Często Pan podkreśla: „Warto być przyzwoitym”, to także tytuł Pańskiej książki. Czy polityk może być przyzwoity i co oznacza przyzwoitość w polityce?
Pojęcia przyzwoitości i polityki same w sobie nie stanowią bynajmniej przeciwieństw, choć – niestety – jako takie zwykło się je traktować i jeśli mówimy o polityce, często, niestety, pojawia się ona w kontekście brakującej przyzwoitości. Nie zawsze tak było, choć politycy od zarania dziejów znajdowali się na celowniku krytyków, satyryków, pisarzy i filozofów, a sama polityka zaczęła z biegiem czasu być wiązana z podstępem, krętactwem, wręcz nieuczciwością. Także w obecnych społeczeństwach na polityków patrzy się podejrzliwie, opinia publiczna z zasady powątpiewa w ich przyzwoitość. Zwracam jednak uwagę, że w systemie demokratycznym granica między rządzonymi a rządzącymi, inaczej mówiąc między społeczeństwem, a politykami – czyli wybranymi przez większość reprezentantami tegoż społeczeństwa – jest płynna. Zapytałbym więc raczej, jak zagwarantować, aby wśród polityków nie znajdowały się osoby, które z szeroko rozumianą przyzwoitością są na bakier. Najlepszym tego gwarantem jest możliwie największy udział w wyborach i oddawanie głosów na osoby kompetentne. Nie ma prawa krytykować polityki ten, kto sam nie spełnia swojego obywatelskiego obowiązku, nie uczestnicząc w głosowaniach. Wracając natomiast do pytania, co w polityce oznacza przyzwoitość, sięgnę po definicję niemieckiego socjologa Maksa Webera, który w swoim eseju Polityka jako zawód z roku 1919 zarysował jej jasne kryteria, rozumiane w pierwszej kolejności jako kierowanie się odpowiedzialnością, wyczuciem i pasją. Ta ostatnia, pasja, oznacza poczucie głębokiego zaangażowania w pełnioną funkcję, wymagające zdyscyplinowania własnych egoistycznych ciągotek i podporządkowanie ich dobru ogólnemu. Uważam, że właśnie podchodzenie do polityki z pasją, z wyczuciem oraz ze świadomością odpowiedzialności powinno cechować polityka przyzwoitego. Dla mnie osobiście aktywny udział w życiu politycznym jest kontynuacją wierności tym wartościom, w których zostałem wychowany i którymi kierowałem się całe życie. Z doświadczenia wiem, że w ostatecznym rozrachunku warto postępować w zgodzie z własnym sumieniem, choć słowo „warto” nie oznacza tego samego co „opłaca się”. Może właśnie na zrozumieniu tej subtelnej różnicy znaczeniowej polega przyzwoitość.
A co przyzwoitość oznacza w odniesieniu do historyka?
W utartym przekonaniu historykiem jest osoba zajmująca się przeszłością, badacz spraw nieodwracalnych i zamkniętych. Nic bardziej błędnego. Naturalnie nie da się odmienić zaistniałych faktów czy biegu historii. Ale nasze życie obecne i nasza przyszłość w ogromnym stopniu zależą od tego, jak historię postrzegamy i jakie wyciągamy z niej wnioski. Przeszłość to jest dziś, tylko cokolwiek dalej… – pisał Norwid. I rzeczywiście: mówiąc o historii, mówimy w znacznej mierze o teraźniejszości. W tym sensie pojęcie „przeszłości” traci swoje dosłowne znaczenie. Przeszłość bowiem pozostaje stale obecna i żywa. W naszym kulturowym, duchowym i materialnym dziedzictwie, w naszym języku i w nas samych. Od kiedy rozwój umysłowy i cywilizacyjny umożliwia nam przekazywanie doświadczeń, uczymy się o i z historii. Nauka ta ma jednak pewne słabości: po pierwsze, zakłada nie zawsze oczywistą wolę człowieka do wyciągania pożytecznych wniosków z doświadczeń historycznych. Po drugie zaś nie uwzględnia naszej skłonności do interpretacji wydarzeń wedle własnych potrzeb i łatwości, z jaką mogą zostać postawione w służbie różnych ideologii. Po trzeci wreszcie, jesteśmy od czasu do czasu konfrontowani z wydarzeniami bezprecedensowymi, w przypadku których niemożliwe jest sięgnięcie do doświadczeń minionych pokoleń. Z racji wieku należę do generacji, która na własnej skórze doświadczyła wszystkich tych słabości nauki historycznej. Generacji, która w swojej młodości poznała niewyobrażalne wcześniej oblicza ludzkiej natury, a następnie była świadkiem planowanego i zamierzonego manipulowania historią. Później, m.in. podczas pracy jako wykładowca uniwersytecki w Niemczech Zachodnich w latach 80., starałem się jako jeden z nielicznych, omawiając ze słuchaczami różne historyczne problemy, stawiać je możliwie najjaśniej, bez omijania tzw. spraw drażliwych lub cenzuralnie niedopuszczalnych w ówczesnym bloku wschodnim. Wielokrotnie pytano mnie wówczas, czy nie boję się o nich mówić. Tymczasem w istocie strach nie ma tu nic do rzeczy. Ważne jest, by mówić prawdę, bez której nie da się wytłumaczyć całego szeregu problemów. Przyzwoitość w zawodzie historyka polega zatem w mojej opinii przede wszystkim na tym, aby historii nie stawiać w służbie doraźnych celów i aby zawsze ostrzegać przed pokusą manipulacji. Przyzwoitość historyka jest przywiązaniem do prawdy.

