Ujgurzy- Drugi Tybet

2 luty 2010


Rzekomą przyczyną, dla której burzy się dzielnicę, jest to, że jako zbyt stara, nie przetrzymałaby trzęsienia ziemi. Ale może być też inny motyw. Kiedy wszedłem za Ahunem głębiej w ten labirynt, zobaczyłem, jak się rozluźnia, a jego krok nabiera swobody. Tutaj trudno kogoś wytropić, bo domy przylegają do siebie i łączą się. Każdy ma dwa piętra otaczające centralny dziedziniec. Wspiąłem się za Ahunem po schodach, a gdy otworzył mi drzwi, pomyślałem, że te domy przypominają ostrygi: z zewnątrz są bure i surowe, ale w środku na ścianach połyskują bielone tynki, a barwne dywany stanowią dopełnienie malowanych sufitów.
– Modlę się – powiedział Ahun. – Gdy oddaję cześć Allachowi, proszę go: „Ocal mój dom”.
Ze swego domu Ahun widzi ekipę wyburzeniową pracującą przy pobliskim budynku. Zgodnie z harmonogramem zjawi się u niego w ciągu trzech lat. Ahun urodził się w tym domu, tak jak jego ojciec i dziadek. Budynek wzniósł na rodzinnej ziemi jego pradziad.
– Mam dwóch synów – stwierdził Ahun. To by dawało pięć pokoleń mieszkających w tych samych ścianach.

O ile Hotan reprezentuje przeszłość Sinkiangu – z ujgurską większością, która zbiera się, aby ostrzyć noże, przycinać brody i śpiewać pieśni – o tyle Kaszgar obrazuje jego teraźniejszość. Ujgurzy nadal stanowią większość populacji miasta, ale ich kultura przeżywa problemy. Rząd działa szybko, pragnąc ją zniszczyć. Zdaniem Ahuna, z czasem rozwój gospodarczy Chin przyniesie polityczne przemiany i nadzieję dla jego ludu. Ale na razie dla człowieka, który każdego dnia modli się o przetrwanie rodzinnego domu, żaden czyn nie jest zbyt desperacki. – Ty nie rozumiesz naszej wściekłości. Na Bliskim Wschodzie są zamachowcy samobójcy przywiązujący bomby do swoich ciał. My nie potrzebujemy bomb. Sami eksplodujemy.

W czerwcu tego roku pewien robotnik z fabryki zabawek w Shaoguan w pobliżu Hongkongu oskarżył Ujgurów, że zgwałcili dwie kobiety. Wybuchła bijatyka. Akty przemocy trwały przez kilka godzin. W hotelu robotniczym rozjuszeni Chińczycy zatłukli na śmierć dwóch ujgurskich kolegów. Ta iskra rozpaliła ogień 3200 km dalej, w Sinkiangu. Piątego lipca tysiące Ujgurów wyszło na ulice Urumczi, by zaprotestować przeciwko złemu traktowaniu ich rodaków. Manifestacja rozpoczęła się pokojowo. Kiedy przybyły siły bezpieczeństwa, coś się stało, choć nie do końca wiadomo co. Każda ze stron twierdzi, że druga uderzyła jako pierwsza, ale w którymś momencie władze spróbowały rozproszyć tłum, który atakował Hanów. Dwa dni później Hanowie wyszli na ulice z tasakami, pałkami i nożami. Teraz oni atakowali Ujgurów.

W lipcu wiceminister spraw zagranicznych He Yafei nazwał rozruchy „incydentem kryminalnym, uknutym i zorganizowanym przez zewnętrzne siły terroryzmu, separatyzmu i ekstremizmu”. James Millward, znawca Sinkiangu, twierdzi, że wielu Hanów szczerze wierzy w to, że region jest zagrożony przez terrorystów. – Wmawia im się to bezustannie.

W końcu wojsko i policja podjęły w Urumczi zdecydowane kroki i wydawało się, że dalsze rozruchy są niemożliwe. Właśnie wtedy trzej mężczyźni wyłonili się z ujgurskiego meczetu. Obserwowałem, jak idą ulicą i zawracają, a potem biegną w stronę chińskich sił. Najpierw padł pojedynczy strzał. Niecelny. Ujgurowie kontynuowali szarżę. Zdałem sobie sprawę, że ci mężczyźni, biegnący ze swoimi zardzewiałymi mieczami, spodziewali się, że zginą.

Chwilę później kolejny funkcjonariusz puścił serię z broni automatycznej. Biegnący przodem Ujgur (ten w niebieskiej koszuli) upadł bezwładnie jak szmaciana lalka. Jego ciało padło na bruk, ale impet biegu sprawił, że przekoziołkował.

