Belfast w 48 godzin

17 marzec 2009
Belfast w 48 godzinFoto Shutterstock

Z czym kojarzy mi się to miasto? Hmm... szukam w głowie. Z bombami, piwem i Titanikiem.

Widać, że 30 lat doniesień mediów o zamieszkach w Irlandii Północnej zrobiło swoje. Bomby i zasieki to pierwsze i często jedyne skojarzenie z Belfastem. O tym, jak słabe i błędne wyobrażenie można mieć o jakimś miejscu, przekonuję się zaraz po przybyciu do stolicy Irlandii Północnej.

Jej sercem jest Cathedral Quarter - jedna z najstarszych i najbardziej wyróżniających się architektonicznie dzielnic. Idę wąskimi ulicami, mijając budynki w stylu wiktoriańskim, sklepy, puby, muzea i hotele. Dużo tu studentów (Belfast ma dwie uczelnie wyższe - Queen's University i Unive-rsity of Ulster). Przekonuję się, że to otwarte na turystów, tętniące życiem miasto, które stara się zapomnieć o Troubles (tak Irlandczycy nazywają zamieszki). Przechodzę obok redakcji Irish News i popołudniowego Belfast Telegraph. Docieram do Donegall Street i stojącej przy niej protestanckiej katedry św. Anny z 1906 r. (została wówczas konsekrowana), od której pochodzi nazwa dzielnicy.

W centrum dominuje 53-metrowa kopuła City Hall, ratusza zwanego "tortem weselnym". Belfast otrzymał go w 1906 r. z okazji przyznania praw miejskich przez królową Wiktorię. Renesansowy budynek nabiera szczególnej urody po zmroku, gdy jego mury z szarego wapienia oświetlają reflektory. Niestety, trwa remont (zakończy się w 2009 r.), więc zamiast podziwiać (bezpłatnie) włoskie marmury w holu i rzeźbione panele w sali posiedzeń rady miasta, oglądam pomniki otaczające ratusz. Na wprost wejścia stoi sama królowa Wiktoria, dalej posąg Edwarda Jamesa Harlanda - jednego z założycieli stoczni Harland and Wolf. W 1912 r. jej doki opuścił najsłynniejszy statek świata - Titanic.

Przy Waring Street moją uwagę zwraca imponujący budynek z kolumnami i rzeźbami z piaskowca. Ukończony w 1860 r., był siedzibą Banku Ulster. Dziś przed wejściem stoi bent-ley, w środku mieści się 5-gwiazdkowy hotel Merchant. Goście mogą tam zamówić najdroższy drink na świecie, Mai Tai, za 750 funtów. Tajemnica tej ceny tkwi w 17-letnim jamajskim rumie Wray and Nephew, którego jedna butelka (spośród sześciu na świecie!) znajduje się w tutejszym barze.

Z hotelu, patrząc na zachód, można dojrzeć Cave Hill. Ponoć kształt tych wzgórz zainspirował Jonathana Swifta do napisania powieści o podróżach Guliwera. Przyglądam się wzniesieniom, próbując zobaczyć leżącego olbrzyma. Pisarzowi z pewnością nie brakowało wyobraźni. Swift tylko przez jakiś czas mieszkał w pobliżu Belfastu, za to piosenkarz Van Morrison i C.S. Lewis, autor Opowieści z Narnii, tutaj się urodzili.

Idę w kierunku rzeki Lagan przecinającej miasto. Przy skrzyżowaniu Victoria Street i High Street stoi "krzywa wieża" Belfastu, czyli Albert Memorial Clock Tower z 1865 r. Gdy się jej uważniej przyjrzeć (zdobią ją lwy w koronach i motywy roślinne), rzeczywiście przechyla się w jedną stronę (odstaje od pionu o 1,25 m). To skutek budowania na grząskim gruncie.  

Im bliżej rzeki, tym wyraźniej rzuca się w oczy Big Fish - 10-metrowy ceramiczny łosoś spoczywający na nabrzeżnym deptaku. Powstał w 1999 r., by upamiętnić oczyszczenie brudnych wód rzeki Lagan. Porzucam rybę, by obejrzeć przedziwną statuę przy Queen's Bridge. Dziewczyna z metalowych prętów stoi na kuli z brązu i wyciąga w stronę rzeki ręce z obręczą. To Harmony, pomnik wzniesiony w intencji zrozumienia, harmonii i nadziei. Mieszkańcy Belfastu nie omieszkali nadać mu kilku złoś-liwych przezwisk, np. Nuala with the Hoola (dziewczyna o imieniu Nuala z hoola-hop).

Z mostu królowej widać Waterfront Hall - nowoczesne centrum kulturalne i konferencyjne, zaś po drugiej stronie rzeki wznosi się gigantyczny kompleks kin, centrum edukacji, restauracji i sklepów zwany Odyssey.

Spacerując po mieście, przekonuję się, że Belfast to puby - w Cathedral i Queen's Quarter są ich dziesiątki. Nawet jeśli ulice są wieczorem pustawe, wystarczy otworzyć drzwi dowolnego pubu, by się przekonać, że miasto nie śpi. Oblężenie zaczyna się wieczorem, w piątki przedarcie się przez tłum czasem graniczy z cudem. Decyduję się na historical pub tour.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-11-17 22:33

    A może...28 godzin co mądrale?!... P!!!... Peace out.DGW

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-24 12:18

    artykuł dobry, jak na tamte czasu. niestety dziś Belfast dla obcokrajowców, a szczególnie dla Polaków wygląda nieco inaczej...

Autor

  • Barbara Żukowska

    Barbara Żukowska

    Redaktor Travelera. Pierwsza wyprawa na wschód i pierwsze zetknięcie z buddyzmem zrobiły na niej duże wrażenie.

Ostatnio czytali

  • tami
  • m_zdanski
  • ziaja

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się