Ujgurzy- Drugi Tybet

2 luty 2010


Sinkiang leży w środku Azji. Otaczają go jedne z najwyższych gór Ziemi, niczym czubek sakiewki ściągniętej rzemykiem. Przełęcze w tych ośnieżonych górach kierowały dawnych kupców i podróżników na ścieżki, które z czasem stały się słynnym Jedwabnym Szlakiem. Powiadają, że to najwyższe miejsce na świecie – napisał Marco Polo o wspinaczce przez Pamir od strony Afganistanu. Kiedy minął przełęcz, dotarł do ojczyzny Ujgurów i zachwycił się: Z tego kraju wielu kupców wyrusza w świat.

Tureccy najeźdźcy, a po nich Czyngis-chan, buddyści, a potem muzułmanie, kupcy i członkowie różnych plemion, misjonarze i mnisi – wszyscy przechodzili przez to rozdroże i każda grupa coś po sobie pozostawiała. Widziałem kiedyś Ujgurkę w muzułmańskim nakryciu głowy trzymającą niemowlę, któremu wygoliła na główce fantasmagoryczne desenie, zgodnie z preislamską praktyką szamanistyczną mającą odstraszać złe duchy. Historia Sinkiangu jest też wypisana na twarzach jego mieszkańców: ciemnych obliczach z owalnymi oczami. A także jasnych twarzach o wąskich, skośnych oczach, a czasem niebieskich oczach i włosach blond.

Sama geografia chroni mozaikę ujgurskiej kultury w Hotanie, na południowo-zachodnich krańcach Sinkiangu. Za tym miastem wznosi się pasmo ośnieżonych gór, a przed nim leży pustynia Takla Makan, większa od Polski, nazywana czasem Morzem Śmierci. Mieszkańcy Hotanu to głównie rolnicy. Wielu z nich spotyka się co niedzielę poza miastem na bazarze, gdzie dzieci jedzą słodzony lód zestrugiwany z brył spływających rzeką Kalakashi He (Karakax derya), kobiety rozglądają się po namiotach pełnych jedwabiu, a mężczyźni zbierają się, by dać sobie przystrzyc brody i poopowiadać dowcipy.

Sceneria jest starodawna, choć czasem widać elementy techniki: wytwórcy noży siedzą rzędami na starych rowerach przystosowanych do obracania kamieni szlifierskich. Wyglądają niczym horda cyklistów plujących iskrami. Młody Ujgur o imieniu Otkur (ze względów bezpieczeństwa nazwiska Ujgurów zostały zmienione) podzielił się ze mną potrawą z owczych płucek, po czym podeszliśmy do zadziwiającej huśtawki – wysokości dwóch kondygnacji, wyposażonej w ławeczkę, na której mogły stanąć dwie osoby. Otkur uśmiechnął się. – Do zabawy – powiedział. Jakieś kobiety wspięły się na ławkę i poszybowały tak wysoko, że znikły wśród gałęzi drzewa.

W mieście spotkałem Dawuda, uczącego muzyki niewielką grupkę studentów. W jego szkole zobaczyłem malowidło ukazujące mashrap, tradycyjne męskie zgromadzenie (dziś ściśle kontrolowane przez Chińczyków), podczas którego Ujgurzy wykonują muzykę, recytują poezję i prowadzą życie towarzyskie. Dawud zrobił kostkę z kawałka drutu i szpagatu, po czym przebierając palcami po pięciu strunach tambury, rozpoczął wykonywanie zawiłych pieśni sięgających korzeniami kilka wieków wstecz. Ta mozaika elementów ujgurskiej rzeczywistości podkreśla coś, co jest kluczowe dla Ujgurów jako całości: stulecia życia na wielkim eurazjatyckim przystanku uczyniły z nich skomplikowany naród, który wymyka się prostej klasyfikacji.