Przez kilka sekund incydent wyglądał na żywy obraz odgrywany na przeciwległym chodniku. Pozostali dwaj Ujgurowie wbiegli na ulicę i scenka stała się trójwymiarowa, a kule leciały w moją stronę. Wbiegłem do pobliskiego budynku i znalazłem się w holu ogromnego domu towarowego. Ludzie tłoczyli się po kątach i za wystawami strojów, kobiety zawodziły, a dwaj mężczyźni zrobili improwizowaną blokadę wejścia, przepychając metalowy pręt przez uchwyty w drzwiach. Przez szyby wystawowe dostrzegłem, że wszyscy trzej Ujgurzy leżeli teraz na ulicy – jeden ranny, a dwóch martwych. Żołnierze, policjanci i funkcjonariusze w cywilnych ubraniach strzelali w górę, w okna budynków.

Ten dom towarowy miał dla Ujgurów szczególne znaczenie. Należał do ich bohaterki, Rebiyi Kadeer, praczki zamienionej w potentatkę, która zyskała powszechną sympatię rodaków, gdy zaczęła krytykować traktowanie Ujgurów przez Chiny. Aresztowana w 1999 r., sześć lat spędziła w więzieniu, po czym dołączyła do męża przebywającego na wygnaniu w USA. Uwięzienie jeszcze podniosło jej prestiż pośród ludzi, którzy uważają ją za „matkę wszystkich Ujgurów”. W jej waszyngtońskim gabinecie na jednej ścianie wisi flaga Wschodniego Turkiestanu, symbol wolnego narodu ujgurskiego, a na drugiej zdjęcia jej 11 dzieci, z których dwójka jest więziona.

Świat zachodni wie o walce o wolność toczonej przez Tybetańczyków głównie dlatego, że Dalajlama jest ciepłym i charyzmatycznym ucieleśnieniem ideałów swego ludu. Ujgurowie nie mają takiej postaci. Ale podejmowane ostatnio przez chiński rząd wysiłki mające zdeprecjonować Rebiyę Kadeer zrobiły z niej liderkę.
– Wciąż opowiadam się za swoim ludem, za samostanowieniem Ujgurów – powiedziała. Od reakcji rządu zależy, czy będzie to autonomia w ramach Chin, czy pełna niepodległość. Teraz próbuję zaprosić chińskie władze do udziału w pokojowym dialogu.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-01-06 20:19

