Bruksela w 48 godzin

19 marzec 2009
Bruksela w 48 godzinZdjęcie: Agencja Forum

Manneken-Pis jest malutki i goły jak niebożątko – aż przechodzą mnie dreszcze, bo na dworze panuje temperatura około zera. Ale to przecież absurdalne odczucie wobec niepozornej figurki z brązu, wciśniętej w róg między rue de l’Étuve i rue du Chêne. Ten siusiający chłopczyk o twarzy cherubinka jest dla Brukseli tym, czym dla Paryża wieża Eiffla, a dla Londynu Big Ben. Jedna z legend mówi, że tym desperackim gestem miał uratować miasto od jakiejś bardzo odległej w czasie pożogi. Inna opowiada, jak pewien ojciec zgubił dziecko w tłumie świętującym powitanie księcia i gdy już prawie stracił nadzieję na jego odnalezienie, ukazało się jego oczom: otoczone gromadką gapiów, załatwiało naturalną potrzebę.

Belgowie uwielbiają swojego chłopczyka do tego stopnia, że ciągle go przebierają – z okazji i bez – stąd moje początkowe zdziwienie nagością figurki, którą zazwyczaj widzę w kolejnym, zaskakującym stroju: stoczniowca, strażaka, Napoleona, papieża, Presleya, Mozarta, a nawet w jaskrawopomarańczowym płaszczyku rodem z Gay Parade. A mają w czym przebierać, bo ubranka dostają od VIP-ów przyjeżdżających z całego świata. Dosłow-nie dwa kroki stąd znajduje się Grand Place. Wychodzę na szeroką ulicę Stoofsbraat. Niemal w pędzie mijam oświetlone rzęsiście wystawy sklepów z czekoladkami – kolejną, tym razem słodką wizytówką Brukseli. – Orgie kaloryczne jutro – obiecuję sobie w duchu i w tym momencie wchodzę na Grand Place, brukselski rynek starego miasta, jeden z największych i bez wątpienia najpiękniejszych w Europie. To perła brabanckiego baroku, wzorowanego na architekturze włoskiej. Regularny prostokąt placu (110 na 70 m) okalają barokowe kamieniczki, zgodnie z modą epoki upstrzone niezliczoną liczbą statuetek, konsolek, kartuszy, wykuszy i pilastrów. I choć zazwyczaj baroku nie znoszę właśnie za przerost formy, tutaj on nie razi. Wręcz przeciwnie, zachwyca mnie nobliwą elegancją.


Nadal tkwię, chowając coraz bardziej zgrabiałe palce w kieszenie, na wciągającym mnie swoją magią Grand Place. Lekko przyćmione światła wydobywają z mroku wspomnienia wieków średnich, gdy odbywały się tu huczne turnieje rycerskie. A jeszcze wcześniej na miejscu placu rozciągały się moczary i od nich ponoć pochodzi nazwa miasta. W dialektach frankońskich bowiem słowo broek oznacza grzęzawisko, a sale – mieszkanie.


Wybudzam się powoli ze snu na jawie i porzucam rynek, aby skosztować muli przyrządzonych po marynarsku w pobliskiej restauracji „U Patryka” („Chez Patrick”, (rue des Chapeliers 6, cena 70 zł). Delektuję się nimi w og- ródku, ale zimna nie czuję, dzięki dyskretnie rozmieszczonym piecykom, które otulają stojące na dworze stoliki ciepłym powiewem.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-08-29 00:37

    Tak, Bruksela to fajne miasto, tyle że nikt mnie nie przekona, że autorka poznała je, tak jak je opisała w 48 godzin!!!

  • Do moderacji
    2009-10-06 10:59

    Bruksela - bardzo fajne miasto. Najbardziej podobał mi się Grand Place - w którą stronę się nie spojrzy zawsze coś pięknego się widzi. Bardzo dobre gofry mają i pralinki - co prawda troszkę drogie ale być tam i nie spróbować to grzech :)

Autor

  • Anna Kłossowska

    Anna Kłossowska

    Była redaktor Travelera i eks koordynator Traveler Adventure Team. Ubóstwia podróżować, jeździć na nartach i pływać.

Ostatnio czytali

  • tami
  • Miras
  • Minoss

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się