Długo pracowaliście nad tym wynalazkiem?

Pierwsze próby zaczęliśmy robić sześć lat temu. Wykazaliśmy, że proces jest możliwy, ale potem coś się zacięło. Mimo wysiłków otrzymywaliśmy to samo co inni. Bilans był zniechęcający. Już właściwie postawiłem na tym projekcie krzyżyk. I wtedy, w zeszłym roku, otworzyła mi się w mózgu jakaś klapka. Wiedziałem już, jak spowodować, żeby synteza była nie
tylko możliwa, ale i efektywna. Próbki, które wysłaliśmy do akredytowanych laboratoriów, potwierdziły nasze przypuszczenia: mamy sukces!

Dlaczego udało się właśnie Wam w Lublinie?

Wydaje mi się, że to dzięki niesztampowemu myśleniu. W nauce bardzo często jak ktoś opublikuje pracę na dany temat, to inni za nim powtarzają badania. Tak wchodzi się w pewne koleiny myślowe, z których ciężko potem „wyskoczyć”. Ja też przez jakiś czas czułem, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek. Nie mogliśmy wykombinować niczego oryginalnego.

Potrzebny był łut szczęścia?

W nauce zawsze są potrzebne szczęście i duża doza optymizmu. Inaczej badacz nigdy nic by nie zdziałał. Mało tego – moim zdaniem dobry naukowiec musi być także zarozumiały. To znaczy głęboko wierzyć w siebie i w to, co robi. Między uczonym a artystą różnica jest tylko w środkach wyrazu. I jeden, i drugi tworzy nowe rzeczy, obaj też potrzebują talentu, tak zwanej iskry Bożej. Nam jej nie zabrakło i temu zawdzięczamy sukces. Bo przecież nie weszliśmy do tej rzeki jako pierwsi; nie my wynaleźliśmy proces sztucznej fotosyntezy. Wielu pracowało nad tym przed nami. Nam udało się „tylko” ustalić dwa parametry: warunki do fotosyntezy i właściwy katalizator. Ale właśnie dzięki temu wyprzedziliśmy innych. Mieliśmy wtedy dwie drogi: albo piszemy artykuł do Science lub Nature, zyskujemy sławę i całemu światu pokazujemy, jak to się robi, albo patentujemy odkrycie i wtedy publikować możemy dopiero za 18 miesięcy. Zdecydowaliśmy się na to drugie.

Kiedy w takim razie będę mogła zatankować swój samochód benzyną wyprodukowaną Pańską metodą?

Wyliczyliśmy, że po to, by zakręcić kołem historii, potrzeba nam trzech lat i 100 mln złotych. W pierwszym roku chcielibyśmy tylko kontynuować badania. Teraz pracujemy na bardzo czystych składnikach. Nie wiemy, jak na przebieg procesu mogą wpłynąć, nieuniknione przecież w warunkach przemysłowych, zanieczyszczenia. Pytanie też, co by się działo, gdyby (tak jak to jest „w naturze”) CO₂ był zmieszany z powietrzem. Dane wskazują, że wydajność przekształcania w metanol spada, ale proces biegnie. Aż się prosi, żeby dokładnie przebadać takie funkcje. Rok badań jest konieczny, żeby prawidłowo zaprojektować prototyp instalacji.
Trzeba też pamiętać o poprawkach, koniecznych przy każdej zmianie skali badań. To problem uniwersalny przy powstawaniu technologii. Weźmy choćby pani sweterek. Najpierw jego włókno opracowano w laboratorium, potem przetestowano w skali półtechnicznej, a dopiero na koniec zaczęto wytwarzać masowo.
Zdajemy sobie sprawę, że po drodze możemy napotkać wiele kłopotów, ale skoro radziliśmy sobie z nimi do tej pory, to nie ma powodu, by nie dać sobie z nimi rady w przyszłości. Zresztą, gdybyśmy nie wierzyli w sukces, nasza metoda nigdy nie wyszłaby z laboratorium. 

 

Pan uważa, że lepiej, aby to był projekt państwowy (rządowy), czy może powinny się tym zainteresować prywatne spółki?

