Gdzie diabły harcują

22 marzec 2009
Gdzie diabły harcująZdjęcie: shutterstock.com

Na wapiennych ostańcach Jury tkwią ruiny dawnych warowni.

Skojarzenie z orlimi gniazdami wydaje się oczywiste. Jest ich tu kilkadziesiąt i tworzą osobliwą linię obronną. Związane są z nimi liczne legendy, podania i opowieści o tajemniczych zjawach, groźnych rozbójnikach, błąkających się rycerzach, damach w bieli. Ale przede wszystkim z tym, co potrafi czasem rozbudzić niezdrową gorączkę: nieprzebranych skarbach ukrytych w lochach i jaskiniach. Przekazywane przez wieki z ust do ust, ulegały ciągłym modyfikacjom – przeinaczane, dopełniane i urozmaicane nowymi wątkami.

Wszystko zaczęło się za czasów króla Kazimierza Wielkiego, który dążył do ufortyfikowania granic państwa polskiego i zabezpieczenia ich mocnymi, warownymi zamkami. Jednym z takich właśnie pasów obronnych były warownie szlaku Orlich Gniazd. Na południe od Częstochowy stoi zamek Olsztyn. W XII w. na jego szczycie wzniesiono kamienną wieżę na planie koła. Zachowała się ona do dnia dzisiejszego i stercząc wśród ruin, widoczna jest z daleka. Dwa wieki później Kazimierz Wielki rozbudował zamek, tworząc największe „orle gniazdo” w linii warowni broniących granic Polski od strony Śląska, który znajdował się wówczas pod protektoratem Czech. Była to forteca otoczona murem grubości dwóch metrów. Jej budowniczowie wykorzystali obronne walory wzgórza, a także okolicznych skał i grot. Dzięki temu na terenie całego obiektu powstał rozległy labirynt, z wykutymi w skale przejściami, korytarzami i wykuszami. Jak głosi legenda, w lochach tych zgubiła się młodziutka żona starosty Albrechta i do dziś ukazuje się jako dama w bieli tym, którzy zabawią w ruinach dłużej, niż należy. Nie jest ona jedyną zjawą krążącą w tym miejscu. Podobno na koronie muru pojawia się duch starosty Maćka Borkowica. Stanął on na czele wielkopolskiej konfederacji sprzeciwiającej się królowi i został skazany na śmierć głodową. Wyrok wykonano, zamurowując nieszczęśnika w lochu.

Od czasu do czasu można też usłyszeć płacz dziecka i jego niańki. To ponoć zawodzi syn Kacpra Karlińskiego, dowódcy załogi broniącej zamku w XVI w. przed wojskami arcyksięcia Maksymiliana. Austriacy, chcąc wymusić poddanie warowni, porwali z dworu w Karlinie dziecko i zagrozili jego śmiercią. Karliński nie ugiął się pod tak straszną groźbą. Oblegający odstąpili, zabijając wcześniej dziecię.

Podążając dalej w stronę Krakowa, musimy przejść przez Sokole Góry, a raczej wzgórza porośnięte lasem, w którym co krok wyrastają malownicze grupy skalne kryjące wejścia do jaskiń. Jak twierdzą miejscowi, wśród tych skałek grasują watahy diabełków, które z reguły są spokojne i niegroźne. Jednak raz w roku przychodzi dzień, gdy w Górach Sokolich szaleje wicher. Człowiek, który przez nieuwagę wtedy tu trafi, może zniknąć na zawsze.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-03-05 21:41

    Świetny artykuł, brakuje tylko zdjęć

Autor

  • Agnieszka Budo

    Agnieszka Budo

    Redaktor National Geographic, dziennikarka, podróżnik, miłośniczka Bliskiego i Dalekiego Wschodu, a także Afryki. Każda wyprawa jest dla niej przygodą i sensem życia.

Ostatnio czytali

  • AgaBudo
  • fahrmann
  • AnBis
  • rav31
  • maruda
  • macias

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się