W ciągu 30 minut posunąłem się może o 1,5 m. Zlewał mnie pot, ręce miałem obolałe. Już chciałem się wycofać, gdy szpadel trafił w pustkę. Gorączkowo poszerzyłem otwór i wytknąłem przezeń głowę. Przed sobą miałem trójkątną norę. Nagły wyrzut adrenaliny sprawił, że próbowałem do niej wpełznąć, ale się zaklinowałem. Teraz, zakleszczonego niczym szczur w gardle węża, ogarnęła mnie panika. Przyszło mi na myśl, że rezygnując z „tacy”, żywcem się pogrzebałem.
Próbowałem opanować emocje, ale moje myśli nadal krążyły wokół milionów ton skał nad głową. Wprawdzie mówiono mi, że jaskinie rzadko się zawalają, ale przecież właśnie jestem u dołu zawału, w miejscu, gdzie najwyraźniej strop komory runął. Spróbowałem uspokoić oddech, bo także i o tym mi powiedziano: hiperwentylacja tylko powiększa objętość płuc, co sprawia, że w korytarzu robi się jeszcze ciaśniej. No właśnie.
Grotołazi nie są zwyczajnymi ludźmi. – Nie cierpię na klaustrofobię – mówi Kristen Bobo. Zapada zmierzch, siedzimy w bujanych fotelach na trawniku przed jej domem w Cookeville (Tennessee). – 15 cm wolnej przestrzeni przed nosem to dla mnie komfortowa sytuacja – dodaje ze śmiechem. Kristen, 160 cm wzrostu i 46 kg masy ciała, trzy lata z rzędu wygrała w swej kategorii wiekowej i wagowej zawody w przeciskaniu się. Sztuczny zacisk jest nieodłącznym elementem wszelkich grotołazich festynów. Dwie płyty ze sklejki umieszczone jedna nad drugą, niczym chleb w kanapce. Odległość między nimi reguluje się w półcentymetrowych odstępach. Bobo potrafi się przecisnąć przez szczelinę 16-centymetrowej szerokości.
Mimo kasku, rękawic, nałokietników, nagolenników, nakolanników i wzmocnionego kombinezonu Jaskinię Jaguara opuściła odrapana i posiniaczona. – To normalne – mówi. – Grotołazi zbyt się angażują w przejście, by zaprzątać sobie głowę drobiazgami. Jaskiniową gorączkę widać w naszych oczach.
Bobo, która spenetrowała ponad 700 jaskiń, cierpi, gdy widzi wyrządzone w nich zniszczenia. W 2001 r. była w grocie, w której stalaktyty i stalagmity celowo i bezmyślnie poutrącano. – Zniszczono setki okazów, które formowały się przez miliony lat. Siadłam i szlochałam. Człowiek z jakiegoś powodu ma potrzebę niszczenia – kontynuowała ze smutkiem. – W mikroklimacie jaskiń żyją rzadkie, bardzo wrażliwe organizmy, niespotykane nigdzie na świecie. No i jest jeszcze aspekt archeologiczny, jak to widzieliśmy w Jaskini Jaguara.
Weszliśmy do niej przez utrzymywany w tajemnicy otwór wysoko w lesie. Najpierw 10-metrowy zjazd po linie, potem zsuwanie się nierównym żlebem do pierwszego z wielu przejść. Potem jeszcze korytem bystrej, podziemnej rzeki. Brodziliśmy w 30-centymetrowej głębokości wodzie, a Bobo wskazywała na rozmaite okazy tutejszej fauny. Tu jaskiniowy świerszcz, białawy i kanciasty niczym kościotrup, tam – jaskiniowa ryba, 2,5-centymetrowa biała zjawa, jeszcze w innym miejscu oślizła salamandra, czarna jak węgiel.
W obszernym korytarzu, na piaszczystych brzegach rzeki mogliśmy obejrzeć tropy dwóch jaguarów uwięzionych tu 35 tys. lat temu. Jeszcze ważniejsze z historycznego punktu widzenia są 274 ślady stóp pierwotnych ludzi, odkryte w części jaskini nazwanej Aleją Aborygenów. Ocenia się, że pochodzą sprzed 4500 lat i są najstarszymi znanymi śladami człowieka jaskiniowego w całej Ameryce Północnej.
Swoje ślady pozostawili tu, niestety, także intruzi świeższej daty. Mimo że tropy prehistorycznego jaguara otoczono kamieniami i taśmą, ktoś celowo większość z nich zadeptał. Główne wejście do jaskini ryglują obecnie stalowe wrota, pierwsze, jakie Bobo pomagała zainstalować. Epifania z 2001 r. – o potrzebie chronienia jaskiń – odmieniła jej życie. Zapisała się na kurs spawania, potem zaczęła terminować u Roya Powersa, projektanta pierwszych bram do jaskiń. Dziś sama jest czołowym amerykańskim wytwórcą takich wrót. Na zlecenie władz stanowych, federalnych i organizacji zajmujących się ochroną środowiska wykonała ponad 50 zabezpieczeń, w tym największe na świecie: stalową zaporę 25-metrowej szerokości i 10-metrowej wysokości, zamykającą dostęp do jaskini Rocheport w hrabstwie Boone (stan Missouri) aż do czasu powodzi sprzed kilku lat.

Aby wykarmić rosnącą ludzką populację, musimy podwoić produk...

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.