jest tu siedem razy bardziej słona niż w oceanach. W takim miejscu przetrwać może jedynie 11 gatunków bakterii.
Ale wody Morza Martwego mają też właściwości lecznicze. Po kilkudniowej kuracji w 30-procentowym roztworze rozmaitych soli i nadbrzeżnych, bogatych w minerały błotach ciało naprawdę powraca do zadowalającego stanu. I to bez wysiłku – bo zamiast sportów wodnych poleca się tu raczej spokojne dryfowanie z ulubioną lekturą w rękach.

Gęste od soli odmęty skrywają w sobie wielką tajemnicę – zagadkę zagłady i wiecznego potępienia dwóch rozpustnych miast: Sodomy i Gomory. Na południowym krańcu Morza Lota (tak również nazywa się czasem Morze Martwe) występuje bowiem rzadki bitumin, czyli smoła, na której fortuny zbijać mieli mieszkańcy obydwu siedlisk grzechu. Bogate miasta pławiły się w rozpuście, za nic miały prawa ludzkie i boskie i bez lęku „oddały się przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała”. W średniowieczu, kiedy święte lęki kazały ludziom za wszelką cenę ujarzmić swoją grzeszną cielesność, sodomią nazywano stosunki homoseksualne, ale co tak naprawdę skłoniło Boga do spuszczenia deszczu siarki i ognia z nieba – pozostało nieodkryte. Sodoma i Gomora płonęły i tak zostać miało na wieki. Być może paliły się tak spektakularnie właśnie przez smołę niefortunnie używaną wówczas w budownictwie. Gniew Boski, który strawił Sodomę i Gomorę, mógł być również katastrofą naturalną – trzęsieniem ziemi wywołanym podziemną kolizją. Tutaj przecież zaczyna się system Wielkich Rowów Afrykańskich przeszywający Afrykę, tutaj spotykają się dwie ogromne płyty tektoniczne. Być może świadkowie ich aktywności – tacy jak Lot ze swoimi córkami – którzy przeżyli katastrofę i widzieli, jak ziemia pożera całe miasta osnute czarnymi obłokami dymu, uznali, iż jest to gniew Boga.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

  • Zuzanna Pol

    Zuzanna Pol

    Współpracuje z nami od kilku lat, pisze reportaże również dla innych tytułów, a na stałe związana jest z Agencją Reutersa.

Ostatnio czytali

  • tami
  • amoric
  • ivQa
  • Egii
  • milrohir2

Czytali także

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się