Powiedzmy to sobie szczerze: pogoda podczas 13. Spotkań z Filmem Górskim w Zakopanem nie dopisała – z Równi Krupowej, gdzie stał festiwalowy namiot, nie było widać w deszczu nawet zarysu Giewontu – ale w samym namiocie i w pobliskim kinie Giewont wiele się działo.

Przede wszystkim został ogłoszony skład planowanej w tym roku zimowej wyprawy na K2. Jeśli tylko uda się zebrać wystarczające środki (w tym tygodniu ma się rozstrzygnąć, czy Ministerstwo Sportu i Turystyki przyzna dotację), Polacy wyruszą na ostatni niezdobyty jeszcze zimą ośmiotysięcznik. K2 uchodzi za najtrudniejszy spośród wszystkich czternastu ośmiotysięczników, daje się we znaki nawet w sezonie letnim. Bywają lata, że nikt nie staje na jego wierzchołku. Ta potężna góra wyrasta ponad wszystkie w okolicy i jest bardzo wyeksponowana na wiatr. – Zbiera wszystkie baty – wyjaśniał Krzysztof Wielicki podczas konferencji prasowej. – To właśnie wiatr, a nie zimno jest tam podstawowym problemem. Ponadto trudne warunki, przede wszystkim niskie temperatury nie pozwalają na zregenerowanie się organizmów w obozie bazowym.

W maju tego roku w The New York Times ukazał się artykuł o polskim himalaiźmie zimowym oraz o planowanej ekspedycji na K2. Niewykluczone, że na wyprawę zostanie wysłana ekipa telewizyjna amerykańskiego National Geographic.

Kierownikiem planowanej wyprawy jest Krzysztof Wielicki, kierownikiem sportowym – Janusz Gołąb, który ma na koncie, wraz z Adamem Bieleckim, pierwsze zimowe wejście na Gaszerbrum I w 2012 roku. Ponadto w składzie znajdą się: Adam Bielecki, Artur Małek, Marek Chmielarski, Piotr Tomala, Marcin Kaczkan, Darek Załuski, Rafał Fronia i lekarz wyprawy Krzysztof Wranicz. Ponadto zaproszenie do udziału otrzymali Kacper Tekieli i Andrzej Bargiel.

Sezon zimowy w Karakorum trwa od 20 grudnia do 20 marca. W tym czasie zdarzają się dwa-trzy okna pogodowe, które pozwalają na podjęcie ataku szczytowego. Koniec zimy wydaje się ku temu lepszy niż początek. Być może na próbę zdobycia zimą K2 zdecydują się także jakieś zagraniczne zespoły, co jednak wprowadziłoby pewien element rywalizacji. Nawet bez niej szczyt K2 zimą jest potężnym wyzwaniem. – Sukces jest ważny, ale najważniejsze, żeby wszyscy z wyprawy wrócili – podkreślił Wielicki.

Niewątpliwie gwiazdą Spotkań była Gerlinde Kaltenbrunner – austriacka himalaistka, która jako druga kobieta na świecie skompletowała Koronę Himalajów. Co ważne, jako pierwsza kobieta dokonała tego bez użycia tlenu. Podczas półtoragodzinnej prezentacji przedstawiła swoją drogę prowadzącą do Korony, najwięcej czasu poświęcając opowieści o zdobyciu K2, najtrudniejszego ze wszystkich ośmiotysięczników. Na jego wierzchołku stanęła dopiero za siódmym (!) razem. To naprawdę sztuka opowiadać tak, że ma się wrażenie, iż wspina się razem z prelegentem – a ja takie wrażenie miałam.

W trudnych sytuacjach w górach stara się zachować spokój, próbuje wykroczyć poza barierę napięcia, bo na panikę zużywa się dużo energii i w niczym to nie pomaga. Ufa też swojemu wewnętrznemu przeczuciu, ale też naturze. Na pytanie zadane przez Kingę Baranowską, naszą himalaistkę (na koncie ma 9 ośmiotysięczników), co dały jej góry, odpowiedziała, że dzięki nim stała się przede wszystkim pokorna. Gerlinde jest niezwykle skromną i inspirującą osobą, do tego piękną kobietą. Po skompletowaniu Korony skupiła się na mniejszych wyprawach, weszła między innymi na Nuptse (siedmiotysięcznik sąsiadujący z Everestem) oraz na Denali, najwyższy szczyt w Ameryce Północnej, ponadto angażuje się w projekty w szkołach.

Kolejna gwiazda Spotkań – brytyjski wspinacz Leo Houlding – pokazał, że świetnie radzi sobie nie tylko w górach, ale także na scenie przed dużą publicznością. Myślę, że każdy z widzów zapamięta na przykład jego opowieść o pierwszej wspinaczce – na nadmorską skałę o nazwie Old Man of Hoy w Szkocji – gdzie na skalnej półce natknął się na fulmara. Te morskie ptaki mają zwyczaj bronić się przed (prawdziwymi i wymaigowanymi) napastnikami, zwracając zawartość żołądka, a żywią się rybami. Po latach, już jako doświadczony wspinacz, ponownie wszedł na Old Mana, ale w towarzystwie Chrisa Boningtona – legendy brytyjskiej wspinaczki, który miał wówczas, uwaga, 80 lat! – To jest zadanie do wykonanie. Trzeba się starać takiego wieku dożyć i być w stanie się wspinać – motywował publiczność. Wypowiadał te słowa jako ojciec dwójki dzieci, który po ich narodzinach przedefiniował sobie słowo „ryzyko”.

Leo Houlding specjalizuje się we wspinaczce wielkościanowej w najbardziej odległych miejscach na świecie – zdobył między innymi szczyt Mount Asgard na Ziemi Baffina w Kanadzie, z którego skoczył ze spadochronem (powstał o tym świetny film Alastaira Lee „The Asgard Project”), a także Cerro Autana w Wenezueli i Ulvetanna Peak na Antarktydzie. Jego najnowszy projekt zakłada powrót na Antarktydę w listopadzie 2017 roku – zamierza zdobyć szczyt we wnętrzu kontynentu, oddalony o setki mil od bieguna południowego. Do samego bieguna Leo Houlding wraz z ekipą wspinaczy zamierza dotrzeć drogą powietrzną. Następnie wyruszą do celu na nartach ze wspomaganiem żaglem i w ten sam sposób chcą wrócić.

Barbara Żukowska