Andaluzja

24 marzec 2009


Kordoba to inne klimaty. To przede wszystkim Mezquita, najpiękniejszy meczet, jaki kiedykolwiek udało się Arabom postawić na Półwyspie Iberyjskim. Las ponad 850 kolumn z granitu, jaspisu i marmuru dzielących salę modłów na 19 naw robi piorunujące wrażenie.
W środku półmrok, dopiero po chwili oczy przyzwyczajają się do ciemności. Wobec tak imponującego dzieła trudno powstrzymać zachwyt.
Gdyby nie było Mezquity, Kordoba i tak potrafiłaby zauroczyć, uważa Pete.  Podziwiamy wspaniałe place i piękne patia. – Muzułmanie założyli tu swój emirat, a potem niezawisły od Bagdadu kalifat – mówi nasz przewodnik. – Był to wówczas najlepiej zorganizowany ośrodek nauki i sztuki, promieniujący na cały Zachód. Kiedy Paryż i Londyn wyglądały jak wioski, Kordoba była już milionową metropolią.
Grenada to przede wszystkim najwspanialszy arabski pałac w Alhambrze, wciąż świadczący o potędze ostatniego królestwa Maurów w Hiszpanii. Choć droga ostro pnie się w górę, nie brak turystów pragnących dojść do Alhambry piechotą. Rześki poranek zagrzewa do marszu. Słychać śpiew ptaków i wszystkie języki świata. Tą samą drogą pędzili kiedyś sułtani na koniach: przezorny Ibn Ahmar z rodu Nasrydów, który uczynił z Grenady stolicę swego państwa. Przed nami XIV-wieczny, monumentalny zamek wzniesiony z rdzawej cegły – „al-Hamra”, po arabsku „czerwony”. Surowa budowla na wzgórzu, prawie pozbawiona dekoracji, niczym nie zdradza piękna skrywanego za wysokim murem.
„Życie, które w innych częściach Europy traktowano jak przygotowanie do śmierci, tutaj uważano za coś pięknego i niezwykłego. Uszlachetniano je rozwojem nauki i czczono, rozkoszując się przyjemnościami, jakie ze sobą niosło” – pisał Jan Moris w książce „Hiszpania”.
W zawiłym układzie komnat i sekretnych przejściach orientuje się tylko Francisco, lokalny przewodnik. Pewnie prowadzi do Seraju, gdzie przyjmowano poselstwa i wyjątkowych gości. – Ta część pałacu była dziełem Jusfusa I, romantycznego, mądrego władcy. Niestety, został on zasztyletowany przez szaleńca podczas modlitwy w meczecie – dodaje.
W głębi okazała sala tronowa, zwana  Salonem Ambasadorów. Na ścianach mozaiki „azulejos”. Cedrowe sklepienie w kształcie kopuły wyobraża siedem sfer niebieskich muzułmańskiego kosmosu. – Każdy muzułmanin po śmierci, jak każe tradycja, przechodzi przez niebo szmaragdowe, niebieskie, srebrne, złote i perłowe. Dopiero na końcu czeka go raj, czyli siódme niebo – wyjaśnia Francisco.
W Koranie raj jest opisany jako bujny, ocieniony ogród, przez który przepływa orzeęwiająca rzeka. Delikatny wiatr porusza konarami drzew, pod którymi w cieniu baldachimów z liści odpoczywają „szczęśliwcy”. Taki obraz pasuje do Generalife, ogrodu i letniego pałacu sułtana sąsiadującego z Alhambrą, dokąd panujący uciekali od dworskich intryg.
Stąd wyruszamy też do arabskiej dzielnicy Albaicin. Wzdłuż brukowanych uliczek za wysokim murem stoją mauretańskie wille. Najlepiej przyjść tu wieczorem i wspiąć się na plac San Nicolas. W promieniach zachodzącego słońca, wśród pachnących jaśminów, podziwiamy niezapomniany widok Alhambry.
Błędem byłoby nie zobaczyć występów flamenco w restauracjach na Sacramonte. Tańczą tam najlepsze cygańskie zespoły. Sadowimy się na krzesłach jak najbliżej estrady. Kruczowłose tancerki wirują spódnicami, śpiewają o zdradzie, miłości i posyłają w stronę widowni płomienne spojrzenia. Pisał o nich kompozytor Emanuel Chabrier: „Ach te oczy, te kwiaty w ich cudnych włosach, te szale wokół talii, te stopy wystukujące zmieniające się ciągle rytmy, te drżące ramiona. Ole! Ole!”

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-03-06 19:21

    interesujące i swietne zdjęcia

Autor

Ostatnio czytali

  • radosny
  • artur
  • tami
  • itchyfeet
  • rasta_rox
  • justynaz1

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się