Kiedy Jedwabny Szlak zaczął podupadać, a handel przeniósł się na morza, zarówno Wschód, jak i Zachód przestały interesować się Ujgurami. Przez wiele pokoleń ceniący rolnictwo Chińczycy uważali ich odległe, górzyste ziemie za mało obiecujące (Sinkiang znaczy „nowe pogranicze”), bo oferowały tylko kurz i kamienie. Jednak na początku XX w. chiński rząd nie rozciągał swych wpływów na ten region i Ujgurowie dwukrotnie proklamowali własny niepodległy kraj. Druga próba samostanowienia, podjęta w 1944 r., trwała pięć lat, póki nie nastał Mao. Komunistyczna Partia Chin wysłała tam wojsko, a później utworzyła w Sinkiangu poligon nuklearny Lob-nor. Maoistowskie Chiny wprowadziły też program o nazwie Korpus Produkcyjny i Budowlany Sinkiangu. Było to połączenie gospodarstwa rolnego, garnizonu wojskowego i więzienia, w ramach którego osadnicy z innych chińskich prowincji mieli uprawiać ziemię i pilnować granic. Pośród pierwszych przybyszów, w 1954 r., znajdowało się ponad 100 tys. zdemobilizowanych żołnierzy. Napływ nabrał impetu, kiedy w 1962 r. rząd doprowadził linię kolejową do Urumczi i nęcił mieszkańców przepełnionych miast, takich jak Szanghaj, obiecując im żywność i odzież.

W tym czasie Chińczycy odkrywali bogactwa Sinkiangu. A znajduje się tu ok. 40 proc. chińskich zasobów węgla, ponad jedna piąta gazu ziemnego i tyleż ropy naftowej. A kiedy stało się to jasne, przywódcy Chin uświadomili sobie w pełni też inne rzeczy: Sinkiang jest najbardziej odległym regionem, graniczy z większą liczbą krajów niż którakolwiek prowincja, a zamieszkuje go grupa etniczna, która w niedalekiej przeszłości dwa razy usiłowała wywalczyć wolność.

W 1947 r., podczas drugiej próby ujgurskiej niepodległości, 220 tys. Chińczyków stanowiło 5 proc. ludności Sinkiangu. Ujgurzy liczyli mniej więcej 3 mln, czyli 75 proc. Resztę stanowiła mieszanka środkowoazjatyckich narodowości. W roku 2007 populacja Ujgurów wzrosła do 9,6 mln. Tyle że Chińczyków było już 8,2 mln.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-01-06 20:19

