Gniew - klucz do zamków

21 marzec 2009


Zamek ma świetnie wyposażoną salę tortur zwaną „Męczennicą”. Wystarczy wejść do Lamusa i udać się do piwnic, by oczom ukazały się: koń hiszpański, kołyska, ruszt beczka. Z obserwacji wynika, że nic tak nie interesuje dzieci i dorosłych jak oglądanie maszyn do torturowania bliźnich. W jednym z zakamarków Męczennicy urzęduje ludzki szkielet zakuty w łańcuchy. Takie obrazki musiały być tu kiedyś na porządku dziennym – budowla w swej historii wielokrotnie pełniła funkcję więzienia. Najcięższe, dla 950 recydywistów płci męskiej, działało za czasów pruskich na początku XX wieku.
W Lamusie chyba najlepiej widać burzliwe dzieje zamku. Nie ma w nim ani jednej kondygnacji, wzrok biegnie aż do żelbetowych stropów, położonych podczas odbudowy, która rozpoczęła się w 1969 roku (i trwa do dzisiaj). Na ścianach widnieją ślady po dawnych oknach i ostrołukowych sklepieniach zniszczonych w XVIII wieku. Po pierwszym rozbiorze Polski zamek trafił w ręce Prusaków, którzy początkowo rozważali możliwość jego rozbiórki, ale ostatecznie przebudowali go najpierw na koszary, a później na magazyn zboża. To właśnie podczas przysposabiania zamku do pełnienia funkcji spichlerza zniszczyli i przewrócili do góry nogami cały pierwotny układ wnętrz. Zburzyli oryginalne sklepienia krzyżowe i zastąpili je drewnianymi stropami (które spłonęły w wielkim pożarze), zmienili wysokość pięter, zamurowali stare okna i przebili nowe.
Zamkowa kaplica to jedyne miejsce, gdzie zachowały się gotyckie sklepienia (obniżone jednak o jedną kondygnację względem pierwotnego układu). Wnętrze wypełnia śpiew miejscowego chóru gregoriańskiego – Schola Cantorum Gymevensis. Warto przyjrzeć się zdjęciom, które pokazują zamek przed remontem i obecny wygląd niektórych wnętrz. Trudno uwierzyć, że grupa zapaleńców – miłośników średniowiecza i wieku XVII – w ciągu 15 lat zdołała dźwignąć ten obiekt z ruiny do obecnego stanu i uczynić z niego jeden z najważniejszych w Polsce ośrodków odtwórstwa historycznego i kultywowania rzemiosła dawnego.
Dużo dzieje się nie tylko na zamku, ale i w jego otoczeniu. Działają rycerze Konfraterni św. Wojciecha, stacjonuje Chorągiew Husarska Marszałka Województwa Pomorskiego i „gniewscy Szwedzi” z Żółtego Regimentu Piechoty. Z zamkiem współpracują rzemieślnicy różnych profesji – kowale, miecznicy, płatnerzy, kamieniarze z Gniewu i okolic. Konie ze stajni na przedzamczu występują na tutejszych imprezach, cegły z manufaktury ceglarsko-ceramicznej służą do rekonstrukcji elewacji i murów obronnych.

Na zamkowy dziedziniec z łoskotem zostaje wtoczone działo. Zbliża się południe – pora na codzienną Salwę Armatnią na Anioł Pański. Mamy szczęście, jest weekend i ceremonię prowadzi sam kasztelan zamku, Jarosław Struczyński. Jako ochotniczka zostaję wytypowana z tłumu turystów i przekazana w ręce kapitan Beaty (tak, tak – w gniewskich murach artylerią, bronią czarnoprochową i cięciwową dowodzą kobiety, zaś bronią białą i zbrojami  mężczyźni). Z drugą ochotniczką (w Gniewie tylko niewiasty strzelają z dział) ładujemy armatę według instrukcji, zasypujemy proch i ubijamy. Tak przyszykowana zostaje przetoczona pod wschodnią bramę. Teraz kasztelan objaśnia zasadę bezpieczeństwa („zasadę 3 p”) – palce (należy zatkać uszy), paszcza (otworzyć), pośladki (ścisnąć, bo gdy fala uderzeniowa wpadnie przez otwartą paszczę...).

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Ostatnio czytali

  • Fotograf

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Sklep poleca

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się