    Moja wypowiedź będzie długa i nudna. Napisał Pan to bardzo pięknie, obrazowo niemal można poczuć wiatr we włosach osób, o których Pan pisze. Ale… Jest to opis bardzo stronniczy, rozumiem że to zapis pańskich przeżyć. Jednak, wydaje mi się, pisząc ten artykuł kilkakrotnie przysłowiowo ‘strzelił sobie Pan w stopę’. Wydaje mi się trochę mało logiczne ukazywanie, któregokolwiek z tych trzech mężczyzn jako ofiarę, a robi to Pan przez manipulację swoim tekstem. “biegną w stronę chińskich sił. Ujgurowie kontynuowali szarżę. Zdałem sobie sprawę, że ci mężczyźni, biegnący ze swoimi zardzewiałymi mieczami, spodziewali się, że zginą.
”- ale to brzmi jak opis terrorystów właśnie. Ponieważ jeśli ktoś z premedytacją biegnie w kierunku drugiej osoby z mieczem po to by ją zabić i jest w stanie ponieść za to śmierć to właśnie zachowanie terrorysty, mniejszości, która próbuje narzucić swoje założenia większości. Gdybym była policjantką, a w moją stronę biegłby ktoś z ‘zardzewiałym mieczem’ to też bym do niego strzelała (obojętnie jakiej byłby narodowości) nie po to by zabić ale w obronie własnej, bo wizja bycia męczennikiem raczej by mi nie odpowiadała. Z resztą pisze Pan: „W grudniu 2001 r. 22 Ujgurów schwytano w Pakistanie i Afganistanie, gdzie prawdopodobnie przechodzili szkolenie bojowe przed zamierzoną walką z chińskim wojskiem w Sinkiangu.” To też pasuje do opisu terrorystów. Być może mamy rozbieżną definicję terroryzmu. „Ale na razie dla człowieka, który każdego dnia modli się o przetrwanie rodzinnego domu, żaden czyn nie jest zbyt desperacki.”- Jeśli ktoś decyduje się zabić drugą osobę to faktycznie nie jest desperacja tylko szaleństwo i nienawiść w czystej postaci. To też mnie zastanawia” Rzekomą przyczyną, dla której burzy się dzielnicę, jest to, że jako zbyt stara, nie przetrzymałaby trzęsienia ziemi.” Chociaż wydaje mi się bardzo znajome… typowo polskie – wszędzie podstęp, układ itp. To z tymi strasznie kiepskimi ‘funkcjonariuszami chińskiej służby bezpieczeństwa” też się trochę wpisuje w ten nurt. I zmiana imion, jestem przekonana, chińskie służby czytają każdy wpis na polskich forach. Ale jeśli faktycznie gliniane domki-klocki, runęłyby podczas trzęsienia ziemi to rząd chiński okazał by się niegodziwym sknerą, który nie chciał zbudować nowego osiedla i w ten sposób podstępnie wykorzystał okazję to zabicia mniejszości narodowej. I tak źle i tak niedobrze - to też typowo polska cecha. “kiedy w 1962 r. rząd doprowadził linię kolejową” to i rozwój gospodarczy, o którym Pan pisze to też straszna zbrodnia, pewnie gdyby nie ta kolej lub lotnisko to mógłby Pan tam nie dotrzeć lub dotrzeć z większym trudem. Hmm… I jeszcze to, jak Pan opisuje - liderka, też bardzo ciekawa historia. Pisze Pan, że żeby zrobić karierę trzeba, zapisać się do partii, wyrzec religii itp. Inaczej biznesu się nie zrobi. I ta dobra liderka zapisuje się do partii, staje się jedną z najbogatszych kobiet w Chinach (Oczywiście wszystko dla dobra własnego narodu. I ta okropna partia pozwala jej się dorobić? To naprawdę straszny kraj). Do tego na koniec „jej 11 dzieci” to dopiero ciekawe! Mniejszości etniczne i narodowe nie mają limitu dzieci, a Hanów to jednak obowiązuje, wydaje mi się to strasznie krzywdzące, ale mało kto chce to zauważyć. I jeszcze jedno, państwo tej grupy etnicznej/narodowej zniknęło z map za dynastii Qing (która był z resztą dynastią mandżurską, a nie Hanów). Z drugiej strony skoro mandżurowie wcielili to państwo do państwa chińskiego, można by się spodziewać, że po zmianie ustroju Chiny pragnęły by się znaleźć w tych samych granicach. Być może się czepiam, nie mam racji i wyciągam z tekstu fragmenty, ale czasami warto spojrzeć z innej strony i zastanowić się samemu, nie powtarzać tego to co powiedzieli nam inni. Być może to moja nadinterpretacja.

  • Do moderacji
    2011-12-30 16:10

    You can see the car parked far down the road and you walked toward it. "If God is our Father," you thought, "then Satan must be our cousin..." Why didn\'t anyone else understand these important things?...końcówka undertow- tool

  • Do moderacji
    2011-10-16 17:26

    Tu jurz to napisałem...

  • Do moderacji
    2011-10-14 19:40

    Myślę, że w samotności najlepiej się zastanowić nad samym sobą.Samotność pomaga zastanowić się nad samym sobą. Ja preferuję samotność póki co. Pozdrawiam, Daniel Gał.

  • Do moderacji
    2010-04-05 12:50

    Temat dobry o tyle, że nasza wiedza nie zamyka się tylko na Tybecie, ale to też tylko namiastek tego co się dzieje w Chinach. Takich jak Ujgurzy i Tybetańczycy jest wielu. Głównie w południowo-zachodniej i w północnej części Chin.

  • Do moderacji
    2010-03-04 08:45

    Taki jest świat.....

  • Do moderacji
    2010-02-27 16:26

    dobry.. pobudza do refelksji

  • Do moderacji
    2010-02-24 17:25

    Frapujący artykuł . ;)

  • Do moderacji
    2010-02-03 20:28

    Ciekawy artykuł. Nigdy nie słyszałem o Ujgurach. NG rozwija.

Autor

Ostatnio czytali

  • Redakcja
  • andrzej
  • Ola Sieczka
  • Ewelinta
  • werrrka
  • bozwie
  • Andrej23
  • Karol_ina
  • carolina
  • italiana
  • Kathia
  • bjon
  • Anka29
  • Wiesław M
  • milrohir2
  • Stasiala
  • hazukashi
  • andbaj
  • pilar1991
  • tenzin
  • gilmo
  • Honker
  • isul
  • ficu.to
  • sabciam
  • iiga
  • Junior

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się