    Moja wypowiedź będzie długa i nudna. Napisał Pan to bardzo pięknie, obrazowo niemal można poczuć wiatr we włosach osób, o których Pan pisze. Ale… Jest to opis bardzo stronniczy, rozumiem że to zapis pańskich przeżyć. Jednak, wydaje mi się, pisząc ten artykuł kilkakrotnie przysłowiowo ‘strzelił sobie Pan w stopę’. Wydaje mi się trochę mało logiczne ukazywanie, któregokolwiek z tych trzech mężczyzn jako ofiarę, a robi to Pan przez manipulację swoim tekstem. “biegną w stronę chińskich sił. Ujgurowie kontynuowali szarżę. Zdałem sobie sprawę, że ci mężczyźni, biegnący ze swoimi zardzewiałymi mieczami, spodziewali się, że zginą.
”- ale to brzmi jak opis terrorystów właśnie. Ponieważ jeśli ktoś z premedytacją biegnie w kierunku drugiej osoby z mieczem po to by ją zabić i jest w stanie ponieść za to śmierć to właśnie zachowanie terrorysty, mniejszości, która próbuje narzucić swoje założenia większości. Gdybym była policjantką, a w moją stronę biegłby ktoś z ‘zardzewiałym mieczem’ to też bym do niego strzelała (obojętnie jakiej byłby narodowości) nie po to by zabić ale w obronie własnej, bo wizja bycia męczennikiem raczej by mi nie odpowiadała. Z resztą pisze Pan: „W grudniu 2001 r. 22 Ujgurów schwytano w Pakistanie i Afganistanie, gdzie prawdopodobnie przechodzili szkolenie bojowe przed zamierzoną walką z chińskim wojskiem w Sinkiangu.” To też pasuje do opisu terrorystów. Być może mamy rozbieżną definicję terroryzmu. „Ale na razie dla człowieka, który każdego dnia modli się o przetrwanie rodzinnego domu, żaden czyn nie jest zbyt desperacki.”- Jeśli ktoś decyduje się zabić drugą osobę to faktycznie nie jest desperacja tylko szaleństwo i nienawiść w czystej postaci. To też mnie zastanawia” Rzekomą przyczyną, dla której burzy się dzielnicę, jest to, że jako zbyt stara, nie przetrzymałaby trzęsienia ziemi.” Chociaż wydaje mi się bardzo znajome… typowo polskie – wszędzie podstęp, układ itp. To z tymi strasznie kiepskimi ‘funkcjonariuszami chińskiej służby bezpieczeństwa” też się trochę wpisuje w ten nurt. I zmiana imion, jestem przekonana, chińskie służby czytają każdy wpis na polskich forach. Ale jeśli faktycznie gliniane domki-klocki, runęłyby podczas trzęsienia ziemi to rząd chiński okazał by się niegodziwym sknerą, który nie chciał zbudować nowego osiedla i w ten sposób podstępnie wykorzystał okazję to zabicia mniejszości narodowej. I tak źle i tak niedobrze - to też typowo polska cecha. “kiedy w 1962 r. rząd doprowadził linię kolejową” to i rozwój gospodarczy, o którym Pan pisze to też straszna zbrodnia, pewnie gdyby nie ta kolej lub lotnisko to mógłby Pan tam nie dotrzeć lub dotrzeć z większym trudem. Hmm… I jeszcze to, jak Pan opisuje - liderka, też bardzo ciekawa historia. Pisze Pan, że żeby zrobić karierę trzeba, zapisać się do partii, wyrzec religii itp. Inaczej biznesu się nie zrobi. I ta dobra liderka zapisuje się do partii, staje się jedną z najbogatszych kobiet w Chinach (Oczywiście wszystko dla dobra własnego narodu. I ta okropna partia pozwala jej się dorobić? To naprawdę straszny kraj). Do tego na koniec „jej 11 dzieci” to dopiero ciekawe! Mniejszości etniczne i narodowe nie mają limitu dzieci, a Hanów to jednak obowiązuje, wydaje mi się to strasznie krzywdzące, ale mało kto chce to zauważyć. I jeszcze jedno, państwo tej grupy etnicznej/narodowej zniknęło z map za dynastii Qing (która był z resztą dynastią mandżurską, a nie Hanów). Z drugiej strony skoro mandżurowie wcielili to państwo do państwa chińskiego, można by się spodziewać, że po zmianie ustroju Chiny pragnęły by się znaleźć w tych samych granicach. Być może się czepiam, nie mam racji i wyciągam z tekstu fragmenty, ale czasami warto spojrzeć z innej strony i zastanowić się samemu, nie powtarzać tego to co powiedzieli nam inni. Być może to moja nadinterpretacja.

  • Do moderacji
    2011-12-30 16:10

    You can see the car parked far down the road and you walked toward it. "If God is our Father," you thought, "then Satan must be our cousin..." Why didn\'t anyone else understand these important things?...końcówka undertow- tool

  • Do moderacji
    2011-10-16 17:26

    Tu jurz to napisałem...

  • Do moderacji
    2011-10-14 19:40

    Myślę, że w samotności najlepiej się zastanowić nad samym sobą.Samotność pomaga zastanowić się nad samym sobą. Ja preferuję samotność póki co. Pozdrawiam, Daniel Gał.

  • Do moderacji
    2010-04-05 12:50

    Temat dobry o tyle, że nasza wiedza nie zamyka się tylko na Tybecie, ale to też tylko namiastek tego co się dzieje w Chinach. Takich jak Ujgurzy i Tybetańczycy jest wielu. Głównie w południowo-zachodniej i w północnej części Chin.

  • Do moderacji
    2010-03-04 08:45

    Taki jest świat.....

  • Do moderacji
    2010-02-27 16:26

    dobry.. pobudza do refelksji

  • Do moderacji
    2010-02-24 17:25

    Frapujący artykuł . ;)

  • Do moderacji
    2010-02-03 20:28

    Ciekawy artykuł. Nigdy nie słyszałem o Ujgurach. NG rozwija.

Autor

Ostatnio czytali

  • Redakcja
  • andrzej
  • Ola Sieczka
  • Ewelinta
  • werrrka
  • bozwie
  • Andrej23
  • Karol_ina
  • carolina
  • italiana
  • Kathia
  • bjon
  • Anka29
  • Wiesław M
  • milrohir2
  • Stasiala
  • hazukashi
  • andbaj
  • pilar1991
  • tenzin
  • gilmo
  • Honker
  • isul
  • ficu.to
  • sabciam
  • iiga
  • Junior

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się