Zdjęcie: Shutterstock
Parkujemy przed Muzeum Narodowym. Idziemy do sali kinowej. Zaczyna się film. Pierwszą sceną jest ciemność, którą rozpraszają strugi światła przedostające się przez zrywane z okien deski. Robotnicy rozbijają betonowe skrzynie, w których ukryto rzymskie sarkofagi. Przez kilkanaście minut śledzimy kolejne etapy powrotu do normalności i odbudowy muzeum. W gablotach jak dawniej leżą szklane flakoniki, greckie rzeźby, rzymska ceramika, sprowadzone tu przez fenickich kupców. W końcu to właśnie na terenie dzisiejszego Libanu od III tysiąclecia p.n.e. zakładali oni swoje największe i najbogatsze miasta – Sydon, Tyr, Byblos, Trypolis i Birutę, czyli dzisiejszy Bejrut. W świat wysyłali stąd drzewo cedrowe, purpurę, mydło, oliwę czy wino. Operatywni merchanci na setki lat zmonopolizowali handel w basenie Morza Śródziemnego. Aby łatwiej im było zapisywać słowa w obcych językach, wymyślili alfabet fonetyczny. Nigdy jednak nie pomyśleli, żeby spisać nim swoje własne dzieje. Stąd o ich historii przede wszystkim mówią wykopaliska. – Jestem Fenicjanką – podkreśla z dumą Nancy. Statystycznie rzecz biorąc, istnieje 33 proc. szansy, że nie mija się z prawdą. Jak wykazały badania genetyczne, w co trzecim Libańczyku płynie krew słynnych kupców. Hasło „Fenicja” jest tu synonimem najwyższej jakości, mądrości i piękna. To tłumaczy też, skąd u mieszkańców tego kraju wzięła się smykałka do handlu.

Z prądem, ale pod prąd – można powiedzieć o zmaganiach uczes...

Nowe miejsca najlepiej zwiedzać z ich mieszkańcami. Z tym że...

Religijny wymóg, ochrona przed męskim spojrzeniem, a może po...

W połowie drogi między Chinami a Paryżem. Nie tylko na mapie...

Liban kojarzy się raczej z polityką i Mało kto myśli o spędzaniu tam wakacji, zwłaszcza zimowych.

Ten kraj budzi zmysły. Zapachem przypraw na suku, śpiewem muezinów i smakiem mocnej kawy, którą ludzie częstują tu na każdym kroku. A gdy zamkniesz oczy, ujrzysz karawany wędrujące Jedwabnym Szlakiem i rycerzy, którzy ciągnęli tutaj z całej Europy, żeby bronić Grobu Pańskiego przed Saracenami.

Od kropel w chrzcielnicy po świętą rzekę, do której wrzucamy ludzkie prochy – woda błogosławi nasze ciało i nasze życie.
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.