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...

Miesięcznik „National Geographic Polska” i empik Junior zapr...

Wędrując po zatopionym statku od komnaty do komnaty, odkrywc...
Człowiek, historyk i polityk z klasą, o ogromnej kulturze - słuchajmy, uczmy się, byśmy wciąż nie popełniali tych samych błędów. ŻYJ nam DŁUGO.
..to prawda: WIELKI I WSPANIAŁY CZŁOWIEK na miarę XX i XXI wieku!!!
zgadzam się z poprzednikami.wspaniały człowiek i wielki autorytet.baardzo mnie ucieszył ten artykuł w NG. wg mnie jeden z najlepszych wywiadów
zgadzam się z poprzednikami.wspaniały człowiek i wielki autorytet.baardzo mnie ucieszył ten artykuł w NG. wg mnie jeden z najlepszych wywiadów
Jedna z niewielu osób takiej rangi , która ma tak niesamowitą wiedzę, doświadczenie, potrafi to wszystko przekazywać innym, zachowując jednocześnie skromność i pokorę. Należy się zatrzymać i posłuchać. Koniecznie.
Ostatni z Wielkich. Profesorze żyj nam jak najdłużej. Ucz nas jak najdłużej. Dziękuję!!!
to są dla mnie ważne słowa .dziękuję. smq
Mógłbym go słuchać godzinami. Powinien prowadzić jakieś wykłady szczególnie dla młodzieży. Brakuje jej takiego człowieka, autorytetu.
" Z doświadczenia wiem, że w ostatecznym rozrachunku warto postępować w zgodzie z własnym sumieniem, choć słowo „warto” nie oznacza tego samego co „opłaca się" ". Na polityka z takimi przekonaniami bym zagłosował... kto da gwarancje, że tacy są na dzisiejszej scenie? skoro wszyscy jako cięższe na szali uważają słowo "opłaca się" zaprzestałem chodzenia na wybory... z całym szacunkiem dla słów prof. Bartoszewskiego o prawie oceny polityków i wprowadzenia zmian w niej samej Tylko przez głosujących, bo to prawda... On sam jest dla mnie autorytetem, Sprawiedliwym i godnym naśladowania jak nikt inny
WIELKI CZŁOWIEK, „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”; godny tytuł dla prof. Władysława Bartoszewskiego.
Alex (Gael Garcia Bernal) i Nica (Hani Furstenberg), amerykańscy 30-latkowie, to zagorzali backpackersi, wierzący w moc przyg...
Razem z ekipą BBC podążaj śladem dzikich zwierząt mieszkających w różnych zakątkach świata!
20 maja OTOP zaprasza wszystkich do udziału w ustanawianiu historycznego rekordu liczby osób obserwujących ptaki. W Ptasiej M...
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Dosłownie jak w tym starym polskim przysłowiu, pierwszego kwietnia padał na południu kraju śnieg i na przemian świeciło słońce. Plan jest jednak...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.