Wyszukane, kuszące opakowanie, wewnątrz szeleszczące sreberko, wreszcie - jedwabista, czekoladowa doskonałość, która powinna się dzielić z delikatnym trzaskiem zapowiadającym niezwykłe przeżycia. Oto tabliczka czekolady: smakołyk, afrodyzjak, lekarstwo, nawet kosmetyk.
Czekolada dla przyjemności, zdrowia, odrobiny luksusu
Wyszukane, kuszące opakowanie, wewnątrz szeleszczące sreberko, wreszcie - jedwabista, czekoladowa doskonałość, która powinna się dzielić z delikatnym trzaskiem zapowiadającym niezwykłe przeżycia. Oto tabliczka czekolady: smakołyk, afrodyzjak, lekarstwo, nawet kosmetyk. Zdaniem koneserów uczucie rozkoszy, jakiej dostarcza kawałek brązowej słodyczy - pamiętajmy przy tym, że najwyższej jakości wyroby mogą być gorzkawe - rozpływający się na języku, bywa bardziej intensywne niż orgazm.
Jakże zdziwiłby się współczesny łasuch, gdyby zakosztował czekolady w postaci, w jakiej spożywali ją Majowie i Aztekowie. Odkrycia archeologiczne w Belize pokazały, że prawie 3 tys. lat temu czekoladowy napój znali już Olmekowie, twórcy rozwiniętej cywilizacji w Ameryce Środkowej.
Trudno przesądzić, jak wpadli na to, by spośród dwudziestu paru gatunków drzew i krzewów kakaowych wybrać ten jeden nadający się do sporządzania ożywczego napoju. Wiele wieków później, w XVIII stuleciu, Karol Linneusz, szwedzki botanik zajmujący się systematyką roślin, docenił to odkrycie, ale i rolę, jaką kakaowiec pełnił w kulturze ludów prekolumbijskich, nadając temu gatunkowi wielce stosowną nazwę: Theobroma cacao; po grecku theos oznacza bóg, broma – napój, pokarm.
A może było tak, jak głosi legenda, że sam bóg Quetzalcoatl, Pierzasty Wąż, współtwórca świata i opiekun ludzi, nauczył ich uprawy rośliny dającej siłę i szczęście, którą sam hodował w raju? To wielce prawdopodobne, bo Quetzalcoatl kochał ludzi. Przekazał im wiedzę o świecie i sprzeciwiał się poświęcaniu ich w ofierze, co zresztą przypłacił konfliktem z innymi bogami. Musiał opuścić swoich protegowanych, zapowiadając wszakże powrót po latach.
Jak by nie było, warunki klimatyczne Ameryki Środkowej sprzyjały drzewom kakaowym. Duża wilgotność, wysokie temperatury i półcień, jaki tworzyły drzewa wyższego piętra lasów, przyczyniły się do rozprzestrzenienia Theobroma cacao w całym pasie międzyzwrotnikowym. Wiecznie zielone drzewko może osiągać ok. 15 m wysokości, a owocuje na okrągło. Na jednym drzewie można dostrzec i różowe kwiatki, i dojrzewające czerwonobrązowe owoce wyrastające wprost z pnia lub z cienkich gałązek. Przypominają „wysychającą” piłkę do rugby i zawierają 20–50 gorzkich ziaren zatopionych w białym miąższu. Te właśnie ziarna, 2-, 3-centymetrowe, są surowcem do produkcji czekolady. W czasach prekolumbijskich były tak cenne, że używano ich także jako środka płatniczego. Niewolnik kosztował 100 ziaren, za 10 można było kupić indyka lub skorzystać z usług prostytutki. Podczas zaślubin małżonkowie obdarowywali się pięcioma ziarnami kakaowca, a czekoladowy napój towarzyszył ceremonii, podobnie zresztą jak uroczystościom o charakterze religijnym. Trzeba było być naprawdę bogatym, by przeznaczyć „migdałki” na sporządzenie cudownego napoju zaspokajającego wszakże doczesne potrzeby.
Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...
Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...
Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.