1ooo dni wśród lodów

5 kwiecień 2009


– Czy pan Nansen? – spytał tamten, przyglądając się czarnemu jak sadza łachmaniarzowi.
– Tak, to ja. Na Jowisza! Cieszę się, że pana widzę!
– Odbył pan piękną podróż – powiedział do Nansena – i jestem strasznie szczęśliwy, że jako pierwszy mogę panu pogratulować powrotu.
Wybawcą Nansena był znakomity brytyjski badacz i podróżnik Frederick George Jackson. Poznali się z Nansenem cztery lata wcześniej w Londynie. Jackson przypłynął statkiem Windward na Ziemię Franciszka Józefa i przygotowywał się do własnej próby zdobycia bieguna. Nie szukał Nansena, ale wiedział, że Norweg może być w pobliżu.
Szanse na spotkanie się na tej zagubionej wyspie były nikłe i gdyby brytyjski podróżnik nie pojawił się właśnie w tym momencie, Nansen i Johanson prawdopodobnie by zginęli. Jackson zaprosił obu wędrowców do chaty, w której miał bazę, i tam czekali na Windwarda, wysłanego rok wcześniej po zaopatrzenie do Anglii. Statek zabrał ich do domu.
Latem 1896 r. w Norwegii Nansena i Johansena przyjęto tak, jakby wrócili z ciemnej strony Księżyca. Powitanie bohaterów było tym gorętsze, że po tygodniu nadeszła wspaniała wiadomość, iż Fram pod komendą kapitana Otto Sverdrupa uwolnił się z lodów Arktyki.
Nieważne, że Nansen nie w pełni osiągnął zamierzony cel i nie dotarł na biegun. Był jednak blisko, działał we wspaniałym stylu, w czasach gdy jego rodacy, wciąż pod szwedzkim panowaniem, spragnieni byli prawdziwego bohatera. Chociaż ekspedycja miała dużo szczęścia, fakt, że nie zginął ani jeden jej uczestnik, jest świadectwem umiejętności przewidywania i zdrowej oceny sytuacji przez Nansena.
Poza udowodnieniem teorii o prądzie arktycznym podróżnik dokonał ważnego odkrycia: Arktyka to bardzo głębokie morze pokryte dryfującymi lodami, będącymi w nieustannym ruchu i niemal brak tam lądu. Innymi słowy – Arktyka jest oceanem.
Nansen stał się światową znakomitością, bożyszczem mdlejących dam i idolem tak różnych postaci jak Juliusz Verne i amerykański prezydent William McKinley. Jego imię nosiły sardynki, piosenki, a nawet wódka. Po paru miesiącach po zakończeniu podróży ruszył w długi objazd, składając relację ze swojej odysei i promując najdalszą Północ.

Jedną z wielu ujmujących cech osobowości Nansena była umiejętność wycofania się w porę. Czując, że skończył się czas jego przygód, pozostawił wyścig do biegunów Peary’emu, Scottowi i swemu rodakowi, Amundsenowi (który zresztą pożeglował Framem ku Antarktydzie i uczynił z niego punkt startowy pierwszej udanej wyprawy na biegun południowy). Sam Nansen zajął się oceanografią, meteorologią i dyplomacją. W 1906 r., rok po uniezależnieniu się Norwegii od Szwecji, został ambasadorem swojego kraju w Wielkiej Brytanii. Po śmierci żony Evy u jego boku przewinął się imponujący korowód międzynarodowych piękności. Mianowany wysokim komisarzem Ligi Narodów, pomagał wracać do domu jeńcom wojennym i brał udział w rozwiązywaniu kryzysu uchodźców w Turcji i Rosji Radzieckiej po I wojnie światowej. Ta praca przyniosła mu w 1922 r. Pokojową Nagrodę Nobla.
Eksplorator Północy zmarł na atak serca osiem lat później na balkonie swojego „zamczystego” domu w Lysaker na przedmieściu Oslo. Jego prochy są tam złożone pod zwykłym kamieniem nagrobnym na południowym trawniku. Miał 69 lat. Obecnie w budynku mieści się instytut zajmujący się głównie polityką energetyczną i środowiskiem oraz małe muzeum. W gabinecie Nansena na najwyższym piętrze wieży wciąż można zobaczyć przedmioty z czasu jego wypraw polarnych, na ogół tak, jak je zostawił: wykresy i rozpadające się już mapy, eskimoskie „okulary słoneczne” zrobione z drewna z wyciętymi szczelinami i nieco sparciałą skórę białego niedźwiedzia leżącą na skrzypiącej drewnianej podłodze.
Z gabinetu widać fiord, w którym zwodowano Frama i gdzie teraz spoczywa w swoim grobowcu-muzeum. A jego fotel przy biurku jest zwrócony do okna, w jedynym kierunku, który dr Fridtjof Nansen uznawał: naprzód. 


  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-03-22 22:15

    Skubana ARKTyka, co...? Prawie jak zdobycie K2 :) Ciekawe jak można odpoczywać w takim zimnie....

  • Do moderacji
    2010-03-01 04:38

    Świetny i jeszcze raz naprawdę świetny artykulik. O Nansenie, Amundsenie, Pearym i innych polarnikach mogę czytać bez końca... Pozdrawiam.

  • Do moderacji
    2009-07-21 12:05

    Miałem okazję kiedyś utknąć w lodach - trzeba olbrzymiej determinacji, żeby to wytrzymac i do tego na statku z drtewnianym kadłubem. Nansen to dla mnie wzór człowieka dalekiej północy - niesamowity charakter

  • Do moderacji
    2009-06-02 17:25

    "Połączenie współczesnego wikinga i człowieka renesansu", po prostu fascynująca postać, jak dla mnie- autorytet.

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • W.Wozinski
  • majonez
  • pierzgal
  • kameleon
  • rasta_rox
  • yonkers
  • An_stb
  • olaanglia
  • katti
  • Bog_danek
  • marczer
  • marafi1
  • monika p
  • alejka
  • Bekas

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się