Z archiwum National Geographic. Widoki z Korei i ChinZ archiwum NG

Chyba każdy, kto bierze magazyn National Geographic do ręki, spodziewa się przede wszystkim pięknych fotografii. Bo czymże byłyby nawet najbardziej fascynujące relacje z dalekich podróży albo opisy najnowszych osiągnięć naszej cywilizacji, gdyby nie towarzyszące im zdjęcia?

Piękne, kolorowe arcydzieła sztuki fotografowania, w której Geographic jest niczym Rolls-Royce wśród samochodów. Jest nim zresztą od bardzo, bardzo dawna, bo już prawie od… stu lat. A dokładnie od listopada roku 1910.
Waszyngtonie ukazujący się od 1888 roku magazyn miał już całkiem ugruntowaną pozycję jako popularnonaukowy „miesięcznik ilustrowany”. Jego redaktor naczelny, Gilbert H. Grosvenor, wyznawał bowiem zasadę, że to przede wszystkim ilustracje i zdjęcia przesądzają o atrakcyjności magazynu, stawiającego sobie za cel propagowanie wiedzy o świecie. Dziś Grosvenora uważa się wręcz za „ojca fotoreportażu”, ale wtedy fotografia jako samodzielne medium dopiero raczkowała i naczelny musiał się sporo napocić, żeby przełamać opór sceptyków. Na początku istnienia magazynu większość członków Towarzystwa National Geographic była bowiem przeciwna publikowaniu jakichkolwiek fotografii w tak naukowym czasopiśmie. A jeśli już, to na pewno nie „nienaukowych” fotoreportaży. Dlatego pierwsze zdjęcie na  łamach pisma zostało wydrukowane dopiero w drugim roku jego istnienia, a pierwsza ich seria, z których później magazyn zaczął słynąć – w roku 1905. Były to czarno-białe zdjęcia z tybetańskiej Lhasy, które Grosvenor zdecydował się zamieścić głównie z tego powodu, że autor naukowego artykułu spóźnił się z jego dostarczeniem, a przewidziane na materiał 11 stron trzeba było jakoś wypełnić. Grosvenor obawiał się nawet, że za taki odważny krok zostanie wyrzucony z pracy, ale stało się inaczej. Po opublikowaniu wspomnianego fotoreportażu i wkrótce następnego – z Filipin – liczba prenumeratorów magazynu wzrosła aż o 200 proc. i już nikt nie miał wątpliwości, że jest to klucz do sukcesu.
Wraz z rozwojem kolorowego druku rychłe pojawienie się kolorowych fotografii było dla wszystkich oczywiste i problem sprowadzał się jedynie do opracowania właściwej technologii. W roku 1908 Towarzystwo National Geographic zasponsorowało słynną wyprawę Roberta Peary'ego na biegun północny i to właśnie zdjęcia z tej ekspedycji miały być pierwszymi kolorowymi fotografiami na łamach miesięcznika. Niestety, mróz tak poważnie uszkodził emulsję na szklanych płytkach, że nie nadawały się one do reprodukcji, toteż dopiero w listopadzie 1910 roku, po raz pierwszy w magazynie i w ogóle w historii prasy, ukazała się seria kolorowych zdjęć. Ściśle rzecz biorąc, były to jeszcze fotografie ręcznie kolorowane – grudki żelatynowej emulsji na szklanych płytkach podbarwił japoński artysta. Ponieważ nie było wtedy ani telewizji, ani internetu, nikt po tamtej stronie Atlantyku jeszcze nie wiedział, że właśnie w roku 1910 niemiecki chemik Rudolf Fischer opracował sposób uzyskiwania kolorowego obrazu na kliszy fotograficznej. Zaczęto go powszechnie stosować dopiero kilkanaście lat później i stąd pierwsze kolorowe zdjęcia z prawdziwego zdarzenia, czyli z kliszy, opublikowano w magazynie w roku 1926.
Notabene, rok 1910 zapisał się w historii Geographic złotymi zgłoskami nie tylko za sprawą barwnych fotografii. Bo to również wtedy – w lutym – magazyn ukazał się po raz pierwszy z okładką obwiedzioną żółtą ramką. Z czasem ten żółty prostokącik stał się powszechnie rozpoznawalnym logiem miesięcznika.
Autorem pierwszej serii barwnych zdjęć i towarzyszącego im artykułu Glimpses of Korea and China, czyli „widoków” z Korei i Chin, był William Wisner Chapin (1857-1928). Pracował on jako kasjer bankowy w Rochester w stanie Nowy Jork i stąd zapewne wziął się jego zapał do fotografowania. W owych czasach Rochester było bowiem centrum amerykańskiego przemysłu fotooptycznego – siedzibą takich firm, jak Eastman Kodak, Bausch and Lomb czy Graflex. W 1909 r. Chapin wyruszył w morską podróż dookoła świata zaopatrzony w najlepszy z dostępnych wówczas aparat fotograficzny Auto Graflex, czyli pokaźną, obita skórą skrzynkę, do której jednorazowo można było załadować 12 szklanych płytek. Taki aparat kosztował majątek, bo prawie 200 dolarów (ówczesnych). Dla porównania – samochód Forda można było kupić za tysiąc.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-05-04 22:40

    dobranoc. c.c.c.c.c T.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-05-04 22:39

    mówi pan,,,,,,,,ćwiczyć, czytać, nie wiem, kochać?, i dalej ćwiczyć, i dalej ćwiczyć, i ćwiczyć dalej, pracować, mieć trochę smykałki czy nosa, jeśli chodzi o Ng uważam że poziom jest mocno wyżyłowany i wysoki taki na jaki wygląda "z zewnątrz":), dużo robi uważam oglądanie zdjęć gdzieś tam sobie czy tu czy tam, oko jednak i mózg "robi póóźniej swoje" i.może. się. uda,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,powod

  • Do moderacji
    2012-03-29 22:39

    Aparat w tamtych czasach był gadżetem głownie dla elit. Świetny artykuł. Teraz ludzie oddaliby wszystko by ich zdjęcia wylądowały w NG.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-21 00:17

    !!!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-12 16:05

    Pozdrawiam...Miłego dnia czy popołudnia.Trawson.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-11-28 23:31

    d.dj.d.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-11-08 21:28

    Ale udana też jest co?! Haha!...Ta cała fotografia...

  • Do moderacji
    2010-09-18 03:57

    Ciekawy artykulik :-)

  • Do moderacji
    2010-01-17 15:39

    ....można by jeszcze dodać, że kiedyś, te " kilka " lat temu aparat kosztował majątek i mało kto mógł sobie na niego pozwolić ...; dziś jest już bardziej dostępny :) ; dla każdego...; Pozdrawiam Cię Piotrze :) i wszystkich Sympatyków NG :)

  • Do moderacji
    2010-01-07 19:56

    "toteż dopiero w listopadzie 1910 roku, po raz pierwszy w magazynie i w ogóle w historii prasy, ukazała się seria kolorowych zdjęć" No to będzie rocznica!

Ostatnio czytali

  • Agulec
  • pkruczek
  • Barnaba

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się