Wkrótce obieramy azymut na następną piaszczystą wysepkę i znów do wody, gdzie pływają tym razem rekiny rafowe. Podobno są niegroźne dla człowieka, ale mogą przestraszyć! Po całym dniu spędzonym na rafie wciąż czuję jej niedosyt! Rano wsiadam więc do autobusu zmierzającego na południe. Do Townsville jest 340 km, czyli blisko. A stąd promem na pobliską wyspę Magnetic, która jest mekką globtroterów i znakomitym miejscem na dalsze poznanie rafy. To tutaj w zatoce Geoffrey podczas odpływu odsłania się przybrzeżna rafa koralowa, nieco uboższa w gatunki i formy korali niż bardziej odległe jej fragmenty, które nie doświadczają okresowych wynurzeń. Mijam granitowy głaz. Dziwią mnie ostrygi mocno przyczepione do jego powierzchni. Po chwili odnajduję ciemną linię – górną granicę przypływu. Teraz już wiem, organizmy te wytwarzają twarde skorupy, by chronić się przed drapieżnikami i utratą wilgoci w czasie odpływu. Zaopatrzony w obuwie o twardych podeszwach, stąpam po ostrych krawędziach koralowych budowli. Częściowo wynurzone, wydają się martwe. Ale to tylko iluzja. Wkrótce odkrywam prawdę. Część korali tworzy mikroatole, kolonie o sercowatych kształtach, które nawet podczas dużych odpływów gromadzą ilość wody wystarczającą do przeżycia. Nazwane zostały mikroatolami przez swoje zewnętrzne podobieństwo do atoli rafowych opasujących wyspy (w tym także Magnetic). Inne korale, zwane miękkimi, zawierają terpeny – substancje chemiczne chroniące przed agresorami. W czasie odpływu wciągają swoje polipy i wydzielają śluz, który chroni je przed wysychaniem.

Rafa koralowa to ekosystem i podobnie jak w lasach panuje tu ścisła strefowość od piaszczystej plaży, płytkiego rowu, poprzez równinę rafową po strome zbocza rafy zewnętrznej opadające do głębin oceanicznych. W każdej strefie żyją przynależne do niej organizmy. Prócz całej gamy korali znajduję tu ogórki morskie (czarne „kiełbasy” o trybie życia podobnym do dżdżownic), jeżowce i inne stwory. Wśród traw morskich wypatrzyłem metrowej długości nieruchomą płaszczkę, która została uwięziona w małym bajorku po odpływie. Ostrożnie podchodzę, by ją obejrzeć z bliska. Ma spłaszczone ciało i długi ogon zaopatrzony w jadowity kolec, którym może zadać głębokie rany szarpane. Wolę jej nie prowokować... To nie koniec zagrożeń – w okresie pojawiania się meduz (październik–maj) konieczne są długie ortalionowe spodnie, chroniące przed ich niebezpiecznymi parzydełkami.

Pozornie martwa przybrzeżna rafa śpi, oczekując na przypływ, który przyniesie pokarm koralom. Wystarczy zanurkować, by ocenić zmiany, jakie dokonały się na koralowej łące po przypływie. Woda dodaje blasku szarym szkieletom wapiennych korali, które wysuwają kolorowe polipy niczym ślimak czułki. Tysiące ryb o zwariowanych kształtach i odblaskowych kolorach przemyka i szuka schronienia w koralowych labiryntach.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-10-16 22:07

    Fascynacja pana Tomalika Australią jest bardzo duża; szczególnie daje się to odczuć na spotkaniu na żywo. Miałam przyjemność słuchać opowieści oraz oglądać slajdy na spotkaniu w maju br. we Włocławku. Dziękuję :)

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-04-06 20:30

    Super opis. Bardzo mi się przydał do pracy do szkoły :).

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • monika.bartz
  • netfm

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się