Fascynujące opowieści, spotkania, które dodają odwagi i tłumy, naprawdę tłumy. Tak było podczas Festiwalu Podróżników National Geographic w Zielonej Górze (24.06.). Zobaczcie, dlaczego warto uczestniczyć w takich wydarzeniach.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z FESTIWALU PODRÓŻNIKÓW W ZIELONEJ GÓRZE >>>

Jest pierwszy dzień wakacji, jeden z najdłuższych dni w roku. Na zielonogórskim rynku nieopodal ratusza staje biały namiot National Geographic, w którym za chwilę będzie można usłyszeć opowieści z najdalszych zakamarków świata. Coś wisi w powietrzu, jakaś obietnica przygody.

- Lecimy na tę Martynikę! – słyszę czyjś szept za plecami. Ton jest stanowczy, jakby właśnie zapadła życiowa decyzja, jakby w końcu, po tygodniach wątpliwości, ktoś zobaczył ważną dla siebie sprawę dużo jaśniej. Mam nadzieję - właścicielu tego głosu -  że wróciłeś potem do domu i kupiłeś bilet.

Jakub Rybicki i Paweł Wicher z „Greenland Ice Trip” prezentowali właśnie swój film z podróży rowerami po Grenlandii. Trudno było usiedzieć w miejscu. Widoki, kolory, buzujący entuzjazm – wszystko to sprawiało, że coś w głowie krzyczało „Ja też tak chcę”. Zresztą nie tylko w głowie… - Jeszcze kilka wyjazdów i też będziemy przygotowywać takie prelekcje – słyszę głos w innej części namiotu. Nawet nie przechodzi mi przez myśl żadne „cii” albo „ekhm, proszę ciszej”, bo to wspaniałe, że Festiwal Podróżników National Geographic inspiruje do odkrywania.

Chwilę później Busem przez Świat, czyli Karol i Ola, zabrali nas w podróż po Australii swoim kolorowym busikiem. Zwiedzili nim już około 50 państw na 5 kontynentach i nazbierali tyle opowieści, że można by nimi obdarować kilka życiorysów. - Po prelekcji podszedł do nas chłopak. Porozmawialiśmy chwilę. Miał taką dobrą energię, że kiedy spytał, czy może pojechać z nami na Alaskę, od razu się zgodziłam – mówiła Ola. Tak, takie rzeczy się zdarzają na Festiwalu Podróżników!

Nie o przygodach, a o reporterskiej misji opowiedział Mateusz Waligóra. Dziennikarz National Geographic, autor książki „Trek”, razem z fotografem Michałem Dzikowskim dokumentuje nieodwracalne zmiany kultury, tradycji i miejsc w ramach projektu Before It Is Gone. Jak mówi, kiedyś podróżował sam, w najbardziej odludne części świata. W pewnym momencie pojawiła się w nim potrzeba spotkania, wniknięcia, wprowadzenia bohatera. I choć to, co Mateusz robi w ramach swojego projektu, to reporterska praca na światowym poziomie, skromnie  wtrąca: – Nie lubię mówić o sobie „reporter”. Jestem na to zbyt nieśmiały, długo zajmuje mi, zanim zbliżę się do swoich bohaterów. Nie mam wątpliwości, że właśnie w tym tkwi wartość jego reportaży!

Kiedy na scenę wszedł Krzysztof Starnawski, polski płetwonurek ekstremalny, taternik, człowiek roku National Geographic Polska, dało się odczuć sportową atmosferę. Starnawski specjalizuje się w nurkowaniu w jaskiniach oraz nurkowaniu pod lodem i to właśnie w te niedostępne światy zabrał nas na swoich zdjęciach. Jeszcze raz przeżyliśmy jego najbardziej ekstremalne ekspedycje nurkowe.

Po Amazonce ruszyliśmy z braćmi - Dawidem Andresem i Hubertem Kisińskim, którzy rzekę pokonali na ... rowerach. A dokładniej, na rowerach amazońskich, jedynych w swoim rodzaju konstrukcjach jeżdżąco-pływających. Przemierzyli wszerz kontynent południowoamerykański. Przez góry i dżunglę, wiry i wielkie fale, spotykając gangsterów, piratów, ale głównie przyjaciół. Zmierzyli się z potęgą Amazonki - czasem spokojnej, czasem rozszalałej od wiatrów i sztormów. Jak w życiu.

Festiwal Podróżników National Geographic przyciągnął również tych najmłodszych. Na spotkaniu z Nelą Małą Reporterką, autorką książek podróżniczych dla dzieci, pojawiły się tłumy. Moje ulubione zdjęcie z Festiwalu? To na którym widać las rąk, gdy ze sceny padało pytanie. Urocze!

Namiot National Geographic miał pomieścić 200 osób. Sądzę, że jego możliwości wystawiliśmy na próbę. Przez cały festiwalowy dzień przewinęły się tysiące gości. Dziękujemy wszystkim, którzy nas odwiedzili i tym, którzy śledzili relację w naszych mediach.

I uspokajamy. Jeśli komuś nie udało się dotrzeć do Zielonej Góry, jeszcze będzie okazja! O kolejnych edycjach naszego projektu, które odbędą się w innych miastach, będziemy informować na bieżąco.

PS. Zastawiam się, czy mówić o tym głośno, ale… w czasie festiwalu sami po prostu bawiliśmy się świetnie! A opowieści naszych festiwalowych gości - te które usłyszeliśmy na scenie i te które padły już w kuluarach - udowadniają, że warto podróżować. Bo życie bogate w doświadczenia, to ciekawe życie. Wracamy z ostrzejszymi objawami podróżoholizmu!

Hanna Gadomska


Festiwal Podróżników odbył się podczas Święta Województwa Lubuskiego. Za prezentację lubuskich smaków dziękujemy restauracji Bachus. Marce Jeep za niezawodne pojazdy, które bezpiecznie dowiozły nas na miejsce.