Jej niezwykłość można porównać tylko z odległym o ponad 100 km magicznym Braszowem, który chwali się najwęższą uliczką w środkowo-wschodniej Europie (jej „wąskość” wynosi 130 cm), i największym gotyckim kościołem między Wiedniem a Stambułem.
Nie można skoczyć opowieści o Drakuli bez wizyty nad jeziorem Snagov w pobliżu Bukaresztu, choć to atrakcja dla najbardziej zajadłych pogromców wampirów. Na niewielkiej wyspie stoi monastyr związany z postacią Włada, który w 1456 roku obwarował klasztor i wybudował most łączący wyspę ze stałym lądem. Podobno kazał również wykopać tunel umożliwiający ucieczkę. Krwawy hospodar ma tu spoczywać pod płytą nagrobną bez żadnej inskrypcji, w miejscu tym palą się świece i stoi mały portrecik Palownika. Jednak gdy w 1931 roku archeolodzy postanowili zbadać jego grób, okazało się, że ciało znikło... Znaleziono co prawda szkielet, ale miał on głowę, wiadomo zaś, że najważniejsza część ciała Drakuli powędrowała jako niezbity dowód jego śmierci do Konstantynopola...
Gdy tak siedzi się na brzegu malutkiej wysepki, nie sposób nie wyobrazić sobie mglistego poranka i łodzi z ciałem okrutnika sunącej po spokojnej tafli jeziora. Nie sposób nie usłyszeć ciszy tego gru-dniowego dnia 1476 roku, kiedy Wład spoczął w grobie. Wystarczy na chwilę zamknąć oczy. A gdy je otworzycie, ujrzy-cie na drugim brzegu setki dymiących grillów, wędkarzy w kolorowych dresach, mięśniaków szykujących się do popisów na motorach wodnych i pompatyczną willę letniskową Nicolae Ceausescu.
Historia jego fascynacji Drakulą skończyła się w Targoviste. Tam, w pobliżu wzniesionego przez Włada Palownika zamku, Ceausescu wraz z żoną został stracony.
W Transylwanii, nie wiedzieć czemu, uwielbiają kuchnię włoską. Na wszelki wypadek pizzę zamawiajcie tu jednak z porządnym  dodatkiem czosnku.

No to w drogę

U Palownika

Transylwanię, jak zresztą całą Rumunię, najwygodniej jest zwiedzać własnym samochodem – ceny benzyny i oleju napędowego są porównywalne z polskimi.

W zależności od standardu, ceny wahają się od 12 euro za dwójkę ze śniadaniem w gospodarstwie agroturystycznym (warto negocjować) do 50 euro w dobrym hotelu.
W okolicach zamku Bran znajduje się mnóstwo pensjonatów i kwater.
Warto polecić „Pestisorul auriu” (Złota Rybka) w Moeciu de Jos nr 558, gdzie córka gospodarzy mówi po angielsku – w Rumunii to ciągle rzadkość. W sadzie jest mały staw, a zimą można wynająć do jazdy w zaprzęgu psy husky.
W pobliskim Braszowie znajduje się znany ośrodek narciarski.
Bilety
- Wstęp do obiektów turystycznych – zamków, muzeów itp. – kosztuje od 1 do 5 euro.
Za zrobienie zdjęć i filmowanie trzeba dodatkowo zapłacić.
- Warto mieć przy sobie papierosy i cukierki, którymi można podziękować za pozowanie do zdjęć fotografowanym mieszkańcom.

Transylwania to kraina pizzerii.
- W barach i restauracjach trzeba spróbować tutejszych zup, mamałygi i grillowanych ryb. Obiad z dwóch dań to wydatek rzędu 3–4 euro w restauracji o średnim standardzie.
- W palinkę oraz domowe sery zaopatruje-my się u ludzi sprzedających je przy niemal wszystkich drogach.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-09-11 18:46

    świetny dobry artykuł - fajnie z ciekawością mi się czytało - mam pytanko bardzo ważne i prosiłbym o kontakt bo tak jak Pani interesuję się dolnym śląskiem

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • butterfl
  • yonkers
  • Iwona0805
  • cubator

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się