Moim zdaniem to powinien być strategiczny projekt rządu, a zarządzanie nim należy powierzyć nam, naukowcom. Oczywiście, to są pieniądze publiczne, społeczeństwo musi wiedzieć, na co są wydawane, ale to nie oznacza, że trzeba ujawniać całą technologię produkcji. Szukanie aprobaty dla naszego pomysłu na „paliwa z recyklingu” można przyrównać do akceptacji zamówień na uzbrojenie dla armii. Możemy powiedzieć: „Mamy pomysł na nowy czołg”, pokazać, jak będzie wyglądał czy objaśnić zasadę działania, ale niekoniecznie musimy ujawniać, jak chcemy go konstruować. To byłoby wysoce nierozważne.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-02-01 16:28

    Czy mądrość naukowca połączoną z patriotyzmem? Jeżeli jest tak optymistycznie jak mówi naukowiec to fajna sprawa dla Nas jako Polaków. Nie wiem tylko czy i na ile jest efektywna ta metoda. To znaczy ile poza dwutlenkiem węgla należy włożyć energii a ile jej odzyskujemy? A szkoda, że nie wspomniano o tak ważnych rzeczach. Możliwe, że zrobiono to z rozmysłem!

  • Do moderacji
    2010-12-12 14:52

    I coz mozna powiedziec o profesorze Nazimku po uplywie poltora roku.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-25 23:53

    Kolejny pomysł na marnowanie pieniędzy zciągniętych w podatkach. Wynika, że profesorek prądem powstałym ze spalenia węgla chce zasilić lampy UV które do 15% energii zwrócą w fotonach UV, a te uwolnią z wody wodór do przyłączenia do dwutlenku węgla na katalizatorze z wydajnością do 2%. Czyli do etapu reaktywnego wodoru mającego łączyć się z dwutlenkiem z 1000 jednostek energii kupionych od elektrowni uzyskamy jakieś 3 jednostki. Jeśli nie widzicie że to lipa, to pytam: dlaczego prądu z elektrowni zamiast do zasilania lamp UV na wejściu dziwacznego procesu, nie użyć do produkcji z wody przez elektrolizę czystego wodoru i czystego tlenu? Potem tlen do huty i do szpitala, wodór do syntez, na paliwa itd. Sztuczna fotosynteza miałaby sens jako przechwytywanie naturalnego światła dziennego. Ale w te klocki lepsze są żywe rośliny i tak zostanie; albo farmy półprzewodnikowych fotoogniw elektrycznych, jeśli zadowolimy się energią elektryczną, niekoniecznie topornym kopiowaniem naturalnego procesu biochemicznego. Marek Kaczor PS Jeżeli Pan Profesor przeczy prawdziwości mojej negatywnej opinii, to może do mnie zadzwonić, 600_32_32_77 .

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-11 01:35

    "potrzeba nam trzech lat i 100 mln złotych. " "Moim zdaniem to powinien być strategiczny projekt rządu, a zarządzanie nim należy powierzyć nam, naukowcom" bez komentarza ...

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-10 21:41

    Nic z tego nie bedzie duzo szumu medialnego,apotem wszystko ucichnie taka jest polska rzeczywistośc .przykład niebieskiego lasera, samolotu Skorpion i wiele innych Nie w tym kraju!!!! -przykro mi ale to prawda

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-10 20:51

    Jezu! Rewelacja! Ale jest akcyza - a na paliwa syntetyczne będzie wyższa, I po ptokach.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-10 20:27

    Jeśli ta technologia to nie lipa, to w ogóle nikt poza kilkoma naukowcami i paroma ludźmi z rządu nie powinien o tym wiedzieć. ABW powinno strzec naukowców 24h/dobę. Pieniądze nie powinny być tutaj w ogóle żadna kwestią. Ale ten nasz Kartofelland wszystko zmarnuje. Byleby "nasi" stołki dostali i zdrowo sie nachapali i żeby matołki ich następną kadencję wybrali....

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-10 17:30

    Patrząc z perspektywy monopolistów typu Rosja, Gazprom, OPEC, już się boję o ludzi tworzących ten projekt.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-10 15:49

    jestem naprawde pod wrazeniem tego artykulu, rzad powinien sie rzucic na to jak na mieso! polak potrafi! naprawde nie dziwie sie, ze takie projekty i patenty powstaja w polsce! to moze byc naprawde zatrzesienie w ciagu kilku lat na swiatowym rynku energetycznym! jestem podekscytowany! naprawde 3mam kciuki za zespol pana prof i za to zeby projekt sie rozwijal i zeby ta banzyna za 3-4 lata napedzila pierwsze silniki! BRAWO!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-10 15:23

    Nie za bardzo rozumiem po co ten ostatni etap , przeciez alkohol tez sie doskonale spala w nowoczesnych silnikach.

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • maciek
  • Netizen
  • tami
  • elBarto
  • pierzgal
  • Phiotro
  • MN1X
  • ARTI
  • An_stb
  • dominik123
  • Demo
  • geograf
  • OSI24
  • Kiki
  • 5art

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się