Od słynnej międzynarodowej wyprawy z udziałem Henryka Arctowskiego na Antarktydę mija 110 lat. Dziedzictwo tego wielkiego naukowca jest dziś rozwijane przez polarną stację jego imienia.6 sierpnia 1897 r. drewniany żaglowiec Belgica wyruszył z Antwerpii w brawurową misję.
Celem ekspedycji było zbadanie Antarktydy – nieznanego kontynentu, na którym człowiek po raz pierwszy postawił stopę zaledwie dwa lata wcześniej.
16 sierpnia 1897 r. drewniany żaglowiec Belgica wyruszył z Antwerpii w brawurową misję. Celem ekspedycji było zbadanie Antarktydy – nieznanego kontynentu, na którym człowiek po raz pierwszy postawił stopę zaledwie dwa lata wcześniej. W młodej międzynarodowej załodze wyprawy znalazły się niezwykle barwne postacie.
Wyprawa zwała się belgijską ze względu na jej organizatora i kierownika, 31-letniego barona Adriena de Gerlache de Gomery’ego, oficera Belgijskiej Królewskiej Marynarki Wojennej. Oprócz niego na pokład weszło ośmiu jego rodaków, sześciu Norwegów, Rumun, Amerykanin i dwóch Polaków. Ci ostatni, urodzeni w części Polski znajdującej się pod zaborem rosyjskim, do dzisiaj niesłusznie uchodzą za Rosjan.
32-letni Amerykanin Frederick Albert Cook był lekarzem i fotografem wyprawy. 25-letni Norweg Roald Amundsen pełnił na statku obowiązki II oficera. Przyszły zdobywca bieguna południowego zyskał już polarne doświadczenie wśród łowców fok w Arktyce. Jednak największe wrażenie robiła rzadka wtedy umiejętność: potrafił jeździć na nartach!
Jego rówieśnikowi Antoniemu Bolesławowi Dobrowolskiemu ryzykowna wyprawa dawała... schronienie przed wymiarem prawa. Władze carskie uwięziły go bowiem za działalność konspiracyjną. Uciekł z zesłania na Kaukazie do Szwajcarii, by tam studiować filozofię, biologię i geofizykę. Na pokład Belgiki wchodził z radością. Pęd ku zagadce, tęsknota ku nieznanemu rozsadzały pierś młodą – wspominał.
O rok starszy Henryk Arctowski, pochodzący z rodziny Artztów przybyłej do Polski w XVII w. z Wirtembergii, geograf i geofizyk wykształcony w Belgii, Anglii, Szwajcarii i we Francji, celowo zmienił nazwisko, by polskim brzmieniem podkreślić swą narodowość. Na tytuł kierownika naukowego wyprawy zasłużył pełną dyscypliny pracą w skrajnie trudnych warunkach. Poza nim jedynie 29-letni Emil Racovitza, rumuński zoolog i botanik, miał solidne naukowe przygotowanie. Reszta uczestników wyprawy doświadczenie zdobywała pod ich kierunkiem.
W końcu lutego 1898 r. mróz skuł Morze Bellinghausena na obrzeżu Antarktydy. Lody uwięziły drewniany statek. Po kilku tygodniach zapadła ciemność. Pierwszy raz ludzie musieli spędzić zimę w Antarktyce. Zdjęcie ukazuje trójmasztowiec wmarznięty w potrzaskaną krę, z obrośniętymi śniegiem linami. Załoga, uwięziona w dryfujących bezkresnych polach lodowych, nie poddała się gnuśności ani rozpaczy. Wypełniała dni pracą. A było co do roboty – pisał w dzienniku Arctowski. Trzeba było zbierać spostrzeżenia astronomiczne, magnetyczne, meteorologiczne, obserwować zjawiska zorzy, dużo czasu zabierały sondowanie, pomiary temperatury głębin morskich, łowienie zwierząt, polowanie na pingwiny i foki, wycieczki, wreszcie liczne codzienne zatrudnienia.
Wyprawa była dobrze przygotowana. Załoga nie miała problemów ze szkorbutem, nic też nie wskazywało na to, że członkowie wyprawy głodowali. Zachowane menu wygląda więcej niż porządnie: puree z groszku, pasztet z wątróbek, krewetki, wędzone śledzie, szynka, ozorki, mus owocowy, rodzynki w maladze, piernik...

Aby wykarmić rosnącą ludzką populację, musimy podwoić produk...

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...


4 czerwca 1896 roku w nocy sąsiadów państwa Fordów w Detroit...

Zawsze myślałem, że mrówki wiedzą, co robią. Gdy patrzyłem, ...

Przejście Północno – Zachodnie. Opłynąć Amerykę Północną od ...
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.