Dookoła świata - Angola

21 marzec 2009
Dookoła świata - AngolaZdjęcie: Agencja Forum

Przeciętny Polak o Angoli wie bardzo mało. Ba – może nawet nigdy o niej nie słyszał. Tymczasem jest to kraj czterokrotnie większy od naszego, potencjalnie jeden z najbogatszych rejonów świata. Są tam ropa naftowa, diamenty i żyzne ziemie, które gdyby były uprawiane, mogłyby wyżywić całą Afrykę.

Kiedy tam pojechałam po raz pierwszy, trwała wojna domowa, czyli w zasadzie – afrykański standard. Dlaczego wybuchła? Najpierw toczono walki o niepodległość przeciw Portugalczykom. Potem przerodziły się one w cha- os zbrojnych wewnętrznych waśni, w których poszczególne frakcje wspierane były z powodów ideologicznych przez zimnowojenne mocarstwa – ZSRR i USA. Cóż, trudno podzielić się władzą w kraju tak bogatym, tak pięknym i z tak wieloma możliwościami jak Angola.


Pracuję tu dla międzynarodowych organizacji pomocowych, bo długie lata wojny przyniosły ogromne straty we wszystkich dziedzinach. Dziś jest to jedno z najbiedniejszych państw świata, a każda jego prowincja ma ogromne potrzeby w zakresie infrastruktury technicznej i społecznej.


Najwięcej wiedzy o tym kraju dostarczają mi niedzielne spacery przez wioski do najbliższego kościoła. Mijam dzieci wołające za mną chindele (w lokalnym języku „biały człowiek”), kobiety sprzedające wzdłuż drogi gotowane na twardo jajka z sosem z ostrej papryki piri-piri. Kontempluję ospały spokój niedzieli. Za to po dotarciu do kościoła rozpoczyna się widowisko: śpiewy, tańce, bębny, składane na ołtarzu kury, banany, kosze ze słodkimi ziemniakami i niesamowita atmosfera wiary w lepsze jutro zmieszana z zapachem kadzidła rozsiewanego przez argentyńskiego księdza. Trudno opowiedzieć o Angoli w krótkim tekście, z konieczności będzie to zatem ciąg obrazów, które utkwiły mi w pamięci.

Caxito, prowincja Bengo

Wczoraj znowu strasznie lało. Tropikalna ulewa jest jak powódź – wiadro wypełnia się wodą w kilka sekund. Dach szybko przestał spełniać swoją funkcję – zaczął przeciekać i w dużym pokoju zrobiła się kałuża. Przyszło mi do głowy, żeby pobiegać po tym deszczu. Zawołałam więc moich podopiecznych z internatu i zaczęliśmy grać w piłkę nożną w wodzie i błocie po kolana. Chłopcy to uwielbiają. Nie mogli się nadziwić, gdy po półgodzinie pomarszczyły mi się palce u rąk od wody. Im się to nie zdarza.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • leperr

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się