Po Antarktyce pływają już od sześciu lat, ich dwumasztowy jacht Selma jest więc już stałym bywalcem południowych mórz. Teraz chcą dotrzeć na Południową Georgię

Ich najbliższy rejs zaczyna się już dziś. Potrwa 36 dni, a zacznie się w Ushuaia w Argentynie, najbardziej na południe wysuniętym mieście świata. Ponad tysiąc mil pokonają wiosenną porą wyjących pięćdziesiątkach, części oceanów, gdzie szalejące wiatry nie napotykają na swojej drodze żadnych większych lądów. Po dotarciu na Południową Georgię zostaną tam dwa tygodnie. Będą eksplorować fiordy, chodzić w góry, obserwować przyrodę.

W drodze powrotnej czeka ich dwa tysiące mil. Jeśli tylko warunki lodowe i pogoda pozwolą skierują się w stronę Antarktydy, na Wyspę Słoniową. Frank Hurley z załogi Ernesta Shackletona  tak opisał ją w swoich dziennikach: "Nigdy w życiu nie widziałem tak dzikiego i nieprzyjaznego miejsca. Jednak te srogie klify pokryte zaspami śniegu i otulone chmurami mają w sobie głęboki majestat."
– Podczas tej wyprawy chcemy dotknąć historii wielorybnictwa – mówi Piotr Kuźniar, płetwonurek, przyrodnik, entuzjasta rejsów polarnych, na Selmie skipper i jej współwłaściciel. – Na Selmie w praktyce realizujemy ideę National Geographic, przesuwając po kawałku granice naszego poznania i możliwości – dodaje. I zaprasza do udziału w kolejnych rejsach Selmy – zarówno jeszcze w 2013 roku, jak i w kolejnych latach. Więcej informacji na stronie załogi Selma Expeditions: http://www.selmaexpeditions.com. Tam także relacja na żywo z aktualnego rejsu.