Haitański wyrok śmierci

11 marzec 2010
Haitański wyrok śmierci

Do trzęsienia ziemi na Haiti doszło ponad dwa miesiące temu i świat powoli zapomina już o zaistniałej tragedii. Media poświęcają jej coraz mniej czasu. Wstrząsów wtórnych już nie ma, a o ofiarach nieszczęścia nie warto pisać.

Świat idzie do przodu i co kilka minut dochodzi do nowego nieszczęścia.

Jeśli jednak przyjrzeć się sprawie Haiti z bliska, łatwo można zauważyć, że ludzkie tragedie nie skończyły się na zniszczonych domach, zrujnowanych miastach czy stracie bliskich. Zdaniem ekspertów, w wyniku trzęsienia ziemi na Haiti, ponad dwieście tysięcy osób poddanych zostało zabiegowi amputacji kończyn. Co w tym dziwnego? Otóż od czasu XIX – wiecznych wojen nie doszło do tak wielkiej liczby przeprowadzonych tego typu zabiegów. Na Haiti, spadające fragmenty budynków, w ciągu kilku minut spowodowały uszkodzenie tkanki mięśniowej, układu nerwowego i kości wielu tysięcy ludzi i lekarze, często nie mając innego wyjścia, obcinali kończyny. Duży wpływ na taką sytuację miał również fakt, że ranni  nie byli od razu poddawani opiece medycznej w specjalistycznych szpitalach, lecz czekali z obrażeniami wiele, wiele dni. W tym czasie, w koszmarnych warunkach sanitarnych, dochodziło do zakażenia, w wyniku którego nawet mało poważne rany stawały się groźne dla życia pacjentów.
Ludzie niepełnosprawni nie mają łatwego życia nigdzie na świecie. Jednak w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych mają znacznie łatwiejszy dostęp do specjalistycznych protez, a świadomość tolerancji i konieczności niesienia pomocy osobom w potrzebie jest znacznie bardziej rozwinięta. Na Haiti niepełnosprawność jest wytykana i potępiana, a trzęsienie ziemi w ciągu jednej chwili stworzyło całe pokolenie osób bez kończyn. W kraju, w którym ludzie żyją za dwa dolary dziennie, a bezrobocie przekracza ponad 60%, brak ręki lub nogi powoduje, że osoba niepełnosprawna nie jest w stanie znaleźć sobie żadnej pracy. Staje się ciężarem, którego rodzina nie jest w stanie udźwignąć. Dodatkowo dużym problemem jest tutaj kwestia panującej religii - wudu. Według jej założeń, jeśli ktoś został ranny lub ma jakąś wrodzoną ułomność, oznacza to, że został naznaczony przez zło i należy go unikać.

Tekst: Agnieszka Budo

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Gość Gość

Ostatnio czytali

  • pcogito

Aktualności

Blogi NG

  • Pandy

    Pod koniec wyprawy, podczas której nie było miejsca na luksusy, pozwoliłam sobie zaszaleć i zamiast przeżywać katusze w trakcie trwającej wieczność...

  • Pandy

    Czasami dzieje się tak, że podczas wyprawy, którą uważasz za najciekawszą przygodę, jaka mogła ci się przytrafić, nagle wyskakuje coś, dla czego...

Sklep poleca

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się