Ameryka od podszewki

28 lipiec 2010
Ameryka od podszewkiZdjęcie: Stephen Alvarez

Zagorzali miłośnicy speleologii mierzą się z rozległymi podziemiami trzech południowych stanów USA.

Koziorożec przeciska się przez Zwieracz. Postękując z wysiłku, pobladły, z paznokciami zdartymi o skały i nienaturalnie skręconą szyją Marion „Koziorożec” Smith pokonuje zacisk jako ostatni z 6-osobowego zespołu, klnąc przy tym jak szewc. Prześlizgnięcie się przez Zwieracz – kręty tunel zwężający się u wylotu do średnicy piłki koszykowej – wymaga gibkości jogina. Ręce wyciągnięte ponad głową – jak przy skoku „na główkę”, biodra nienaturalnie wypchnięte, nogi niewygodnie podkurczone.

– Teraz już wiesz – Kristen Bobo stara się nie oślepiać czołówką – …że im bardziej Mariona rajcuje jaskinia, tym szpetniej klnie. 38-letnia Bobo sama jest świetnym speleologiem. Ma posturę dziecka, a jej wielkie, sarnie oczy emanują niezłomną wiarą. Koziorożec trochę nieporadnie wypadł ze szczeliny i oznajmił: – No! Weszliśmy, to i wyjdziemy. Tak przypomniał nam, że chcąc wydostać się na powierzchnię, przyjdzie nam przez Zwieracz przeciskać się jeszcze raz. Z zawodu historyk, 62-letni dziś Smith ma skórę tak jasną, jakby całe życie spędził pod ziemią. Bo też odkąd w 1966 r. zaczął myszkować po jaskiniach, penetruje je niemal co tydzień. Zbadał ponad 80 km dziewiczych korytarzy.

Odpoczywamy po zapasach ze szczeliną. Czołówki wyłączone – oszczędzamy baterie. Otacza nas głęboka, nieprzenikniona czerń, jakiej nigdy nie ma na powierzchni. Tam nawet w najciemniejsze noce sączy się skądś odrobina światła. Gwiezdnego, księżycowego, od ognia albo kuchennej lampy znaczącej smugę pod drzwiami sypialni. W trzewiach Ziemi mrok jest tak gęsty, że można w nieskończoność trzymać dłoń tuż przed okiem i nigdy jej nie zobaczyć. To mrok pierwotny, pradawny, niczym niezmącony. Mrok obecny od zarania dziejów.

Quiz "Ameryka od podszewki" znajdziesz tutaj

Znajdujemy się w nowo odkrytym rozgałęzieniu Jaskini Jaguara, w labiryncie ukrytym pod polami i zalesionymi wzniesieniami Tennessee. Ten stan, podziurawiony niczym szwajcarski ser, jest częścią tzw. TAG, regionu Tennessee– Alabama–Georgia. To południowy kraniec wapiennego pasa utworzonego setki milionów lat temu, gdy tereny te pokrywało morze. A tam gdzie są wapienie, muszą być i jaskinie, bo skała wapienna podatna jest na erozję wywołaną lekko kwaśną wodą. Miliony lat powolnego rozpuszczania wapieni zaowocowało dziurawiącymi skały korytarzami i komorami. Na terenie TAG doliczono się ponad 14 tys. jaskiń: 9200 w Tennessee, 4800 w Alabamie i 600 w Georgii. Powstała wokół nich subkultura grotołazów-desperatów, którzy chcą przejść je wszystkie.

Video o jaskiniach w rejonie Tennessee– Alabama–Georgia znajdziesz tutaj:

    Jaskinię Jaguara ludzie odwiedzali jeszcze w czasach prehistorycznych. Układ korytarzy jest jednak tak rozległy, że wciąż odkrywa się liczące miliony lat nieznane ciągi i przesmyki. Ruszamy dalej. Pełzamy, wspinamy się, przeciągamy i przepychamy, by w końcu przedostać się do większej komory. Smith powiada, że wszystkie jaskinie to kominy, przejścia do komór albo ślepe zaułki. Ta zaprowadziła nas do komory. Wapienna hala ma wielkość małej, lecz wysoko sklepionej sali gimnastycznej.

    - W prawo, do góry – dyryguje Bobo. W świetle czołówek na tle mokrej ściany widzimy linę. Kolejno wspinamy się po niej. U szczytu komory trawersujemy nachyloną półką wiodącą nad siedmiopiętrową czeluścią i wchodzimy do kolejnego korytarza. Jest na tyle obszerny, że następne 400 m możemy pokonać w pozycji wyprostowanej. Dalszą drogę zagradza rumowisko – w tym miejscu zawalił się strop.

    Do tego punktu udało się dotąd dotrzeć. Naszym celem jest usunięcie zawaliska oddzielającego to, co znane od tego, co nieznane. Dzielimy się na wytyczających kierunek i kopaczy. Smith i Bobo wypatrują miejsca na potencjalny tunel, ja ochotniczo zgłosiłem się do kopania.

    Gdy przychodziła moja kolej, kładłem się na brzuchu i pełzłem w głąb otworu pod rumowiskiem. Z żołądkiem przyciśniętym do kręgosłupa, z karkiem szorującym o strop, z furią dziabałem szpadlem przed sobą. Kilka razy napełniałem „tacę” urobkiem, przepychałem ją pod sobą, a potem wypychałem dalej wierzgnięciami nóg; inni ją chwytali i opróżniali. Wkrótce jednak tunel zrobił się zbyt ciasny na takie manewry i musiałem zacząć przepychać urobek rękoma wzdłuż ciała.

    1. Do ulubionych
    2. Drukuj

    Dodaj komentarz

    Gość Gość

    Komentarze

    • 2010-08-01 03:33

      Super artykulik :)))))

    Autor

    Aktualności

    • 8 września 2010 r. - Międzynarodowy Dzień Alfabetyzacji

      Na całym świecie stopień alfabetyzacji wynosi 82%. Wśród dorosłych obywateli świata 759 milionów – a więc co piąty – to osoby...

    • Wyprawa Tybet 2010

      W ramach podjętej współpracy pomiędzy fotografem i podróżnikiem – Marcinem Zaborowskim – oraz Książnicą Pomorską w Szczecinie...

    • Polacy pobiegną na Elbrus

      W połowie września młodzi adepci himalaizmu i sportów wysokogórskich wezmą udział w zawodach biegowych The Elbrus Race....

    Blogi NG

    • Pandy

      Pod koniec wyprawy, podczas której nie było miejsca na luksusy, pozwoliłam sobie zaszaleć i zamiast przeżywać katusze w trakcie trwającej wieczność...

    • Pandy

      Czasami dzieje się tak, że podczas wyprawy, którą uważasz za najciekawszą przygodę, jaka mogła ci się przytrafić, nagle wyskakuje coś, dla czego...

    Sklep poleca

    Forum

    Dla prenumeratora

    Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
    Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

    X

    Dodaj komentarz

    Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

    Zarejestruj się Zaloguj się