7 miliardów ludzi

6 luty 2012
7 miliardówZdjęcie: Randy Olson

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu miliardów. Czy Ziemia to wytrzyma?

Pora się nad tym zastanowić, bo ludzkość  w mającym się ku końcowi roku 2011 osiągnęła okrągłą liczbę 7 mld. W nadchodzących dekadach, mimo malejącego współczynnika urodzeń, liczba ludności będzie nadal rosła, zwłaszcza w krajach ubogich. Jeśli miliardy ludzi pragnących wydostać się z biedy pójdą w ślady mieszkańców krajów zamożnych, może się okazać, że poważnie  naruszą ziemskie zasoby. Jak liczebna naprawdę stanie się ludzkość? Jak będzie wyglądać Ziemia w 2045 r.? W niniejszym numerze przyjrzymy się tym pytaniom. A odpowiedzi na nie będą zależały od decyzji, które podejmuje każdy z nas.

Kupiec bławatny Antonie van Leeuwenhoek z Delftu, który zapewne posłużył Janowi Vermeerowi jako długowłosy model do obrazów Astronom i Geograf, żył z handlu suknem i jedwabiami, jednak jego prawdziwą pasją były obserwacje świata w skali mikro. I w tej właśnie skali dokonał bardzo ważnego odkrycia. Choć czworo z pięciorga jego dzieci zmarło w niemowlęctwie, nie miał w planach prokreacji, gdy pewnego jesiennego dnia 1677 r. poszedł z żoną do łóżka.

Przerwał więc miłosne zabiegi (nim minęło sześć uderzeń pulsu, jak napisał w sprawozdaniu dla londyńskiego stowarzyszenia naukowego Royal Society) i pospieszył do warsztatu, zabierając ze sobą próbkę. Tam przyjrzał się nasieniu przez szkło powiększające. Soczewka była maleńka, nie większa niż kropla deszczu, ale dawała powiększenie ponadstukrotne. Leeuwenhoek sam ją oszlifował (nikt inny nie umiał wytwarzać tak silnie powiększających soczewek) i zmyślnie osadził. Uczeni mężowie w Londynie wciąż starali się zweryfikować jego wcześniejsze doniesienia o obserwacjach „żyjątek” zamieszkujących tysiącami każdą kroplę jeziornej wody, a nawet wina. Kolejne doniesienie miało dotyczyć sprawy delikatnej: nasienie mężczyzny też zawiera żyjątka. Niekiedy ponad tysiąc – pisał naukowiec amator – w porcji nie większej niż ziarnko piasku. Przyciskając szkło powiększające do oka, Leeuwenhoek obserwował swoje żyjątka, jak pływają we wszystkie strony, wymachując długimi ogonkami.

Szkiełko i oko dawały mu wyłączny dostęp do całego mikroskopijnego wszechświata, którego nikt przed nim nie widział, ale on większość czasu poświęcał na obserwacje plemników (których wtedy tak jeszcze nie nazywano). Ciekawe, że dopiero podczas oglądania mleczu wyciśniętego z samca dorsza wpadł na pomysł, by, niejako przy okazji, oszacować liczbę mieszkańców Ziemi.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się